>
Minionej nocy przyśniło mi się coś, co zaskoczyło mnie bardziej, niż chciałabym przyznać. Sen był tak wyraźny, że po przebudzeniu przez dłuższą chwilę leżałam w łóżku, próbując oddzielić teraźniejszość od wspomnień. Śnił mi się mój nauczyciel języka polskiego z gimnazjum. Sam fakt, że po tylu latach pojawił się w mojej głowie, był dziwny, ale jeszcze dziwniejsze było to, jak bardzo ten sen mnie poruszył.
Znajdowałam się w budynku naszej dawnej szkoły. Korytarze wyglądały niemal tak samo jak kiedyś - te same schody, ta sama woń pasty do podłóg i kredy, to samo światło wpadające przez wysokie okna. We śnie szłam przed siebie, jakby prowadziła mnie intuicja, aż nagle zobaczyłam jego sylwetkę. Nie byłam jednak do końca pewna, czy to naprawdę on. Twarz wydawała się znajoma, ale jakby lekko rozmyta, jak stare zdjęcie oglądane po latach. Wahałam się, patrzyłam uważnie, próbując odnaleźć w nim tamtego człowieka z moich wspomnień.
W tym śnie wróciło coś, co dawno schowałam głęboko - moje pierwsze, niewinne zauroczenie. Podkochiwałam się w nim namiętnie, choć wtedy nie potrafiłam nawet nazwać tego uczucia. To była moja pierwsza miłość, czysta, idealizowana, oparta na spojrzeniach znad zeszytu i na tym, jak pięknie potrafił mówić o literaturze. Jego głos, sposób dobierania słów, pasja, z jaką opowiadał o wierszach i powieściach, sprawiały, że świat wydawał mi się większy i bardziej fascynujący.
Po przebudzeniu zaczęłam się zastanawiać, co u niego słychać. Z ciekawości sprawdziłam kilka informacji i dowiedziałam się, że mój dawny pan od polskiego jest dziś wicedyrektorem tej samej szkoły. Ta wiadomość uderzyła mnie falą zdumienia i ciepła jednocześnie. Jakby czas zatoczył koło, a on wciąż był częścią tego miejsca, które tak mocno mnie ukształtowało. Szukałam jego aktualnego zdjęcia, ale bezskutecznie. Może to i lepiej - w mojej głowie wciąż istnieje taki, jakim był wtedy.
Mimowolnie zaczęłam wracać myślami do gimnazjalnych lat. Do dni, kiedy wszystko było intensywne, a emocje przeżywało się bez filtra. Pamiętam lekcje języka polskiego jako coś więcej niż szkolny obowiązek. To były chwile, w których rodziła się moja miłość do słów, do pisania, do zadawania pytań. To były piękne chwile, pełne nieśmiałych uśmiechów, zapisków w marginesach zeszytu i tego szczególnego drżenia, gdy wchodził do klasy.
Dziś patrzę na to z dystansem i czułością. Wiem, że było to uczucie zbudowane na wyobrażeniach, na potrzebie podziwu i bezpieczeństwa. A jednak nie chcę go umniejszać. Było ważne, bo było pierwsze. Sen przypomniał mi, jak ogromną rolę w naszym życiu odgrywają ludzie, których spotykamy na początku drogi. Nawet jeśli znikają z naszego świata, zostają w pamięci na długo.
Ten nocny powrót do przeszłości był jak cichy list od dawnej mnie do tej obecnej. I chyba właśnie dlatego nie potrafię go zignorować.
Tylko obserwowani przez użytkownika cieniolubna
mogą komentować na tym fotoblogu.
Inni zdjęcia: synek na bujaczce ns35synek ns35:) ns35ja ns35ja ns35Brodziec piskliwy slaw300Idol najprawdopodobniejnie36 rudedamien13.1.26 rena1ch4nja ns35