>
siedzi na krawędzi ciszy
jakby trzymała w dłoniach własne echo
miękko jak wstążkę której nikt nie zawiązał
jej skóra chłonie pustkę
jak ciepły oddech nocy
która nigdy nie pyta o powroty
w tej ciemności oddycha głębiej
jakby wreszcie było dla kogo
uśmiecha się do ciemności
bo tylko ona zna jej imię
i nigdy nie prosi by je zmieniła
a milczenie oplata jej nadgarstki
jak bransoleta której nie chce zdjąć
samotność spływa po niej
jak mleczne światło którego nikt nie widzi
i w tej łagodnej bieli
ona wreszcie
po cichu
istnieje
Tylko obserwowani przez użytkownika cieniolubna
mogą komentować na tym fotoblogu.