Photoblog.pl

Załóż konto

 

2021/08/02   

empty prayer

« następne   poprzednie »
empty prayer

https://www.youtube.com/watch?v=CoGVCO99ubM

 

Szczerze to zapomniałem, jak się rozeszliśmy. Nie chciałem pamiętać. Doświadczenia z gimnazjum nauczyły mnie, że usilna próba pamiętania przykrych, łamiących serce nawet rzeczy, sprawia że człowiek tylko obraca się w tej spirali. Za długo patrzy się w otchłań, więc otchłań patrzy się na niego. Może Twoim żalem do mnie jest to, że Cię w tej otchłani zostawiłem. Potrzebowałaś terapii i mówił Ci to każdy z naszej grupy. Wiem jednak, że rzeczywistość nie jest taka kolorowa, i do takich rzeczy potrzeba pieniędzy. Cieszę się, że koniec końców Ci się udało.

 

Chociaż pytanie pozostaje, czy rzeczywiście zostawiłem. Przez ten czas żyłem swoim życiem, starałem się nie tracić radości życia, wkręcałem się w różne gierki, chociaż co do naszej grupy, do mojej byłej partnerki, nawet do współlokatora, robiłem się coraz chłodniejszy. Przestawałem czuć cokolwiek. Z mojej perspektywy, to było nie do odratowania. Bez Ciebie to nie było to samo. Nie chciałem tej grupy bez Ciebie. Ciebie, która sama z tej grupy odeszła, która wyrzuciła mnie ze znajomych, i do wczoraj nie przyjęła zaproszeń do facebooka i discorda, które wysłałem tak dawno, że o nich też zapomniałem. Gdybyś je usunęła w międzyczasie, to uwierzyłbym, że to wszystkow 100% moja wina, że nie próbowałem ratować kontaktu między nami. A to było tak dawno temu.

Czemu miałbym odzywać się do kogoś, kto nie chce być nawet moim znajomym na internecie i poblokował wszystkie środki komunikacji poza telefonem? Potem mówiłaś "O, nie możesz pisać do mnie na Discordzie? Jak to?" "Och, wysłałeś mi zaproszenie na facebooku? Nie pamiętam" Tak. Też zapomniałem.

Myślałem, że jestem ostatnią osobą która próbowałaś odnowić kontakt.

Wychodzi na to, że chyba byłem pierwszą.

I w sumie nie "odnowić", a "zachować" w jakiś sposób, mino ran po tym, co zrobiłaś jeszcze wcześniej.

Jak to jest, że zostawiasz mnie i innych, a ja usilnie próbuję za Tobą gonić? Więc przestałem.

 

Zostawiłaś mnie i obwiniłaś o to, że nie wyciągnąłem pierwszy ponownie, po raz kolejny raz, dłoni. Naprawdę, miałem ogromną nadzieję, że skoro tyle razy próbowałem Ci pomóc, wciągnąć w grupkę z powrotem, bo wiem, że Ci na niej zależało aż za bardzo, to może Ty tym razem... Ale w jakiś sposób odnowiłaś kontakt ze wszystkimi poza mną. Widocznie beze mnie ta grupa jest lepsza, dlatego pomimo przyjęcia obawiam się odzywania na niej. Ja.. Naprawdę chcę wrócić. Chcę, aby wszystko było między nami dobrze. Słowa nie opisują jak się kurwa za Wami stęskniłem. Nie odbieram telefonów babci, która jużteraznatychmiast chce mnie wysłać do kolejnego niemieckiego kołchozu, bo chcę mieć szansę spędzenia z wami trochę czasu. Tak bardzo chciałem, abyś wyciągnęła do mnie rękę. Tak mi na tym zależało.

 

Nawet wtedy w f***, gdybym po tych 3 miesiącach braku kontaktu nie odezwał się pierwszy, to nasz kontakt skończyłby się już w tamtym miejscu. Gdyby nie tamten luźny komentarz Bossa, to albo już bym ponownie wyjechał, albo p-

 

Może naprawdę jestem taką złą osobą? Twój największy problem ze mną, który wokalizowałaś, było moje zrzucanie swoich problemów z moimi rodzicami na Ciebie. Przepraszam za to. O starych nie rozmawiam z nikim już od dawna, temat jest praktycznie zamknięty bo z nimi nie mieszkam i zaczerpnąłem wystarczająco dużo świeżego powietrza.

