Photoblog.pl

Załóż konto

 

2016/01/18   

 

« następne   poprzednie »

 Był rok 1999, grudzień.

 

Ja zapewne jako małe dziecko byłam podekscytowana nadchodzącymi świętami. W zasadzie - nie pamiętam. Nie pamiętam nic, co mogłoby wydarzyć się przed moimi szóstymi urodzinami.

 

Wy. Graliście koncert, który teraz ratuje mnie, kiedy jest mi smutno i źle, a obok nie ma nikogo, kto mógłby mnie przytulić i powiedzieć, że będzie dobrze. Czasami wszystko co mam, to wasza muzyka. Tylko i aż tyle. To mnie ratuje od chęci poddania się i skończenia ze wszystkim, dziękuję. Gdyby nie wasza muzyka zapewne dawno nie byłoby mnie tutaj.

 

Od mojego ostatniego wpisu wiele się wydarzyło, wiele osób odeszło. Wiele dróg, które wcześniej mogłam jeszcze wybrać po prostu zniknęło. Teraz nie do końca wiem którędy mam iść. Podobno najprościej przed siebie, ale te wszystkie nieudeptane ścieżki wydają się być bardzo kuszące. Powinno być prościej, skoro mam mniejsze pole manewru. Ale nie jest. A co jeśli wybiorę źle i moje życie zmieni się nieodwracalnie na gorsze?

 

 

Bardzo potrzebuję kontaktu z ludźmi i równocześnie bronię się przed nim rękami i nogami.  Przestałam wychodzić z domu, winę zwalam na pracę i studia. Ale w domu też nie jest mi dobrze. To nie jest miejsce w którym powinnam być, czuję się tutaj bardzo niekomfortowo. Mój pokój stał się mi obcy, chociaż w zasadzie jest taki samy jak tydzień, czy nawet miesiąc temu.

 

 

Czuję się trochę jak element układanki, który zgubił się i trafił do pudełka z zupełnie innym obrazkiem. To nie jest przyjemne uczucie. Ale kiedy zamyślę się na dłużej dochodzę do wniosku, że są tacy, którzy mają gorzej i wtedy moje problemy zaczynają wydawać się śmieszne również mi.

 

 

 

 

 

 

 

Czas skoczyć na głęboką wodę?

 

 

 

 

 

 

 

 

Hop. 

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis dieandou

 

Wpis dieandou

 

Wpis dieandou

 

Wpis dieandou

 

Wpis dieandou

 

Wpis dieandou