>
Jeszcze kilka miesięcy temu wmawiałam sobie, że wszystko jest w porządku. Powtarzałam, że mam po prostu "taką budowę", że trochę więcej kilogramów nikomu nie szkodzi i że przecież najważniejsze jest to, co człowiek ma w środku. Nadal uważam, że wartość człowieka nie zależy od jego wyglądu, ale w pewnym momencie musiałam spojrzeć prawdzie w oczy. Problem przestał dotyczyć estetyki. Zaczął dotyczyć mojego zdrowia, samopoczucia, a nawet życia.
Dlatego podjęłam jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu. Postanowiłam wziąć się za siebie i schudnąć. Nie za tydzień, nie od przyszłego miesiąca, nie od nowego roku. Teraz. Właśnie teraz.
Przez długi czas ignorowałam sygnały wysyłane przez mój organizm. Coraz szybciej się męczyłam. Wejście po schodach stawało się wyzwaniem. Coraz częściej brakowało mi energii. Zauważyłam, że wiele codziennych czynności sprawia mi trudność. Pojawiły się również obawy związane z wynikami badań i ogólnym stanem zdrowia. Wtedy zrozumiałam, że dalsze odkładanie zmian nie ma sensu.
Najgorsze było jednak to, że zaczęłam tracić kontrolę nad własnym życiem. Zamiast podejmować świadome decyzje, często kierowałam się chwilowymi zachciankami. Obiecywałam sobie, że od jutra zacznę się zdrowo odżywiać, a kilka godzin później sięgałam po kolejne niezdrowe przekąski. Ten błędny krąg trwał zbyt długo.
W końcu powiedziałam sobie: dość.
Mam dość funkcjonowania w taki sposób. Marzę o tym, żeby każdego ranka wstawać z energią i lepszym samopoczuciem. Chcę zadbać o swoje zdrowie, zamiast nieustannie się o nie niepokoić. Nie zamierzam też dopuścić do sytuacji, w której za kilka lat będę wyrzucać sobie, że nie podjęłam działania wtedy, gdy miałam jeszcze taką możliwość.
Dlatego odchudzanie staje się teraz moją największą pasją.
Wiem, że dla niektórych osób może to brzmieć dziwnie. Pasją zwykle nazywa się podróże, sport, muzykę czy sztukę. Ja jednak postanowiłam potraktować walkę o własne zdrowie jako najważniejszy projekt mojego życia. Chcę zdobywać wiedzę o żywieniu, aktywności fizycznej i zdrowych nawykach. Chcę obserwować swoje postępy i cieszyć się każdym małym sukcesem. Chcę codziennie robić coś dobrego dla siebie.
Postawiłam sobie konkretny cel. Do końca tego roku chcę schudnąć przynajmniej trzydzieści kilogramów.
To ambitne wyzwanie, ale wierzę, że jest możliwe do zrealizowania. Oczywiście nie zamierzam głodzić się ani stosować cudownych diet obiecujących spektakularne efekty w kilka tygodni. Zależy mi na trwałej zmianie. Chcę schudnąć mądrze i bezpiecznie. Chcę wypracować styl życia, który zostanie ze mną na zawsze.
Wiem, że przede mną długa droga. Będą dni pełne motywacji, ale także takie, kiedy zabraknie mi sił i chęci. Będą chwile zwątpienia. Prawdopodobnie zdarzą się potknięcia. Jednak tym razem nie zamierzam się poddawać tylko dlatego, że coś nie pójdzie zgodnie z planem.
Przez lata popełniałam ten sam błąd. Gdy zdarzył się gorszy dzień, uważałam, że wszystko stracone. Jeśli zjadłam coś niezdrowego, miałam poczucie porażki i rezygnowałam z dalszych starań. Dziś patrzę na to inaczej. Jeden błąd nie przekreśla całego wysiłku. Liczy się to, co robię przez większość czasu, a nie pojedyncze potknięcia.
Zaczynam od małych kroków. Chcę regularnie się ruszać. Nie muszę od razu przebiegać maratonów ani spędzać kilku godzin dziennie na siłowni. Wystarczą spacery, więcej ruchu i systematyczność. Każdy dodatkowy krok będzie krokiem w stronę lepszego zdrowia.
Planuję również zwracać większą uwagę na to, co znajduje się na moim talerzu. Po wielu przemyśleniach postanowiłam przejść na dietę ketogeniczną. Chcę ograniczyć węglowodany i oprzeć swoje posiłki na zdrowych tłuszczach oraz odpowiedniej ilości białka. Zamierzam dokładnie poznawać zasady keto, świadomie komponować menu i obserwować, jak mój organizm reaguje na tę zmianę. Wierzę, że ten sposób odżywiania pomoże mi skuteczniej osiągnąć mój cel i poprawić stan zdrowia.
Bardzo ważna będzie także praca nad własną psychiką. Zrozumiałam, że odchudzanie nie zaczyna się w lodówce, ale w głowie. Muszę nauczyć się radzić sobie ze stresem w inny sposób niż poprzez jedzenie. Muszę być dla siebie bardziej wyrozumiała, ale jednocześnie konsekwentna. To trudne połączenie, lecz wierzę, że można je osiągnąć.
Mam świadomość, że trzydzieści kilogramów to liczba, która może wydawać się ogromna. Kiedy jednak podzielę ten cel na mniejsze etapy, wszystko wygląda znacznie bardziej realnie. Najpierw pięć kilogramów. Potem kolejne pięć. Następnie następne. Krok po kroku, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu.
Najważniejsze jest to, że nie robię tego dla innych ludzi. Nie robię tego po to, aby spełnić czyjeś oczekiwania. Nie robię tego dla komentarzy, opinii ani aprobaty otoczenia.
Robię to dla siebie.
Chcę czuć się lepiej we własnym ciele. Chcę mieć więcej energii. Chcę budzić się rano z poczuciem, że dbam o siebie. Chcę zmniejszyć ryzyko problemów zdrowotnych. Chcę żyć dłużej i pełniej.
Kiedy myślę o przyszłości, widzę siebie jako osobę silniejszą, zdrowszą i szczęśliwszą. Widzę kobietę, która nie poddała się mimo trudności. Widzę kogoś, kto udowodnił przede wszystkim sobie, że potrafi osiągnąć bardzo wymagający cel.
Dlatego właśnie rozpoczynam tę drogę. Nie wiem dokładnie, jak będzie wyglądał każdy dzień. Nie wiem, jakie przeszkody pojawią się po drodze. Wiem jednak jedno - nie zamierzam się zatrzymać.
Do końca tego roku chcę schudnąć przynajmniej trzydzieści kilogramów i dołożę wszelkich starań, aby tak się stało. Będę walczyć o swoje zdrowie każdego dnia. Będę podejmować lepsze decyzje. Będę uczyć się na błędach i iść dalej.
To nie jest chwilowy kaprys ani krótkotrwałe postanowienie. To początek wielkiej zmiany w moim życiu.
Trzymajcie za mnie kciuki. Ja sama zamierzam zrobić wszystko, aby za kilka miesięcy spojrzeć w lustro nie tylko z większą satysfakcją, ale przede wszystkim z poczuciem, że uratowałam własne zdrowie. A może nawet coś jeszcze cenniejszego - własną przyszłość.
22 godz. temu
22 godz. temu
22 godz. temu
22 godz. temu
22 godz. temu
2 dni temu
3 dni temu
3 dni temu
Wszystkie wpisy