Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 5 WRZEśNIA 2022
Wyświetleń: 61

Aktywny weekend. W piątek szefowa pozwoliła mi wyjść godzinkę szybciej i normalnie razem ze wszystkim iść na grilla, bo teoretycznie powinnam pracować do 20. Jak się dowiedziałam grill był zrobiony nie z dobrego serca szefowej - czego bym się raczej po niej nie spodziewałam, jedyne co ona organizuje to Wigilia co roku bo jej wypada. Okazało się po prostu, że dostała jakąś kasę i musiała wydać ją na pracowników w jakiejś tam formie.

 

Tak czy siak przyszło chyba mniej osób niż się zapisało, jakoś szału nie było. Ognisko chociaż zrobili to posiedziałam sobie z koleżanką z pracy przy ognisku. Później ona jak poszła do domu to moja O. do mnie przyszla, ale to już byłyśmy po jakiejś tam dawce alkoholu więc zaczęły się życiowe rozmowy na temat dzieci, że też już by chciała mieć i chyba będą się brali niedługo. Podeszła do nas jeszcze jedna koleżanka, ale ona wspomniała o tym, że też by chciała mieć, ale niestety mają problemy z zajściem w ciążę.

 

Przykre, że Ci co nie chcą to wpadają i mają, usuwają albo oddają do adopcji, a tacy co chcą to nie mogę mieć.

 

Około północy chyba zebrałyśmy się do domu, szłyśmy sobie na pieszo bo miałyśmy nie daleko, wyszedł po nas chłopak - w zasadzie to już narzeczony O. - jakimś cudem zaciągnęłam ich na chwilkę na górę więc wypiliśmy na górze jeszzce flaszzkę.

 

W sobotę rano jak się obudziłam to wydmuchałam 0.37, więc najpierw kawa i śniaddanie, za godzinę dmuchałam znowu i miałam 0.22, więc już zostałam u mamy do południa i pomogłam jej w kuchni. Oczywiście byłam z Małą, bo wieczór wcześniej mój brat przyprowadził ją od naszej babci do naszej mamy.

 

Po 12 pojechałyśmy do domu, po drodze wpadłyśmy na szybkie i małe zakupy, żeby w domu był chociaż chleb, obiadu już nie robiłam skoro wieczorem i tak mieliśmy jechać do taty na urodziny. Położyłyśmy się spać, mąż wrócił i się ogarnął, spakowałam tylko kilka rzeczy i pojechaliśmy około 17 z powrotem do rodziców. Impreza planowo miała być na 19stą, ale stwierdziliśmy, że pomożemy trochę mamie stół rozstawić i zastawić bo tata mówił, że będzie długo na działce, a Młody pojechał pomagać przy kukurydzy wujowi.

 

Imprezka jak to imprezka u nas, posiedzieliśmy, pogadaliśmy, poszliśmy spać.

 

Na drugi dzień każdy miał trochę lenia, panowie z Małą poszli na spacer, my w tym czasie ogarnęłyśmy obiad z mamą, potem musieliśmy podjechać do mojej cioci, która pracuje w ZUSie po dokumenty dla mojego szwagra co choruje na nowotwór, żeby złożył już papiery o rentę, bo niedługo minie pół roku jak ma zwolnienie z pracy.

 

Potem wskoczyliśmy na działkę, wypiliśmy kawę, zjedliśmy ciasto i tam zjechaliśmy się też z moim bratem. Moja mam stwierdziła, że już czas sprawdzić czy nie rosną grzyby, na co mój mąż zareagował takim entuzjazmem, że poszli wszyscy oprócz mnie i bratowej. Ja oglądałam sobie serial na telefonie, a ona robiła sobie paznokcie, w zasadzie to ściągała. Jak szybko poszli tak szybko wrócili bo okazało się, że jest dużo pokrzyw, a wszyscy mieli krótkie spodnie, mama stwierdziła, że jest zbyt nierówne podłoże i niewygodnie jej się chodzi więc nie będzie narażała tej swojej nogi, a mój mąż uznał, że nic mu nie przeszkadza i poszedł dalej sam.

