Nie zgodzili się. Cóż, nadzieja matką głupich.
Pogoda jest przepaskudna, wcale to nie polepsza mojego humoru. Czuję się, jakby normalnie był już październik o.O. Żebym w sierpniu musiała siedzieć w bluzie, kurtce i derce, a mimo to szczękać zębami?!
Treningi z Redą mogę podsumować jednym zdaniem: koń aż gwizda, tylko jeździec pizda.
Oby w niedzielę do pracy, bo jestem całkowicie spłukana.
Jutro wraca Justin, jak dobrze.
"Ci, których kochamy, są dla nas często najbardziej obcy"