>
photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 10 GRUDNIA 2025 , exif
71
Dodano: 10 GRUDNIA 2025

:)

Nie mogę uwierzyć, jak szybko mija ten grudzień. Jeszcze chwilę temu narzekałam, że do Świąt zostało półtora miesiąca, a dziś nagle uświadomiłam sobie, że... to już dokładnie dwa tygodnie do Wigilii! Dwa tygodnie! Potem z rozpędu kolejne dwa dni Świąt. Czuję, jakby ktoś przyspieszył czas, a ja próbuję dogonić własne myśli, plany i obowiązki, ale one uciekają szybciej niż jestem w stanie reagować.

Ten wieczór jest jednym z tych, w których człowiek zatrzymuje się na chwilę, spogląda w kalendarz i mówi do siebie: "Jak to możliwe?". Siedzę teraz przy kuchennym stole, piję herbatę z miodem i cytryną, w tle gra cichutko jakaś świąteczna playlista Radka - tak, on odpalił ją już na dobre - i zastanawiam się, jak to wszystko ogarnąć. Jednocześnie czuję taką dziwną ekscytację. Święta zawsze mnie wprowadzają w inny rodzaj nastroju, trochę nostalgiczny, trochę magiczny, ale też pełen oczekiwania.

Wigilię spędzamy u nas. Mama ma do nas wpaść, tak jak co roku. To taki nasz mały, niepisany rytuał - my przygotowujemy stół, Radek zawsze upiera się, żeby zrobić rybę po grecku według przepisu jego babci, ja szykuję pierogi, barszcz i sałatkę jarzynową, a mama... mama jak zwykle przynosi o wiele więcej jedzenia, niż jesteśmy w stanie zjeść. Co roku udaje, że to "tylko małe co nieco", a kończy się na pełnych torbach i jej słynnym makowcu, który znika szybciej, niż zdążę zrobić zdjęcie. Cieszę się, że będzie z nami, bo choć to nie są wielkie rodzinne zjazdy, to ta kameralność zawsze sprawia, że wieczór staje się bardziej intymny, ciepły i spokojny.

Pierwszy dzień Świąt chcemy spędzić u mojej mamy, żeby umilić jej ten czas i żeby nie była sama. Choć nigdy nie ustalaliśmy tego formalnie, z biegiem lat stało się to naszym cichym, rodzinnym zwyczajem. Lubię te wizyty - mają w sobie coś spokojnego, znajomego i bardzo ciepłego. Mama zawsze przygotowuje stół po swojemu: wyciąga resztki wigilijnych potraw, dorzuca kilka świeżo przygotowanych dań, których zapach roznosi się po całym mieszkaniu, i w mgnieniu oka powstaje prawdziwa świąteczna uczta.

My oczywiście deklarujemy, że po Wigilii jesteśmy już najedzeni i "tylko na chwilę wpadamy", ale życie pokazuje coś innego - koniec końców siadamy przy stole, nakładamy sobie po odrobinie wszystkiego, a rozmowy trwają dłużej, niż planowaliśmy. Właśnie te spokojne, rodzinne momenty sprawiają, że Święta mają dla mnie sens. Chyba dlatego tak bardzo lubię ten pierwszy, świąteczny dzień.


A drugi dzień Świąt... cóż, tutaj wciąż mamy pustą kartkę. Nie mamy jeszcze żadnych planów i, szczerze mówiąc, trochę mnie to cieszy. Czasem dobrze mieć dzień, który nie jest do niczego przypisany. Może zostaniemy w domu, obejrzymy filmy, pospacerujemy, jeśli pogoda pozwoli? A może wpadniemy do znajomych albo ktoś spontanicznie zadzwoni? Nie wiem. I pierwszy raz od dawna ta niewiedza mnie nie stresuje. Przeciwnie - daje mi poczucie przestrzeni.

Wieczór powoli się kończy. Za oknem widać już tylko odbicia świateł z sąsiednich mieszkań. Pachnie mandarynkami, a ja czuję, jak robi mi się spokojniej. Dwa tygodnie do Wigilii. Dwa tygodnie do tego wyjątkowego, ciepłego czasu. Może czas tak gna, ale może właśnie dlatego warto się na moment zatrzymać i po prostu poczuć to wszystko, zanim znów minie niepostrzeżenie.

Info

Tylko obserwowani przez użytkownika cieniolubna
mogą komentować na tym fotoblogu.

Informacje o cieniolubna


Inni zdjęcia: Title quenPrzedpoczątki. mojamalanienawimiloscsynuś ns35synek na bujaczce ns35synek ns35:) ns35ja ns35ja ns35Brodziec piskliwy slaw300Idol najprawdopodobniejnie