>
photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 11 GRUDNIA 2025
77
Dodano: 11 GRUDNIA 2025

:)

Siedzę przy biurku z kubkiem letniej kawy, która zdążyła wystygnąć szybciej, niż chciałam, i patrzę przez okno na niebo tak samo bure jak cały mijający rok. Zadziwia mnie, jak bardzo pogoda potrafi wpływać na nastrój. Ten rok, 2025, był jak niekończący się listopad - chłodny, mokry, mglisty. Ani wiosny, ani lata, tylko szaruga, która wpełzała do domu i pod ubrania, a czasem także pod skórę. I może właśnie dlatego coraz częściej łapię się na tym, że z nadzieją myślę o nadchodzącym 2026. Jakby wraz z nową cyfrą na kalendarzu miał wreszcie przyjść jakieś oddech, światło, ciepło.

Gdyby nie nasza dziesiąta rocznica ślubu z Radkiem, naprawdę spisałabym ten rok na straty. To było jedyne wydarzenie, które rozjaśniło tę pociągłą szarość - jak maleńka żarówka w ogromnym magazynie pełnym cieni. Świętowaliśmy skromnie, ale pięknie, we dwoje. Udowodniliśmy sobie, że mimo wszystkich trudności, jakie niesie codzienność, wciąż potrafimy się cieszyć swoim towarzystwem. Może to jest właśnie najważniejsze: coś, co można zabrać w kolejny rok i trzymać się tego jak kompasu.

Wciąż pamiętam, jak na początku roku snuliśmy plany o działce. Wyobrażałam sobie, jak wiosną sadzimy pierwsze kwiaty, w czerwcu kosimy trawę, a latem - tym prawdziwym, gorącym - wreszcie zapalamy grilla i jemy karkówkę przy śmiechu znajomych. Tymczasem zamiast tego zbieraliśmy błoto na butach, przykrywaliśmy narzędzia plandeką i powtarzaliśmy sobie: "Może w przyszłym tygodniu ruszymy z robotą", choć w głębi duszy wiedzieliśmy, że pogoda znowu nas wykiwa. Taka to była nasza tegoroczna rzeczywistość.

W 2026 chcę to zmienić. Chcę naprawdę zadbać o działkę. Chcę ją doprowadzić do porządku, tak żeby była miejscem, do którego wchodzę z dumą, a nie z cichym poczuciem przytłoczenia. Marzę, żeby w końcu rozłożyć grill, rozpalić ogień i usiąść z Radkiem przy drewnianym stole, który od dwóch lat czeka, aż wreszcie będzie używany. Każdy, kto ma działkę, wie, że to nie tylko hobby - to trochę styl życia. A my w tym roku żyliśmy bardziej jak zimujące niedźwiedzie, niż jak ogrodnicy.

Sama też mam wobec siebie konkretne oczekiwania. Wiem, jak to brzmi - jak typowy noworoczny postulat, który kończy się po trzech tygodniach. Ale ja naprawdę chcę więcej spacerować. Nie tylko po to, żeby schudnąć (choć to oczywiście mile widziany efekt), ale żeby odetchnąć. Żeby poczuć przestrzeń, ruch, powietrze, nawet jeśli nie zawsze będzie słoneczne. Zauważyłam, że nic nie układa mi myśli tak dobrze, jak dłuższy marsz z szybką muzyką w słuchawkach albo zupełną ciszą, kiedy mogę wsłuchać się w rytm własnych kroków. Marzę o tym, żeby w nowym roku poczuć w ciele lekkość, na którą z różnych powodów nie znalazłam czasu w tym mijającym.

Mam też takie ciche pragnienie, żeby 2026 przyniósł po prostu... więcej zwyczajnej radości. Nie fajerwerki, nie spektakularne sukcesy - chociaż oczywiście nikt by nie narzekał - ale małe codzienne chwile, które nie uciekają między palcami. Słońce wpadające przez okno. Ciepły wiatr w maju. Rozmowa przy herbacie. To, żebyśmy z Radkiem częściej się śmiali, a rzadziej martwili.

Patrzę znów przez okno i widzę, jak zachmurzone niebo zaczyna powoli prześwitywać. Ledwie na moment, ledwie na sekundę, ale jednak. I myślę sobie, że może to dobry znak. Może 2026 będzie właśnie taki - trochę trudny, trochę niepewny, ale z przebłyskami czegoś dobrego, co z czasem stanie się jasnością.

A jeśli nie? To i tak będziemy próbować. Bo jak inaczej żyć.

Info

Tylko obserwowani przez użytkownika cieniolubna
mogą komentować na tym fotoblogu.

Informacje o cieniolubna


Inni zdjęcia: synuś ns35synek na bujaczce ns35synek ns35:) ns35ja ns35ja ns35Brodziec piskliwy slaw300Idol najprawdopodobniejnie36 rudedamien13.1.26 rena1ch4n