Photoblog.pl

Załóż konto

***

***

 

 

obarczać się winą, za zadowalanie byle czym - to pierwsza przegrana.
zapominać o efektach dialogu - to jak się poddać.

egoizm jest przyczyną samotności, czy samotność przyczyną egoizmu?
chciałabym wierzyć, całą sobą, że powietrze którym oddycham nie jest trucizną.

obserwuję i powtarzam:
nie znałabym dobra, gdyby zło nie istniało.

to banalne

***

***

 

 

 

stopa za stopą po ostrej krawędzi - spacer po linie - dotychczas daleki od rzeczywistości.
fascynujący i przyjemny - nawet w niepogodę.
nie ma nic bardziej ryzykowanego, niż droga która jest tajemnicą - być może nawet bez linii mety.
na linie nie da się zbłądzić, można tylko z niej spaść.

 

porażki traktuję jak zwycięstwo - podobno nic bardziej nie wzmacnia.
obnażam duszę, by się przekonać, że wnętrze to bogactwo - nie kwestionuję własnych uczuć.

 

 

 

 

***

***

 

ogród myśli i duszy wydawał się być mym jedynym miejscem na ziemi,
to tam wracam od zawsze.
ciepłe i wilgotne ściany zbudowane z miłości, empatii i rozczarowań -
tak dobrze znam do nich drogę, że trafiłabym tam nawet będąc zupełnie ślepą.

 

z dnia na dzień jednak, moja samotnia stała się czymś, co ma kod pocztowy.
dotarłam tu szybciej, stawiając powolne kroki - nie biegnąc.

 

 

 

wyłącznie przy_szłość;

***

***

 

 

gdy szukasz - nie znajdziesz i nie doczekasz się, gdy czekasz.
wszelkie słabości zostaną wykorzystane przeciwko Tobie, więc nie przyznawaj się do błędów.
pamiętaj tylko, proszę, o tej przepaści, która nie miała końca ani początku



dziś pierwszy raz nie chciałabym wiedzieć, że miałam rację.
jestem jak celofan: łatwopalna, lecz zniszczysz mnie też wodą.

 

 

 

 

 

 

***

***

 

 

pielęgnowałam swą wyobraźnię, ale nawet ona nie dotarła do miejsca w którym było mi dane się znaleźć.
spakowano mnie w worek na śmieci, wraz z jakimś papierem i wyschniętym kwiatem - na dłużej.
doradca losu znów kazał mi się uśmiechać i walczyć o uśmiech każdego dnia,
a uśmiech jak miłość, bywa bezwładny - gdy człowiek czuje się smutny.

 

 

 

 

.

***

***

 

 

nic przebywa ze mną - zupełnie niepotrzebnie.
kiedy wspomnienia stają się kurzem, zawsze warto jest się go pozbyć.
jakim chaosem potrafi być rozstrzygnięta cisza... usta tak swędzą słowami.

 

 

 

nic jest przebiegłe.
nic o czym wypadałoby milczeć.
na szczęście nic nie zostało.

 

 

***

***

 

 

jestem znudzona byciem samozagładą.

 

 

 

 

 

 

 

 

***

***

 

 

zaplombowane myśli, jako przeszkoda w kształtowaniu rzeczywistości.
wspomnienia idealizują i otulają dzień.
wspólnotą ludzi o pięknych wnętrzach jest ubieranie dni w miłość - wzajemne obdarowywanie.

 

kocham cię mocniej niż wczoraj, ale mniej niż jutro - niepowtarzalność relacji.
dziś słońce zajdzie dwie minuty później, niż wczoraj - niepowtarzalność czasu.

 

jeśli nie zgadzasz się z tym, że tylko codzienność jest niecodzienna - jesteś niewolnikiem.

 

 

 

***

***

 

 

 

ciekawe jak wyglądałoby życie,
gdyby każdy sumiennie wypełniał swoje postanowienia.

