>
photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 5 GRUDNIA 2025
43
Dodano: 5 GRUDNIA 2025

17.05.2010

Jest 5 grudnia 2025 roku i muszę przyznać, że dzieje się ze mną coś dziwnego. Dobrego, ale jednak podejrzanie dobrego. Od kilkunastu dni czuję się lekko, radośnie, jakbym na chwilę wynurzyła się spod ciężkiej, wilgotnej mgły, która zwykle wisi nade mną od rana do nocy. To uczucie jest tak niecodzienne, że chwilami łapię się na tym, że sama sobie nie wierzę. Zastanawiam się, czy to cisza przed burzą, czy może faktycznie coś we mnie się odmieniło. Ale póki co postanawiam nie analizować wszystkiego zbyt głęboko. Po prostu płynę z tym, co jest - a jest naprawdę dobrze.

Zwykle grudzień ściąga mnie w dół. Krótkie dni, zimno, ludzie zabiegani jakby świat miał się zaraz skończyć, a ja przemykająca gdzieś między nimi w melancholii i zamyśleniu. W tym roku coś się jednak przełamało. Budzę się rano i od pierwszych chwil czuję w sobie ciekawość dnia, a nie ciężar. Robię kawę i zamiast patrzeć w okno ze smutkiem, dopada mnie coś, co chyba można nazwać wdzięcznością. Za ciepły kubek w dłoniach. Za kotkę zwiniętą obok na kanapie. Za muzykę, którą mogę włączyć tak głośno, jak tylko chcę, bo przecież życie składa się również z tych drobnych, prywatnych mikroszczęść.

Jedyne, co doprowadza mnie do szału - i mówię to całkiem poważnie - to mój ząb. Pęknięty, nieszczęsny, wykrzywiony grymas mojej codzienności. O ile jeszcze dwa tygodnie temu pewnie położyłby mnie psychicznie na łopatki, tak teraz traktuję go raczej jak upierdliwy komentarz losu. Na zasadzie: "Jasne, Kasiu, możesz mieć dobry humor, ale i tak nie zapominaj, że jesteś człowiekiem i musisz chodzić do dentysty".

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że ten ząb - o ironio - nawet nie boli. To chyba pierwszy raz, kiedy mogę rzec: dobrze, że coś jest martwe. Gdyby nie świadomość, że muszę wreszcie zadzwonić do gabinetu i zapisać się na wizytę, byłoby idealnie. A że trzeba to zrobić... no cóż, zrobię. W końcu ten przypływ pozytywnego nastawienia jest tak nietypowy, że chciałabym go wykorzystać nawet do załatwiania spraw, za którymi zwykle nie przepadam.

Może to kwestia zimowego światła, a może tego, że w końcu pozwoliłam sobie na oddech. Może po prostu przyszedł do mnie moment, na który czekałam od dawna - taki, w którym melancholia robi krok w tył. Nie wiem, jak długo potrwa ten stan, ale chyba po raz pierwszy od dawna nie boję się, że zniknie. Chcę w nim być, smakować go, doceniać.

I jeśli moje jedyne zmartwienie na ten moment to pęknięty martwy ząb... to chyba naprawdę dobrze się dzieje.

Info

Tylko obserwowani przez użytkownika cieniolubna
mogą komentować na tym fotoblogu.

Informacje o cieniolubna


Inni zdjęcia: synek na bujaczce ns35synek ns35:) ns35ja ns35ja ns35Brodziec piskliwy slaw300Idol najprawdopodobniejnie36 rudedamien13.1.26 rena1ch4nja ns35