>
photoblog.pl
Załóż konto
Dodane 2 GRUDNIA 2025
47
Dodano: 2 GRUDNIA 2025

02.12.2025

Jest 2 grudnia i właśnie zamykam książkę po kolejnym, absolutnie cudownym wieczorze spędzonym z "Harrym Potterem i Czarą Ognia". To zabawne, ile razy już czytałam całą serię - naprawdę trudno byłoby mi policzyć - a jednak za każdym razem czuję ten sam dreszcz ekscytacji. Zwłaszcza przy czwartej części. To mój bezdyskusyjny numer jeden i mam wrażenie, że im jestem starsza, tym więcej w niej odnajduję.

Dziś dosłownie przepadłam na kilka godzin. Usiadłam z kubkiem gorącej herbaty, mrugając do siebie, że "przeczytam tylko jeden rozdział", ale przecież sama dobrze wiem, że to największe kłamstwo, jakie może powiedzieć potteromaniak. Zanim się obejrzałam, byłam już w środku Turnieju Trójmagicznego - i jak zwykle nie mogłam oderwać się od opisu pierwszego zadania. Te emocje, te smoki, ta atmosfera sportowej, choć niebezpiecznej rywalizacji... Rowling naprawdę potrafi pisać sceny, które wciągają jak wir.

Nie będę ukrywać - uwielbiam też Alastora "Szalonookiego" Moody'ego. Jego pierwsze pojawienie się w Hogwarcie zawsze wywołuje we mnie uśmiech. Ten jego surowy styl, dziwny humor, niepokojąca czujność i nieustanne podejrzenia wobec wszystkich. A potem świadomość, że nic nie jest takie, jak się wydaje... Za każdym razem, gdy docieram do końcówki, mam wrażenie, że czytam thriller, a nie powieść młodzieżową. I to chyba właśnie kocham w "Czarze Ognia" najbardziej - jest jak brama między beztroską, szkolną przygodą a mrocznym, dorosłym światem.

A kulminacja całej historii, czyli odrodzenie Voldemorta, wciąż robi na mnie ogromne wrażenie. Znam każdy element tej sceny, każde słowo dialogu, a jednak serce zaczyna mi szybciej bić, jakbym pierwszy raz była świadkiem powrotu najgroźniejszego czarnoksiężnika wszech czasów. To właśnie wtedy czuję, że seria naprawdę nabiera powagi, staje się głębsza, intensywniejsza. I chyba dlatego tak do mnie przemawia.

Często ludzie pytają mnie, dlaczego w kółko wracam do Harry'ego Pottera. Mogłabym odpowiedzieć krótko: bo to historia mojego życia. Ale prawda jest taka, że czuję się tam jak w domu. W Hogwarcie nigdy nie jestem sama. I nawet w grudniowy wieczór, kiedy za oknem mróz, ta magiczna opowieść potrafi rozgrzać mnie lepiej niż koc i herbata razem wzięte.

Info

Tylko obserwowani przez użytkownika cieniolubna
mogą komentować na tym fotoblogu.

Informacje o cieniolubna


Inni zdjęcia: Przedpoczątki. mojamalanienawimiloscsynuś ns35synek na bujaczce ns35synek ns35:) ns35ja ns35ja ns35Brodziec piskliwy slaw300Idol najprawdopodobniejnie36 rudedamien