Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 14 SIERPNIA 2022
Wyświetleń: 165

 

 

Nie chce mi się już żyć, ale chyba jeszcze za młoda jestem, by umierać.

Przez ogólny stres i zawirowania życiowe schudłam - uwaga!!! 46,8kg. No ostatnio tyle było pod koniec 2018.

 

Jakieś 2 miesiące temu wróciłam do liczenia kcal, bo mój chłop miał fazę na fit styl życia, no i on nieco odpuścił, a ja nadal codziennie loguję się do myfitnesspal, starając się nie przekraczać 1200kcal na dzień i 20g tłuszczu. I siedzę na myproana, i piję ocet jabłkowy. Ogólnie to niektóre aplikacje do liczenia kcal nie pozwalają na ustawienie niskiego celu, czy to chodzi o wagę docelową, czy o dziennie spożycie kcal. Gdy zjem mniej niż 1000kcal, co nie jest tak rzadkie, to nie pokazuje mi komunikatu, ile będę ważyła za 5 tygodni. Nie polecam Lifesum, bo oni mi nie dali ustawić wagi 45kg.

 

Ogólnie do czego teraz dążę? 100lbs. Czyli w normalnych jednostkach miary 45,3kg. Nienawidzę tego amerykańskiego systemu miar. Debile nadal mierzcie sobie rzeczy w stopach i basenach olimpijskich. Ugh, nienawidzę USA, a przynajmniej miejsca, w którym obecnie mieszkam. Może by było lepiej na west coast, może na east coast, ale tu gdzie jestem nie wytrzymam już. Marzę o wakacjach w Europie. Co kocham w USA? Jedynie dolary. To że krócej pracujesz na iphone'a czy macbooka. Aż tyle i tylko tyle. Irytuje mnie niemiłosiernie ta wszechobecna samochodoza i brak transportu publicznego. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zatęsknię za krakowskimi tramwajami. Ale serio, brakuje mi tego. Pojechać sobie na drugi koniec miasta sama kiedy chcę i jak chcę. Nienawidzę jeździć samochodem, nawet jako pasażer przez pewien incydent tej zimy, gdzie już witałam się z śmiercią XD Nie no tak serio to nie, ale już chyba pewniej bym się czuła sama prowadząc niż jako pasażer. Eh, w moim życiu zawsze jako pasażer a kiedy ja przejmę stery i sama pokieruję swoim życiem?

 

Właśnie dlatego mi się odkleiło. Ostro odkleiło. Zawsze gdy mi coś w życiu nie pasuje, zamiast to zmienić, lecę w autodestrukcję. 

 

Narasta moja frustracja i chęć powrotu do Pl, chociaż sama nie wiem, po co, bo będę tam sama jak palec. Chyba jedyne, co mnie motywuje to więcej niezależności i zmiana ścieżki kariery, że w Pl by było łatwiej zacząć.

 

Tak, pracuję nad przebranżowieniem się, bo nienawidzę każdego jednego dnia obecnie wykonywanej pracy. Było cudownie podczas COVID, gdy mogłam siedzieć sobie w domu i nie musiałam z nikim rozmawiać. Ogólnie mam takie dosyć hmm lewicowe podejście do pracy i uważam to za zbędny ciężar i bardzo popieram pomysły z zmniejszeniem tygodniowego wymiaru pracy do 30 godzin lub 4 dni w tygodniu. Albo dochód podstawowy? You will own nothing and you will be happy. Tak czy siak, to jedyne, co posiadam to macbook, z którego dodaję ten wpis. Wizja przyszłości tak naprawdę mnie przeraża, bo wydaje mi się, że jako ludzkość doszliśmy do punktu, gdzie stały rozwój już się zakończył, albo przynajmniej zahamował i widzę jedynie dystopijną wizję, gdzie wszyscy będą wyzyskiwani przez korporacje. 

 

Tak się rozpisałam, bo z moim chłopem o tym pogadać nie mogę, bo ma bardziej prawicowe poglądy i się w wielu kwestiach światopoglądowych nie zgadzamy. A tak to znajomych no już nie mam. Uroki życia poza granicami kraju. 

 

 

padholder dawno Cię tu nie było
14/08/2022 10:30:19