>
photoblog.pl
Załóż konto

Ruch to zdrowie!

Od kilku miesięcy moje życie sportowe wygląda zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażałam. Jeszcze nie tak dawno marzyłam o coraz dłuższych treningach, większej aktywności i regularnym ruchu. Tymczasem rzeczywistość postanowiła napisać dla mnie zupełnie inny scenariusz. Od pół roku zmagam się z zapaleniem rozcięgna podeszwowego, które skutecznie ograniczyło moje możliwości. Każdy, kto miał do czynienia z tą dolegliwością, wie, jak bardzo potrafi uprzykrzyć codzienne funkcjonowanie.

 

Najgorsze są poranki. Pierwsze kroki po wstaniu z łóżka przypominają czasem spacer po rozżarzonych węglach. Stopa boli, ciągnie i przypomina mi o swoim istnieniu przy każdym kroku. Początkowo liczyłam na to, że problem szybko minie. Myślałam, że wystarczy kilka dni odpoczynku, trochę oszczędzania nogi i wszystko wróci do normy. Niestety, organizm miał inne plany.

 

Nie będę też udawać, że nie wiem, skąd wziął się ten problem. Moja biedna stopa przez długi czas dzielnie znosiła naprawdę spore obciążenie. W pewnym momencie po prostu zaczęła protestować. Trudno się jej dziwić. Kiedy każdego dnia musi dźwigać taką ilość dodatkowych kilogramów, w końcu ma prawo powiedzieć: "Dość!". I właśnie to zrobiła. Zapalenie rozcięgna podeszwowego stało się bardzo wyraźnym sygnałem, że czas coś zmienić.

 

Nie ukrywam, że początkowo byłam załamana. Kiedy człowiek chce schudnąć, pierwsze, co przychodzi mu do głowy, to intensywny wysiłek fizyczny. Bieganie, treningi siłowe, rower, fitness - możliwości jest mnóstwo. Problem pojawia się wtedy, gdy zdrowie mówi stanowcze "nie". Ja właśnie znalazłam się w takiej sytuacji.

 

Lekarze i fizjoterapeuci zgodnie podkreślają, że przy zapaleniu rozcięgna podeszwowego nie warto przesadzać z obciążeniami. Oczywiście wszystko zależy od konkretnego przypadku, ale w mojej sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem okazały się spacery. I właśnie dlatego obecnie spaceruję. Dużo spaceruję. Naprawdę bardzo dużo spaceruję.

 

Na początku wydawało mi się, że to za mało. Przecież spacer nie brzmi tak imponująco jak godzinny trening na siłowni. Nie daje też poczucia spektakularnego wysiłku. Z czasem jednak zaczęłam patrzeć na to inaczej. Spacer jest aktywnością, którą mogę wykonywać regularnie. Nie powoduje gwałtownego nasilenia bólu. Pozwala mi spalać kalorie, poprawia nastrój i dotlenia organizm. Co więcej, mogę go wykonywać praktycznie wszędzie.

 

Podczas tych codziennych wędrówek odkryłam nawet kilka zalet takiego stylu życia. Mam więcej czasu na słuchanie podcastów i audiobooków. Mogę spokojnie przemyśleć różne sprawy. Częściej zwracam uwagę na otoczenie. Nagle okazało się, że w okolicy jest mnóstwo miejsc, obok których wcześniej przechodziłam zupełnie obojętnie.

 

Oczywiście nie oznacza to, że jestem zachwycona swoim ograniczeniem. Chciałabym wrócić do większej aktywności. Chciałabym przestać zastanawiać się nad każdym krokiem i analizować, czy stopa przypadkiem znowu nie zaczyna boleć bardziej niż zwykle. Jednak na ten moment muszę zaakceptować rzeczywistość taką, jaka jest.

 

Najważniejsze jest dla mnie teraz odzyskanie zdrowia i stopniowe zmniejszanie masy ciała. To właśnie utrata kilogramów może okazać się najlepszym prezentem dla mojej stopy. Każdy kilogram mniej oznacza mniejsze obciążenie dla całego układu ruchu. Dotyczy to nie tylko stóp, ale również kolan, bioder i kręgosłupa.

 

Dlatego ogromną uwagę poświęcam obecnie sposobowi odżywiania. W moim przypadku szczególnie interesująca okazała się dieta ketogeniczna. Wiele osób kojarzy odchudzanie przede wszystkim z ciężkimi treningami, ale prawda jest taka, że odpowiednie żywienie odgrywa kluczową rolę. Nawet najbardziej wymagające ćwiczenia nie zrekompensują nieprzemyślanej diety.

 

Z tego, co obserwuję i czytam, dieta keto może być skuteczna również wtedy, gdy ktoś nie jest w stanie pozwolić sobie na bardzo intensywny wysiłek fizyczny. Organizm wykorzystuje wtedy tłuszcz jako główne źródło energii, a wiele osób zauważa poprawę kontroli apetytu. Oczywiście każdy reaguje inaczej i nie istnieje jeden idealny model żywienia dla wszystkich. Mimo to dla mnie jest to kierunek, który wydaje się wart uwagi.

 

Przyznam, że kiedyś miałam tendencję do myślenia w kategoriach "wszystko albo nic". Skoro nie mogę trenować na sto procent, to wydawało mi się, że moje działania nie mają sensu. Teraz wiem, że było to błędne podejście. Każdy spacer ma znaczenie. Każdy dzień trzymania się założeń żywieniowych ma znaczenie. Każdy kilogram mniej ma znaczenie.

 

Nauczyłam się również większej cierpliwości. To nie jest łatwa lekcja. Chciałabym widzieć efekty natychmiast. Chciałabym obudzić się pewnego dnia bez bólu i z wagą pokazującą wymarzoną liczbę. Niestety, tak to nie działa. Zdrowie i redukcja masy ciała wymagają czasu.

 

Czasami zdarzają się gorsze dni. Są momenty, kiedy stopa daje o sobie znać bardziej niż zwykle. Są chwile, kiedy mam dość spacerów i marzę o czymś bardziej dynamicznym. W takich sytuacjach przypominam sobie jednak, że obecnie najważniejsza jest konsekwencja, a nie perfekcja.

 

Patrząc z perspektywy ostatnich sześciu miesięcy, widzę, że mimo trudności zrobiłam kilka ważnych kroków naprzód. Przede wszystkim lepiej rozumiem własne ciało. Zaczęłam traktować zdrowie jako priorytet, a nie coś, co można odkładać na później. Nauczyłam się także doceniać małe sukcesy.

 

Jeżeli ktoś z Was również zmaga się z zapaleniem rozcięgna podeszwowego albo innym ograniczeniem zdrowotnym, chciałabym powiedzieć jedno: nie przekreślajcie swoich celów tylko dlatego, że nie możecie realizować ich w idealny sposób. Czasami trzeba zmienić strategię, ale nie trzeba rezygnować z marzeń.

 

Ja na razie zostaję przy spacerach. Może nie są najbardziej spektakularną formą aktywności, ale obecnie są moim sprzymierzeńcem. Każdy kolejny kilometr to inwestycja w zdrowie i lepszą przyszłość. Wierzę, że przy odpowiednim podejściu, cierpliwości oraz konsekwencji uda mi się odzyskać sprawność, odciążyć moją dzielną, choć mocno zmęczoną stopę, i osiągnąć cele, które sobie wyznaczyłam.

 

A tymczasem zakładam wygodne buty, wychodzę z domu i ruszam na kolejny spacer. Krok po kroku. Dosłownie i w przenośni.

Dodane 3 dni temu
47
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika emocjonalnydetoks.