Photoblog.pl

Załóż konto

one of the boys 

2020/04/05   

trzy wiersze, siedem kolumn

« następne   poprzednie »
trzy wiersze, siedem kolumn

Łódź, 05.04.2020

 

 

But there never seems to be enough time

To do the things you want to do

Once you find them

~Jim Croce, Time in a bottle

 

 

 

Naszła mnie nieodparta ochota napisać coś na komputerze. Zazwyczaj piszę do zeszytów. Chowam się z tym. Nie chwalę, a może wstydzę. Na pewno z wiekiem i doświadczeniem zamknąłem się z obserwacjami w czterech ścianach lub dwóch stronach kartki, ewentualnie w czterech oczach.

Nigdy nie zapomniałem o tym miejscu. Czasem po prostu nie pamiętałem o nim. Ale na pewno od długiego (i mam na myśli dłuuuuuuugiego) czasu, nie sądziłem, że coś tu jeszcze napiszę. Ale dziś nie jest w stanie mnie powstrzymać nic. Palce same prowadzą mnie po klawiaturze jak doświadczony tancerz prowadzi niedoświadczoną partnerkę w tańcu, do którego kroków nie zna, muzyki nie słyszała - a wszystko wygląda precyzyjnie jak chirurgiczne cięcie. Z takim samym zacięciem sunę pomiędzy przyciskami mojego laptopa. Nie wiem, co z tego wyjdzie. Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że będzie tu możliwość ukrycia wpisu - jak na tumblerze. A z drugiej strony, mam ochotę podrzucić link do tego wpisu na facebooku. Szarpią mną rozbieżne uczucia, co do tego, co tu powstanie. Przypominają mi się słowa Rilkego - Wyznaj sobie w najgłębszej nocnej godzinie, czy umarłbyś gdyby zakazano ci pisać? Wejrzyj w swoje serce, gdzie odpowiedź rozpościera swe korzenie i zadaj sobie pytanie: muszę pisać?

Umarłbym.

Fotografia celowo wraca wspomnieniem do lata 2019, które było wspaniałym latem. Tyle się zmieniło - we mnie, dookoła mnie, dookoła was. Nie jestem w stanie opisać wszystkiego i nie taki jest mój zamiar. Zaczynam się zastanawiać, jaki jest tego sens. Powoli zaczynam szukać słów.

Czasem w życiu nadchodzi taki moment, kiedy czujesz, że dokonało się oczyszczenie, że nastąpiła zmiana, której nie da się już cofnąć - której nie chcesz cofnąć. Kiedy klocki powoli układają się w całość, pasują do siebie puzzle, poziome panele w tetris znikają i dodają punktów. Nastał taki moment. Chcę się uczyć od tego momentu cierpliwości. Czerpię ze źródła, które nagle wytrysnęło wewnątrz mnie, ale użyźnia glebę dookoła, w namacalnym świecie. To miejsce, w którym zatrzymał się nasz pociąg, nie na żądanie i bez peronu, na który można wyskoczyć. Stanął pośrodku pola, przez które pędził do tej pory bez wytchnienia. Możemy teraz przyjrzeć się miejscu, które tylko migotało nam przed oczami stopklatkami. Jego obrazy docierały do nas, jak wyświetlane z taśmy filmy na starych projektorach. Mamy możliwość zaspokojenia ciekawości. Jedyne co może nam w tym przeszkodzić, to my sami. Nastał czas, kiedy decyzje należą do nas. Jeszcze nigdy nie czułem takiej wolności, poprzez odebranie mi wolności. Pociąg stoi, każdy pociąg stoi, a my mamy przedział dla siebie. Wypełniony czym tylko zapragniemy. Możemy gapić się w okno i liczyć przechodniów, możemy liczyć czerwone auta albo zadania z matematyki, za którymi tęsknimy. Możemy przemeblować pokój. Możemy przyjrzeć się widokowi z własnego okna, a może najpierw je umyć. A może w ogóle się nie myć i przypomnieć sobie jak się śmierdziało, jak się miało trzynaście lat. Zrobić pranie albo chodzić cały czas w jednym. Uczyć się i wysyłać mejle do profesorów o 3 w nocy, kłaść się o 14 i budzić o 23. Możemy przyjrzeć się sobie. Lepiej, częściej, dłużej się dotykać. Sprawdzić, co rzeczywiście sprawia nam przyjemność. Świat może być tak samo przeszkodą, jak i furtką do nowych możliwości. Realną przeszkodą może być jednak praca - ta zdalna lub ta, do której trzeba chodzić, bo czekają na nas potrzebujący (poświęcenie, które doceniam i dziękuję za nie). Ale za taką przeszkodę można być wdzięcznym - że się jej nie straciło.

Olga Tokarczuk w swoim felietonie zatytułowanym Okno1, bardzo zgrabnie ujęła moje przemyślenia na temat tego przymusowego postoju sprezentowanego nam przez pędzący do przodu pociąg zwany światem.

