Photoblog.pl

Załóż konto

Stop talking 

2016/03/23   

 

« następne   poprzednie »

Dwa dni temu, pomimo wciąż uporczywie trwającego we mnie smutku(zagnieżdżonego chyba już na dobre) i pomimo poczucia osamotnienia obecnego nawet w towarzystwie ludzi- byłam szczęśliwa. Tak prawdziwie. Niewielki teren obsadzony mchem i otoczony niskim ogrodzeniem stał się azylem. Widok małego, drewnianego domku i starych, obdrapanych krzeseł ledwo trzymających się w całości napawał mnie zachwytem.

Siekierka raz po raz uderzała o grube konary przeznaczone na rozpalenie ogniska, dało się słyszeć pierwsze dźwięki obijającego się o siebie szkła i odskakujących od butelek kapsli. Gdzieś w tle rozbrzmiała nagle muzyka, zebrało się jeszcze więcej praktycznie obcych twarzy. Potem były już tylko gęste, kłębiące się chmury dymu papierosowego napływające z każdej strony, delikatnie gładzące moją twarz i wdzierające się z impetem do płuc z każdym wdechem. Słowa wciąż stawały mi ogromną gulą w gardle. Gulą, której nawet alkohol nie był w stanie unicestwić. Ale to nic. Delektowałam się każdą chwilą spędzoną tam. Przyjemnie szumiało mi w głowie, kiedy szłam lekko chwiejącym się krokiem za rękę z M. i wykrzykiwałam razem z nią słowa piosenek, a potem śmiałam się jak szalona prawie spadając z hamaka.

Czułam się dobrze. Dobrze na swój dziwaczny sposób.

 

 

M. potem pisała jak bardzo jest ze mnie dumna.

 

Dobrze, że poniekąd ją mam.

1 komentarz
girlwithsafetypins  - 23/03/2016 23:29:34
Lubię takie małe azyle :)

Najnowsze wpisy

Wpis eskapistyczny

15/05/2016 17:31:18

Wpis eskapistyczny

01/05/2016 19:57:20

Wpis eskapistyczny

25/04/2016 15:05:59

Wpis eskapistyczny

23/03/2016 22:46:10

Wpis eskapistyczny

23/01/2016 12:51:12

Wpis eskapistyczny

09/01/2016 0:39:57

Wpis eskapistyczny

06/01/2016 22:47:40