Photoblog.pl

Załóż konto

1748.

1748.

1747.

1747.

 

 

 

"Niegdyś uważałam, że cokolwiek jest lepsze niż nic.

Dziś uważam, że czasem nic jest lepsze niż cokolwiek."

 

 

 

 

1746.

1746.

 

 

 

"A ja pragnę czegoś, ale nie wiem, co to jest. Czuję chłód w sobie i chcę się ogrzać.

Ale to nie jest ten rodzaj zimna, który można ogrzać zapałką. To lód, który się stopi dopiero od pożaru.

Niech więc to będzie nawet katastrofa, wielki grzech, apartament w piekle wynajęty.

Ale niech się wreszcie coś stanie, bo tak się nie da dalej żyć."

 

 

 

Trafione w punkt. 

 

 

 

1745.

1745.

 

 

 

Muszę gdzieś wylać tą irytację, która we mnie siedzi - a gdzie jak nie tu?

 

Nie sądziłam, że będę kiedykolwiek zdolna darzyć kogoś taką nienawiścią - a w ciągu roku na taką listę trafiły dwie osoby. Były to bliskie mi osoby, które przeceniłam zbyt mocno i okazało się kto kim jest. Usunęłam te osoby z mojego życia, przez co stało się zdrowsze i spokojniejsze. Inni kurczowo trzymają się tych toksycznych relacji - ja nie zamierzam, ale też nie będę kazać nikomu wybierać, więc niech nikt mi nie każe wchodzić do tego gówna raz jeszcze.

Jednak jest internet. :') tutaj nic nie umknie. A ludzie są naprawdę bezczelni. Wypisywanie głupot pokroju "mądrych cytatów", o których znaczeniu nie ma się zupełnie pojęcia jest po prostu żałosne. I pomyśleć, że chodziło się do szkoły, a niektórzy nie potrafią czytać i interpretować pewnych słów tak jak trzeba. Tylko obrzuca się błotem niewinne osoby, bo ma się jakieś popieprzone urojenia. W swoim życiu przeczytałam naprawdę mnóstwo książek i artykułów psychologicznych - na mój głupi rozum takie coś się leczy.

Dowartościowanie siebie poprzez niszczenie innych. Uratowałam przed tym siebie i najbliższe memu sercu osoby, a kto nie chce być uratowany, to nie będzie... próbowałam. Prawienie jakichś kazań moralnych o poczuciu własnej wartości, szacunku do drugiej osoby i egoizmie, kiedy nosisz się wyżej od innych, 'bo tak', nie szanuje się nikogo i niczego, a egoizm to drugie "Ty".

 

Człowiek się wiecznie stara być dobrym człowiekiem, nieść coś, nie być takim gadem francowatym, których jest pełno. Być tym kimś, kto wraca ludziom wiarę w innych, ale okazuje się, że teraz to ja będę potrzebowała kogoś takiego. Bo przyjdzie taki czas, że nie będę ufać nikomu nowemu na mojej drodze. 

Rzygać mi się chce.

Najwyższa pora zabawić się w gówniarstwo i poblokować wszelkie social media dla pewnych osób. No cóż, a myślałam, że tego uniknę.

 

 

 

 

1744.

1744.

 

 

 

 

"Lepiej jest być nienawidzonym za to, kim jesteś,

niż być kochanym za to, kim nie jesteś."

 

 

 

 

1743.

1743.

 

 

I po świętach. Dlaczego taki czas tak szybko leci?
To dziecko to hit! <3 Aniołeczek cioci! <3
Cieszę się również bo udało się spędzić jeden dzień świąt wspólnie z Ukochanym. A nie zanosiło się na to...
Dzis powrót do rzeczywistości. :) jutro sie kurujemu bo coś mnie rozkłada.


Trzymajcie się ciepło. <3

 

 

1742.

1742.

 

 

Wielkanocny kurczak, trochę inny ;P

 

Mam nadzieję, że spędzacie tegoroczne święta w zdrowiu i spokojnie. :)

 

 

1741.

1741.

 

 

 

No i po krzyku. :) ale nigdy więcej przeprowadzek...

 

Wiosna do nas szła i se poszła :( a szkoda.

Od 1 pracka i święta. Do 8 mam wolne od szkoły, więc może uda mi się nadrobić trochę godzin.

Dziś w końcu popołudnie wolne, aż nie wiem co z nim zrobić.

 

 

 

 

1740.

1740.

 

 

Mój Staruszek.