A mianowicie, czuję jakbym cofnął się o dobre dziesięć lat, kiedy to telefon był tylko do dzwonienia i był pakiet 600 SMSów, a jak twój kolega nie był w tej samej sieci, to nie był też twoim kolegą. Kiedy weszły darmowe rozmowy stacjonarne po 18 godzinie i wisiało się na telefonie i śmiało się z tej samej bajki, którą oglądało się akurat w telewizji. Kiedy każdy mógł liczyć na drugiego bardziej niż teraz. Kiedy mniej byliśmy zaabsorbowani nieswoim, odległym o Ocean Atlantycki, życiem. Kiedy jedyne co śledziliśmy, to kotkę, żeby sprawdzić, w którym miejscu urodziła małe kotki. Kiedy żyło się osobno, ale wciąż razem. Nie wchodziło się komuś do życia z takim tupetem jak teraz, nie pokazywało się też każdemu swojego życia. Zależało mi wtedy na innych rzeczach. Nie sądziłem, że aż tak się pozmienia.

Mogę być zły na siebie za te wszystkie (częste) razy, kiedy smutno mi było, że niewiele się w moim życiu dzieje. Z tęsknotą wspominałem te czasy kilka lat później, kiedy w moim życiu działo się za dużo. Wybieram jednak nie być złym na siebie sprzed dziesięciu lat. Wszystko w życiu nas czegoś uczy i ma jakiś cel. Wydaje mi się, że rozsądniej będzie skorzystać z tego daru, który został mi podarowany - że nikt z mojej rodziny i osób, na których mi zależy, nie zaraził się tym niosącym ogromne spustoszenie wirusem. Daru odosobnienia, którym chronimy nie tylko siebie, ale także ludzi dookoła. Dzięki temu możemy zastanowić się nad tym, co sprawia, że jesteśmy niezadowoleni, zestresowani, niepotrzebnie roztrzepani i niezorganizowani. Oczywiście nie wszystko uda się powielić i przenieść kalką na życie, które wróci do nas po pandemii. Spróbujmy jednak stać się lepszymi. Spróbujmy stać się lepszymi dla siebie, będąc jednocześnie lepszymi dla innych. To analogiczna sytuacja do kwarantanny - zostając w domu, chronimy innych - ulepszając siebie dla siebie, także chronimy innych.

Nie pomyślałbym w najodważniejszych snach, że może wydarzyć się taka sytuacja. Nie wierzyłem, że nagle cechy, których w sobie nie pochwalałem, zaczną być obowiązującą normą, a wręcz wymogiem. Nie będę was oszukiwał, a przede wszytskim samego siebie - nie wstaję rano i nie uprawiam jogi, nie przeczytałem stosu książek, nie piszę felietonów i nie wywiązuję się w 100% ze swoich postanowień. Wydaje mi się, że AŻ DO TERAZ. To oczyszczenie, które nastąpiło. Ten potok, który szukał ujścia. Ta tama, którą zbudowałem w sobie, bo myślałem, że to elektrownia wodna, która przez opór doda mi energii. Nic bardziej mylnego. Czuję, że topią się we mnie śniegi. Jestem gotowy rozebrać tę tamę. Nie na raz, cegła po cegle. Dopuścić do siebie świat, ale tak jak chcę go do siebie dopuścić. Mądrze podejmować decyzje i nie działać na zasadzie skrajności. Nie można się albo odizolować tamą, albo pozwolić nasiąkać swojej tkance wszystkim, co nas otacza.

Pasuje tutaj wyjątkowo trafnie porównanie życia człowieka i w ogóle człowieka do statku, do okrętu, a życia do wody. Chodzi mi przede wszytskim o słowa Twaina, żeby nie bać się odwiązać lin i wypłynąć z portu na szerokie wody. A z drugiej strony słowa kogoś, kto w internecie podpisywany jest pod tym jako Goi Nasu (ale nie mam pojęcia kto to) - że całe morze nie jest w stanie zatopić statku, dopóki nie dostanie się do jego wnętrza. Podobnie negatywne wydarzenia nie mogą mieć na ciebie wpływu, dopóki nie pozwolisz im dostać się do siebie.

Poza tym, żywioł jakim jest woda, która tworzy ocean. Jego bezkresy. Jego niepoznane tajemnice. To wszystko sprawia, że już tylko myśląc o tym, odczuwa się niesamowitą magię i wzniosłość. Wiemy więcej o księżycu niż o głębinach naszej Ziemi i życiu w nich. Zbadane do tej pory zostało tylko 5% geografii podwodnego świata oceanu, a zajmuje on 70% powierzchni naszej planety. Człowieka również tworzy 70% wody, czy tak samo dobrze znamy swoje głębiny?

Teraz jest idealny czas, żeby je zgłębić.

 

 

 

 

 

 

1) 

1 komentarz
padholder  - 11/10/2020 14:20:07
dawno Cię tu nie było :)

Najnowsze wpisy

trzy wiersze, siedem kolumn

05/04/2020 1:27:32

z kwitkiem

21/11/2016 23:06:25

czy to jest normalne

06/08/2016 23:20:28

sorry polsko

21/02/2016 23:29:20

dagbog

23/11/2015 19:42:38

wonderland

17/11/2015 22:45:59

(z dziennika)

12/04/2015 23:01:37

poststresjonizm

10/04/2015 19:57:14

Wszystkie wpisy