Photoblog.pl

Załóż konto

 

2012/07/30   

1.

« następne   poprzednie »
1.

Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie... Wiesz, mamo,

wyobraziłem sobie, że nie ma Boga, nie, nie ma Boga, nie. Pozostawiono mnie

w tym miejscu zupełnie samą. Tysiąc siedemset osób, a przecież w głębi duszy czuję

się jak na bezludnej wyspie. Nie potrafię wytrwać z nikim, ani tym bardziej nikt ze

mną. Nie winię ich. Trudny charakter to najdelikatniejsze określenie, jakie słyszałam

na swój temat. Choć wciąż nie rozumiem, co takiego robię. Widocznie jestem naprawdę

upośledzona. Każdego dnia wrażliwość przegryza moją skórę i narusza ścięgna, jest

już coraz bliżej kości, niedługo nie będę w stanie podnieść się z łóżka. Tymczasem

słyszę, jak nieczułe, wyrachowane, podłe i złośliwe jest moje zachowanie według nich.

Czy to możliwe, że żyję w równoległej rzeczywistości i nasze światy splatają się tylko przez

przypadek? Albo zostałam zesłana na tę planetę za karę i nigdy się tu nie odnajdę?

A może jednego dnia naprawdę jestem zimna, choć następnego płonę. I wtedy muszę

uciekać do swojej szczelnej skorupy, żeby wszyscy przyjaciele nie zajęli się natychmiast

od tego ognia. Próbowałam go im pokazać, ale ledwo uszli z życiem, więc nie powtórzę

swoich błędów po raz kolejny. A właściwie nie mam już komu pokazywać, bo zniknęli razem

z moją otwartością na ich głupie żarty albo zdolnością do bezsensownych rozmów.

Jak to możliwe, że tak bardzo ich potrzebuję i jednocześnie z całych sił odpycham?

Ambiwalencja to słowo, które darzę szczerą nienawiścią. Moje przekleństwo. Przecież

tak naprawdę nie wiem nic na swój temat, wciąż wszystko się zmienia, a ja jestem niczym

więcej, jak tylko małą oszustką, pustą w środku jak wydmuszka. Całymi dniami

wyobrażam sobie, że jestem pełna, ale co z tego? To niczego nie zmienia.

Brak komentarzy
Info

Użytkownik diefatty
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

7.

 

6.

 

5.

 

4.

 

3.

 

2.

 

1.