Photoblog.pl

Załóż konto

Pokochaj mnie a pokochasz też ją 

2011/08/26   

56

« następne   poprzednie »
56

Oczami Justina 

 
Przed wejściem na lotnisko wyciszyłem telefon. Kiedy weszłam do budynku okazało się,że jestem spóźniony na lot. Podszedłem do drobnej brunetki przy okienku i zapytałem kiedy kolejny samolot leci do Nowego Yorku. Okazało się,że za dwie godziny więc postanowiłem poczekać na lotnisku. 
Około w pół do piątej wysłałem esemesa do mojej dziewczyny, zmartwił mnie fakt,że nie odpisała, ale uznałem,że mogła po prostu nie usłyszeć  telefonu. 
(...) Po dwóch godzinach wsiadłem do samolotu, założyłem słuchawki na uszy i jakoś przetrwałem ten lot. W hotelu zastałem plącząca matkę, siedziała wokół sterty chusteczek a twarz miała zakrytą w dłoniach. Podbiegłem do niej pytając co się stało a ona wychrypała tylko patrząc na mnie swoimi zapłakanymi oczami " Justin skarbie żyjesz". Pattie wyjaśniła mi wszystko, pośpiesznie włączyłem telewizję gdzie trąbili o mojej śmierci.Chwyciłem za swoją komórkę, miałem pięć nieodebranych połączeń od Caroline. Chciałem do niej oddzwonić, ale telefon zaczął dzwonić, "Usher" - przeczytałem na wyświetlaczu. Chyba już wtedy wiedziałem,że powinienem spodziewać się najgorszego.

 

Pięć miesięcy później

Siedzę właśnie przeglądając nasze wspólne zdjęcia z wakacji ( zdjęcie powyżej ) a łzy cisną mi się do oczu. Oboje byliśmy wtedy tacy szczęśliwi.  Od śmierci Caroline minęło niecałe pół roku, wiem,że nigdy sobie tego nie wybaczę, do końca życia będę żył ze świadomością,że to przeze mnie się zabiła, przeze mnie i dla mnie. Nadal jest dla mnie najcudowniejszą i najukochańszą kobietą świata, już na zawsze tak pozostanie.

  Dawniej miewałem myśli samobójcze, tak bardzo ja kocham i zrobiłbym wszystko aby zwrócić jej życie, które sam jej zabrałem. Każdy dzień bez jej obecności jest dla mnie  udręką, ale muszę żyć dalej, dla matki, dla rodziny i dla fanów. Staram sobie jakoś radzić z jej śmiercią, ale mając świadomość,że to na była tą jedyną kobietą mojego życia uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Chciałbym nie spóźnić się na ten cholerny lot, może teraz byłoby mi lepiej, lżej. Nigdy nie pogodzę się z twoją śmiercią Caroline. Kocham Cię, na zawsze ;* 

 


I tak moi drodzy historia Caroline dobiega końca....  

Ponieważ to przedostatnia notka, prosiłabym  o jakieś komentarze, jeśli czytaliście opowiadanie.

8 komentarzy
imstillhuman  - 28/08/2011 16:19:48
szkoda że tak się wszystko zakończyło, smutny koniec :<
Cieszę się z kolejnego nowego, b.ciekawego fbl !
;)
carolineandhe - 28/08/2011 16:53:53
;**

selbreak  - 27/08/2011 11:36:46
śliczne <3
asia - 26/08/2011 23:31:29
Zwariowałaś ! Jak mogłaś ją uśmiercić ? I w ogóle jak możesz kończyć opowiadanie ? Ja tu myślałam, że w nieskończoność będę to czytać i będzie dobrze, a tu taka niespodzianka ;) Myślałam że będzie happy end, a jednak tak nie jest z jednej strony miłe zaskoczenie, a z drugiej strasznie smutno, bo ryczeć się chce ;( Mam nadzieje , że nie przestaniesz pisać i jak zakończysz to opowiadanie to pojawi się nowe : DD Pozdrawiam Asia ;***
carolineandhe - 27/08/2011 0:04:49
Mam zamiar zacząć kolejne opowiadanie, ale nie tak od razu poza tym z pewnością nie napisze opowiadanie na photoblogu, wolę zacząć na innej stronie bo tutaj długie opowiadanie nie cieszą się popularnością. Zresztą jeśli będę zaczynać na nowo z pewnością wszystkich o tym poinformuję ;)

ffff - 26/08/2011 22:22:22
nie mogłaś ja uratować ze leży w szpitalu lub cos
carolineandhe - 26/08/2011 22:26:15
cóż, już zaczynając tę historię wiedziałam jak się zakończy i w chwili obecnej nie żałuję,ze zakończyłam ja w taki sposób. Czasami w życiu nie ma miejsca na happy end tak jak w moim opowiadaniu.

crushin  - 26/08/2011 21:53:55
no to okey ; )

Najnowsze wpisy

Wpis carolineandhe

 

Wpis carolineandhe

 

People help the pople

 

A wy mnie nadal zaskakujecie

 

Po stokroć dzięki ;*

 

Wpis carolineandhe

 

KONIEC CAROLINE

 

56

 

Wszystkie wpisy