>
PER VULNERA AD ASTRA
Niegdyś nasze gwiazdy stanowiły ciche ukojenie
dla rozdartego na strzępy, poranionego serca
niemal co noc otulałem się ich wątłym światłem
łudząc się, że ich nieśmiały blask to Twój dotyk
Dziś rozumiem, że to zaledwie echo przeszłości
ostatnie podrygi znanego, widzialnego wszechświata
który to z prędkością umykającą ludzkiemu pojmowaniu
zdaję się opuszczać, zostawiając za sobą dawny spokój
Niknące światło Twych smutnych, RzekomoNiebieskich oczu
z każdą dekadą coraz bardziej ustępuje gęstemu mrokowi
lada dzień pochłonie mnie widmo nadchodzącej straty
na myśl o której umysł pragnie rozpaść się samodzielnie
niemy krzyk zatruwając duszę jedynie potęguje myślowy ból
gdy tylko drzwi zamykają się za mną ostatni raz tego dnia
na nic zdają się być znane mi, nocne rytuały z przeszłości
tak bardzo miałkie w zderzeniu z nową, nieskończoną wyrwą
AB ASTRIS AD IGNOTA
Niemal każdej już nocy słyszę go coraz wyraźniej
jeden, przerażający dźwięk, którego nie mogę zagłuszyć
uporczywe tykanie starzejącego się, złośliwego zegara
co sekundę bezlitośnie przypominającego o nieuniknionym
ile człowiek by dał by wspiąć się na jego korpus
i cofnąć wskazówki, nie choć trochę, lecz o dekady
by ponownie móc szczerze i bez wahania odpowiedzieć
że niczego w swym życiu nie żałuje
za każde `zaraz`, za wszystkie te `za chwilę`... `za moment`
za każde `nie`, za wszystkie te `kiedy indziej`... `jutro`
za każde `nie chcę`, za wszystkie te `innym razem`... `po co`
za każde `nie idę`, za wszystkie te `wiem lepiej`... `NIE!!!`
Przepraszam Ciebie
i przepraszam Was
Żałuję każdej zmarnowanej chwili
gdy postawiłem Was na drugim miejscu
bo zawsze Kochałem Was nad własne życie
choć trzy dekady zajęło mi zrozumienie
co to tak naprawdę znaczy
AB IGNOTO AD SOLITUDINEM
Gorzki smak zbliżającego się końca
paraliżuje zmysły, odbierając radość
To zabawne jak głupie gadanie kilkuletniego chłopca
po latach okazuje się (samospełniającą?) przepowiednią
A przecież nie to miałem na myśli(?)
Nie do końca taki był plan?
Pusty dom, skrywający wiele nie zawsze miłych sekretów
Niegdyś pełen hałasu, radości i trudów dnia codziennego
szara bryła, tętniąca szczęśliwym na swój sposób życiem
dziś pozostaje otwartym oddziałem zamkniętym
dla ostatniego świadka dobrych dni
który musi żyć...
Jeśli więc mam pozostać przy zdrowych zmysłach
muszę do reszty postradać rozum
... choć wcale tego nie chce