 

Dwa ostatnie dni to była torpeda, nawet nie wiem kiedy to zleciało, a czuję się trochę jak po maratonie. Trzeba zacisnąć zęby i wytrzymać jeszcze najbliższe trzy dni. Jutro będzie apogeum. Powoli już nie ma się gdzie ruszyć na tym mieszkaniu od kartonów, w dodatku wczoraj jeszcze dowiozłam z pracy, bo nam brakło. Nawet nie spodziewałam się, że przez te 2,5 roku wspólne na tym mieszkaniu zdołaliśmy uzbierać tyle rzeczy. :o 

Z tego wszystkiego wiecie co mnie najbardziej cieszy? Ta ilość szafek, półek, półeczek, szaf na nowym mieszkaniu! Będę mogła mieć w końcu wszystko posegregowane i poukładane tak jak chce moja pedantyczna osobowość! Nie mogę się doczekać jak będziemy to wszystko wypakowywać. :D 

Ale do tego jeszcze daleko. Wczoraj zapakowałam łazienkę - udało mi się, mimo napiętego grafiku, i dobrze. Bo dziś nałożyło nam się jeszcze UPC. Pojawił się problem z podłączeniem internetu na nowym mieszkaniu i musimy jechać do któregoś ich punktu, z umową i ustalić parę kwestii. Nie wiadomo tak naprawdę ile nam to zejdzie. Więc cieszę się, że to zrobiłam wczoraj. 

Miałam mieć niedzielę pracującą, ale jako że jest zamknięte stwierdziłyśmy z dziewczynami, że bez sensu jest iść na 12h i szukać sobie zajęcia na siłę i wzięłyśmy urlop. Mi to nawet pasuje, bo mamy jeden dzień dodatkowo. Dobrałam jeszcze wtorek i mam full wykorzystany zaległy urlop, bo już zaczynali mnie ścigać. Do pracy najprawdopodobniej idę dopiero 1ego kwietnia. W Sobotę pewnie też my będziemy, bo tylko moja grupa chce :D ja mam wolne od szkoły do 7ego, więc chciałabym jak najwięcej godzin odpracować. 

Teraz myję okna i czekam na wykład. Potem kuchnia i sprzątanie. Po drodze strzelimy jakąś kawkę dla energii. 

 

Udanego weekendu Wam życzę.! <3 

 

 

 

1739.

1739.
Mój Staruszek.

1738.

1738.

 

 

Już mamy spakowane większość rzeczy. Zostawiliśmy tylko kuchnię, część naszych ubrać, no i rzeczy potrzebne do przeżycia. Część mebli, które nam są nie potrzebne na nowe mieszkanie rozłożone i wywiezione. Tyle kilometrów co w tym tygodniu zrobiłam to chyba nigdy. Zostało jeszcze tylko moje biurko. Fotel i ławę zabieramy na tamto. Lodówkę sprzedaliśmy, bo była nasza, a bez sensu było ją wozić w te i z powrotem. Dziś mam cały dzień zajęcia, wiec nic nie zrobię, jutro też średnio. W piątek planuję umyć okna i zacząć sprzątać i pakować kuchnie.

W piątek wieczór również odbieramy klucze, żeby mieć cały weekend na przewożenie rzeczy. Super, że nowy właściciel tak bardzo poszedł nam na rękę. W przyszłym tygodniu ma być jeszcze gość od oceny mieszkania JESZCZE RAZ, bo nie wiedzą czy remont po zalaniu jednak będzie czy nie. No i spotkanie z obecnym właścicielem, wypowiedzenie, klucze itd.

Marze o tym, żeby mieć to już za sobą. Śpię od kilku dni po 3-4 godziny, do tego nas coś zbiera. Bronimy się rękami i nogami, bo jak rozłoży nas na weekend to czarno to widzę. Do tego praca i studia. Mocno wszystko na raz nam się zrzuciło, ale inaczej nigdy się stąd nie wyprowadzimy.

I mogłoby się zrobić już ciepło. :(

 

 

 

1737.

1737.

 

 

 

 

"Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."

 

 

 

 

 

1736.

1736.

 

 

 

Byle do soboty.

 

 

 

 

1735.

1735.

 

 

 

No i stało się. Przeprowadzamy się, wczoraj klepnięte. :)

Ale co z tego wyjdzie do końca to nie wiem, coraz więcej różnic, coraz więcej niezrozumienia...

więcej szczegółów wkrótce.

 

 

 

 

1734.

1734.

 

 

 

Błagam powiedzcie, że nie tylko mnie tak ten fotoblog nie lubi... :( dziś jest w miarę łaskawy, ale od tygodnia jest totalny dramat. Nie wczytują się wpisy i powiadomienia, nie pokazują mi się wasze wpisy, strona główna w ogóle nie działa. Na każdej przeglądarce tak jest, na telefonie również. Powoli mam dość tej strony, ale aż żal zostawiać...

 

 

 

Ciekawe czy w ogóle ten wpis będzie widoczny...