 

Jak pojechaliśmy do domu to mama zrobiła znowu kolację, bratowa niby coś wspomniała o graniu w kości, ale potem podjechał ich kolega i zeszli na chwilę na dół, mój mąż usnął, Mała też już marudziła bo przez to jeżdżenie nie miała popołudniowej drzemki. Jeszcze oczywiście ścięłam się z Młodym bo Ci jak zwykle sobie dogryzali. Naprawdę nie wiem czemu mnie to tak ostatnio drażni, wczoraj to już tak się powstrzymywałam, żeby nic się nie odezwać, na działce coś tam sobie mówili, w ogóle jak usłyszałam jej kolejne "jak Ty mnie dzisiaj denerwujesz cały dzień" to miałam ochotę powiedzieć, że kiedy jej nie denerwuje, ale przemilczałam. W domu też coś tam dyskutowali i naprawdę ileś razy się nie odezwałam, ale jak zaczęli opowiadać o tej osiemnastce co byli dzień wcześniej i usłyszałam tekst "no bo wkurzyłam się na niego za to, że on się wkurzył na mnie" to już nie wytrzymałam i coś tam mruknęłam pod nosem to mój brat oczywiście, że mam patrzeć na siebie. 

 

Naprawdę mamy z nim ogromny problem, generalnie na ogół jest w porządku i możemy na nim polegać, ale jednocześnie ma okropny charakter i nie wolno mu na nic zwrócić uwagi bo od razu wyskakuje z krzykiem na wszystkich. Jak prosiliśmy, żeby poprawił matematykę na maturze to zjechał nas z gównem dosłownie, mamie powiedział, że nie ma prawa mu kazać bo sama nie ma matury. A mi stwierdził, że sama nie skończyłam studiów to co go pouczam. A każdy chciał tylko dla niego dobrze, ma tą swoją dziewczynę, którę matematykę ma w jednym małym paluszku, tyle to by na te 30% to sobie poprawił i papierek z matury nigdy by mu nie zaszkodził, a może by mu się przydał, ale przecież nie no gdzie.

 

W ogóle na tej 18stce był nasz daleki kuzyn, a jednoczesnie osoba, z którą się kiedyś trzymaliśmy z moim mężem w ekipie, a która jest dość specyficzna i ucięliśmy z nimi kontakt z wielu powodów. Mój brat stwierdził, że ogarnął się, że w porządku się z nim rozmawiało i że jestem uprzedzona do wszystkich. A jak próbowałam mu wytłumaczyć, że znam go o wiele dłużej i o wiele więcej z nim przeżyłam i że jeden wieczór to raczej nie jest wyznacznik tego, że ktoś od razu zmienił się nie do poznania. Jak ma ochotę raz na parę lat spotkać się z nim na piwo to jak najbardziej niech się spotka, ale no my mieliśmy trochę bliższe relacje i jakoś szczególnie nie brakuje nam go w naszym życiu.

 

Jakaś antyludzka się robię. Z bratem nie, z tym nie, z tamtym nie. Ostatnio byłam przeszczęśliwa jak mieliśmy wolną sobotę i siedzieliśmy po prostu w domu. I na urlop też większych planów nie mam poza teatrem z Punią. Ale to w ramach prezentu urodzinowego.

 

Idę robić obiad bo już prawie 15sta. Generalnie wracam do zdrowszego trybu życia. Dzisiaj zupka warzywna na obiad, kupiłam jabłka na kompot, na śniadanie serek wiejski i zamiast masła kupiłam sobie znowu serek śmietankowy.

 

Jeszcze dzisiaj mojej cioci córka ma wpaść po jakieś książki psychologiczne bo chciała.

 

Ponarzekałam, relacje zdałam, zobaczymy co się do wieczora wydarzy.