Drugą rzeczą, z którą miałaś problem, to Twoja zazdrość w stosunku do mnie. Bo w Twoim odczuciu, rysowałem lepiej. Bo mi szybciej szło. Bo uczyłem się szybciej. Wkładałem w to "mniej" wysiłku. łatwiej nawiązywałem kontakt z ludźmi. Nawet dziewczynę miałem. I przy tym mam czelność być rok młodszy. Mam wrażenie, że w Twoich oczach byłem "lepszą wersją" kogoś, kim sama chciałaś być. A w Twoim odczuciu nie było miejsca dla dwóch tego typu osób.

Kiedy "rywalizowałaś" ze mną, ja po prostu chciałem spędzać z Tobą czas. Później rywalizacja udzieliła się i mi - to było mniej więcej wtedy, gdy zaczęliśmy snuć duże, dość infantylne plany. Że kiedyś założymy własne studio i będziemy razem w nim pracować. A nawet bez własnego studia, że wejdziemy na wyższe szczeble kariery i będziemy razem kontynuować wspólną pracę nad własnymi projektami, tylko pod cudzym skrzydłem. Albo że razem wyjedziemy za granicę, czy to do pracy, czy to na studia. Nie do końca wierzyłem, że może nam się udać, ale widząc Twój zapał do pracy, postanowiłem też się postarać żeby i zawalczyć trochę a swoje marzenia, i móc stać u Twojego boku. Jednak Ciebie tylko to irytowało. Byłaś zmęczona tym, co się działo w pracy, tym, że mi "lepiej" szło. Gdyby rzeczywiście szło mi lepiej, to nie dostawałbym takich burd od M person. W międzyczasie bolały mnie oczy i lewy nadgarstek, co nie wróży dobrze utrzymaniu tego typu pracy na dłuższy etat. Ale naprawdę, naprawdę nie chcę o tym myśleć.

Rysunek to jest coś, co nas połączyło, i koniec końców rozdzieliło. Naprawdę ciężko mi powiedzieć, czy mnie lubisz, czy może przez ten cały czas nienawidziłaś. Nawet ostatnio, gdy rozmawialiśmy przed Twoimi urodzinami i wymsknęło mi się, że nadal Ciebie lubię, to byłaś tym zdziwiona. Gdybym Cię nie lubił, to nie chciałbym nawiązywać kontaktu. [chociaż w teorii nie chciałem, więc dlatego tak sądziłaś]. Nie robiłbym tego wszystkiego. Olałbym wszystko już za pierwszym razem. Jak nie, to za drugim.

 

I koniec końców nie powiedziałaś wtedy, że też mnie lubisz.

 

 

 

Ciekawe, jak bardzo podirytowałem cię np. tym, że "miałem czelność" mieć dobry kontakt z Papkiem, kłaść głowę na jego ramieniu, ogrzewać nogi pod jego kocem itp. Czy tym, że miałem okazję przetestować Oculusa i pobawić się nim w VR chacie. Chciałem zaproponować żebyś do nas wpadła, bo poczułem, że poczułaś się trochę zostawiona na bok. Ale nic nie powiedziałaś. Nie wiem, ile razy u nas byłaś gdy mnie nie było. Czy miałaś okazję potestować tego Oculusa. Jeżeli nie, to nie zaszkodziłoby o tym powiedzieć, pospędzałoby się trochę czasu. Już o tym mówiłem, ale informuj nas kiedy masz czas a kiedy nie; mi ciężko idzie zapraszanie innych, bo zawsze mi ludzie odmawiają i nie proponują lepszego terminu, nawet jakiś czas temu byłem umówiony pół roku przed z kilkoma osobami i nikt nie mógł przyjść xD Chciałem też was wszystkich zaprosić nad morze do babci ale kilka osób już mi odmówiło wtedy i bylem tak zrezygnowany, że wam tego nie zaproponowałem. Bo jaka była szansa, że ktokolwiek z was przyjąłby moje zaproszenie po takim czasie? Chciałem najpierw polepszyć kontakty z grupką, próbowałem cośtam się udzielać, ale oni mieli inne plany, a potem zupełnie przestali się udzielać na facebooku. Wygląda na to, że wszędzie dobrze, gdzie Gofra nie ma.

 

Jeżeli to wszystko wydarzyło się rzeczywiście przez to, jak starzy zlasowali mi mózg, to chcę tak trochę ich

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Wpis cinere0

 

Wpis cinere0

 

Wpis cinere0

 

empty prayer

 

Wpis cinere0

 

Wpis cinere0

 

Wpis cinere0

 

Wpis cinere0

 

Wszystkie wpisy