Photoblog.pl

Załóż konto

1766.

1766.

1765.

1765.

 

 

 

Kraków z kopca Kraka :)

 

 

 

1764.

1764.

 

 

 

"Jesteśmy zwykle bardziej samotni, kiedy wychodzimy między ludzi, niż kiedy zostajemy w domu."

 

 

 

 

1763.

1763.

 

 

 

Korzystacie z ciepłych dni? :)

 

 

 

 

1762.

1762.

 

 

 

Kolejny dzień i kolejny nóż w plecy, haha. Już nawet nie boli, a łaskocze. :') grono MOICH ludzi się zawęża coraz bardziej, świetnie.

 

Może w najbliższym czasie napiszę coś dłuższego, chociaż nie wiem czy się za to zabiorę. Sama nie wiem czy jest o czym pisać. Może tylko tyle, że 10 lipca będę świadkiem na ślubie.

 

 

 

1761.

1761.

 

 

Właśnie zaprezentowałam ostatnią rzecz, zaliczając kolejny przedmiot. Myślę, że mam trochę spokoju tak na trzy kolejne tygodnie. Potem zaczną się kolokwia i egzaminy, ale nic nie wskazuje na to, że będzie jakoś strasznie. W skali od 1 do 10 dam póki co 6. Ale z biegam czasu może się to zmienić, jeśli nie wymyślą jakiś cudacznych głupot.

Zaraz idę do pracy na 8,5h. Popołudnie z ludźmi, piątek... pierwsze od chyba miesiąca. Coś czuję, że wrócę padnięta. ;D

Od jutra bajlando w sumie do środy. W niedziele urodziny brata, porobie jakieś zdjęcia, będzie fajnie. :)

 

Miłego weekendu!

 

 

 

1760.

1760.

 

 

Lubimy się i to bardzo! <3

 

 

 

1759.

1759.

 

 

 

Ciekawe kiedy te chmury nade mną się rozejdą...

 

 

 

 

1758.

1758.

 

 

 

Myślałam, że już gorzej być nie może.

 

Nie istnieje dla mnie. Dla mnie umarł.

 

 

 

1757.

1757.

 

 

 

 

No i po planach majówkowych. Ale czemu ja jestem zdziwiona? Haha.

 

 

 

 

1756.

1756.

1755.

1755.

 

 

 

W środę prezentacja półgodzinna i póki co spokój prawdopodobnie do kolosów zaliczeniowych. Mam jeszcze po drodze omówienie rozdziału z ustawy o stanie epidemiologicznym, ale to buła z masłem.

Humor mi się poprawił, bo nie mamy jednych zajęć w środę - najgorszych. Do tego mogę iść do pracy nadrobić godzinek, a od czwartku bajlando.

Udało mi się umówić na paznokcie w czwartek i mamy fryzjera na przed weselem - trzy głowy się udało wcisnąć, więc cieszymy się. :) Do tego są plany na piątek popołudnie rozpoczynające majówkę. Ale się cieszę, potrzebuję się zresetować.

 

 

 

1754.

1754.

 

 

 

Kolejny intensywny weekend za nami, a kolejny szalony tydzień przede mną. Widzę i czuję ile mam stresu ostatnio, widzę jaka jestem nerwowa. Mam nadzieję, że długo to minie, trzeba wytrzymać. Do 7 maja, co najmniej.

Mamcia obchodziła wczoraj urodzinki. Był tort, prezenty, dzieci i wnuczka. Nie było jednej osoby, ale to było do przewidzenia. Sądziłam jednak, że chociaż złoży życzenia... stracił ostatnie resztki mojego szacunku.

 

 

 

 

1753.

1753.

 

 

 

Cierpliwości... :( 

Co te studia ze mną zrobiły? Żebym JA siedziała nad zadaniem do 3 w nocy? No tego jeszcze nie grali...

Kiedy chodziłam do szkoły to moja zasada numer 1 było że maks 22 i książki dziękuję, do widzenia. W końcu ściągać też trzeba umieć ;P

Ale naprawdę, marzę o tym, żeby ten semestr już się skończył. :(

 

 

 

 

1752.

1752.

 

 

 

 

Czyżby wiosna?