***

***

 

zamknięta w pokoju, na przekór wszystkiemu, ze schowanym pod łóżkiem sumieniem.
na chmurze marzeń wyrosły mi skrzydła, znów rzucam się w jakąś przepaść.
tylko ryzyko mnie uratuje, choć nie należę do odważnych - warto.

nie dodam niczego do wczorajszej mgły zdarzeń - tak samo nie dosięgnę jutra.
żyjąc jedynie żalem, wyłącznie kaleczysz teraźniejszość.

prawda tak niezależna, jak sen czy marzenia - jest ofiarą losu, ale to ona umiera ostatnia.

***

***

 

nie ma mowy o odpowiedzialności, gdy puste słowo rzekło się wielokrotnie.
wszystko co wciąż nie zostało wypowiedziane,
odnajduję choć nie chcę, w splątaniu szczerych myśli.


niestosownym jest walczyć o największe marzenia,
nie wiem już czy to kwestia honoru, czy bezsilności.

 

 

***

***

 

kiedy nie możesz mówić co myślisz - musisz myśleć co mówisz.
podobno chwil się nie opisuje, tylko pamięta.
ja by pamiętać, dzielnie je opisuję.

 

rzeczywistość coraz częściej przedziera się przez cień złudzeń,
jak słońce na siłę wlewające się do lasu między koronami drzew.
dlaczego los był tak ślepy? świadoma swojego stanu, pokutuję za błędy.

 

największy z nich to naiwność.

 

 

 

 

***

***

 

nie szukam odpowiedniego momentu. mam pewność, że taki nie nadejdzie.

 

uczyłam się nie ranić, będąc krzywdzoną na każdym kroku.
złamałam więcej zasad, niż jestem w stanie policzyć i udźwignąć.
nie rozumiem pojęcia karmy, chociaż wielokrotnie mi je tłumaczono.
raz przejrzałam się w lustrze egoizmu poczym z hukiem spadłam z samego szczytu na którym się znajdowało.
nie bałam się ryzykować - siła konsekwencji jest niczym w porównaniu do pragnień.

 

ślepo rzucałam się na szczęście - nie żałuję.
bezwarunkowo, bez powodu i bez względu na wszystko dziękuję.

 

znienawidziłam chwile za ulotność bardziej niż siebie za niemoc.
nie zapomniałam o otaczającym mnie świecie, tylko priorytety uległy zniszczeniu.
najtrudniejsza jest masa pytań, na które uzyskanie odpowiedzi bynajmniej, nie jest możliwe.

 

są chwile, ludzie, miejsca które zdarzają się tylko raz - dlaczego mam chcieć o tym zapomnieć?

 

 

 

 

 

***

***

 

o nowych etapach decydujesz własnym sumieniem, własnym sercem.
ufasz, że czas leczy rany jednocześnie trzymając los we własnych rękach.
to moja decyzja jak go wykorzystam. mój najpiękniejszy ból na świecie i brak chęci zapomnienia.

 

ciężka od wdzięczności muszę tęsknić.
ciało wypełnione bezkresem pragień,
głowa obrazami stworzonymi przez zmysły - wspomnieniem smaku, zapachu i widokiem piękna.
przekonuję się z dnia na dzień, że są we wnętrzu człowieka miejsca o których nie miałam pojęcia.

 

.

***

***

 

nad bladym policzkiem zamglony las pełen iglastych drzew. przewaga szarości nie zwalcza koloru nadziei -  to wciąż pełne świeżości miejsce, w którym kocham przebywać.
dużo owoców piękna, choć nie przesadnie pełno - o nich najtrudniej jest mi zapomnieć.
wilgotny duet w barwach jesieni zaszyty milczeniem lub kłamstwem.
przyprawia o dreszcze, później o rozpacz choć to zupełnie niepoprawny zestaw.
zależność gestów jest najistotniejsza, mową ciała podobno nie da się oszukać.
w lesie ulewa słonego deszczu, skraplana na owoce piękna.
kiedy znalazłam się na rozdrożu, wilgotny duet miał kolor najsłodszych malin.

 

to był smak szczęścia i w związku z tą euforią nie stać mnie na słowa wdzięczności.
a gdy zamykam oczy czuję ten zapach, lecz nigdy jeszcze tak nijak, jakby z oddali.

 

kwadranse tęsknoty odliczam westchnieniem.

 

 

ktoś zbyt bardzo chciał siłą opanować własny strach.