Photoblog.pl

Załóż konto

Tragic Idol 

2021/04/06   

 

« następne   poprzednie »

Zrobiłem to zdjęcie we wrześniu '18. Miałem pewne sprawy w głowie jeszcze bardzo świeże. Wciąż były przeze mnie rozdrapywane. Wciąż wymagałem opieki, i nie zanosiło się na to bym w krótce przestał jej potrzebować.

Słońce oślepiało mnie mniej niż dotychczas. Praktycznie nie widziałem promieni odbijających się od wszystkiego co tylko stało im na drodze. Ogarnięty ciemnością słuchałem jak w garażu obok ojciec tnie moje auto kątówką. Nigdy wcześniej nie byłem tak nieobecny w swoim własnym ciele. Być może poza chwilami utraty świadomości, których bałem się jak nie jednego wyśnionego przeze mnie koszmaru.

Wymyślasz - mówiłem sobie dokładnie tym samym tonem, którym kiedyś powiedziałem sobie - kochasz. Oszukując siebie, że coś we mnie jeszcze zostało z poprzednich lat.

Nie patrz w słońce bo oślepniesz. Słyszałem to wiele razy. Jednak jak ślepiec może stać się jeszcze bardziej ślepym?  Zastanawiałem się wtedy błądząc po swoim umyślę, czy to nie stało się jeszcze wcześniej, zanim zorientowałem się, że boję się tylko słów, a nie czynów.

Kolejne myśli odbijały się od mojego rozumu jak piłki odbite rakietą podczas gry w squash'a. Byłem w pełni zmaterializowaną ścianą, do której nic nie docierało.

Stałem się tak bardzo hermetycznym jak tylko mogłem nie wypuszczając z siebie nic co tylko mogło sprowokować interakcje z moją osobą.

Pstryk.

Spojrzałem na to zdjęcie w telefonie kompletnie ignorując fakt, że jednym okiem widziałem tylko białą plamę, która z czasem usuwała się jak para z lustra w łazience.

A propos lustra...

 

Z nienawiścią do siebie nigdy świadomie nie walczyłem. Mam wrażenie, że tu moje mechanizmy obronne działały bardzo dobrze pozostawione w spokoju, tylko czasem dopuszczając myśli, że to wszystko moja wina, że jestem skończonym idiotą bo odważyłem się zrobić cokolwiek. Ale i tak przecież nie ominęłoby mnie nieuniknione.

Ja już nie miałem wpływu na to co się dzieje. A może jednak?...

 

Ta chwila, te zbiegowisko myśli jak dzikich psów rozrywających ciało swojej ofiary podczas umieszczania w kadrze czegoś co za niedługo stanie się domem pewnej rodziny, była wiecznością. Jedną z wielu.

Brak komentarzy
Zarejestruj się teraz, aby skomentować wpis użytkownika digital09.

Najnowsze wpisy

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wpis digital09

 

Wszystkie wpisy