Photoblog.pl

Załóż konto

#12.. 

2019/01/08   

36.

« następne   poprzednie »
36.

I brzdęk.
Stało się. Na nowo wróciłam do Trójmiasta. Znacznie szybciej niż chciałam, ale od początku.
Ten wpis ma być podsumowaniem roku 2018, którego miałam nie robić, ale pod wpływem chwili postanowiłam, że muszę to z siebie wyrzucić.
Tak więc rok 2018 rozpoczął się dla mnie pakowaniem walizek i przeprowadzką do samego serca Lubelszczyzny - Lublina. Spędziłam tam ciężkie i bardzo pracowite 8 miesięcy. Ale ale..nie wyprzedam faktów.
Przeprowadziłam się za pracą. Wydawałoby się, że Pana Boga za ręce złapałam..nie wiedziałam tylko jak bardzo się myliłam. Pracowałam coraz więcej, aż stwierdziłam, że jeden etat to zbyt mało i rozpoczęłam pracę weekendową, która okazała się etatowa. Byłam jednocześnie kierowcą i sprzedawcą, przez co udało mi się zwiedzić kilka fajnych miejsc w Polsce, takich jak Sanok czy Zamość.
W międzyczasie jak każda młoda kobieta szukająca stabilizacji randkowałam. Jednakże bez większych sukcesów. Więc doszłam do oszałamiającego wniosku, że skoro z mężczyznami mi nie wychodzi to zacznę pracować jeszcze więcej. I tak też się stało. Potrafiłam pracować 80 godzin tygodniowo, bez ani jednego dnia przerwy. I tak oto, gdy nie miałam żadnej nadziei na stabilizację poznałam mężczyznę w pracy. Oczywiście początek był strasznie burzliwy. Tak swoją drogą nadal nie wiem z jakiego powodu zdecydowałam się na rozwinięcie tego felernego związku, ale tak też się stało. Zaczął się związek w momencie, gdy odeszłam z pracy. On wyjechał za granicę, ja wróciłam do Gdańska. Wiele nie trzeba było czekać, aż zaczęło się psuć i chłopak postanowił wrócić. Wspólne mieszkanie - ale frajda! Nic bardziej mylnego, koszmar! Jeden z większych, więc na dobre się rozeszliśmy. Każde poszło w swoją stronę, a ja niesamowicie po tym wydarzeniu odżyłam. A był to listopad. Jednakże powinniśmy wrócić do maja...
Tak więc w maju zdałam sobie również sprawę z bezsensu mojej miłości do najlepszego przyjaciela i po ogromnych trudach uczucie zabiłam w środku. Nadal mamy kontakt, nawet lepszy niż był, jednakże podchodzę do tego chłodno i wiem, że nigdy nie będziemy tworzyć związku. I muszę przyznać - czuję niesamowitą ulgę z tego powodu!
Następnie do lipca nie działo się nic, aż do dnia kiedy postanowiłam rzucić wypowiedzeniem na stół. Tak więc w sierpniu odeszłam z pracy i wszystko widziałam w czarnych barwach.
Niedługo musiałam czekać. W sierpniu byłam na rozmowach w sprawie pracy i z końcem miesiąca dowiedziałam się, że zostałam przyjęta na Pomorze i czas pakować walizki. Znowu.. I to właśnie było najgorsze pożegnanie w moim życiu! Musiałam zostawić siostrę i ukochane psy, aby móc dalej walczyć o pozostanie w zawodzie. W sumie do tej pory nie wiem czy bardziej płakałam za utratą stabilizacji czy naprawdę pękło mi serce, że wszystko znowu zostawiam. Ale na rozpacz miałam niewiele czasu, bo po 24 godzinach od przeprowadzki szłam pierwszy dzień do nowej pracy. Nowej pracy, która okazała się prawdziwym strzałem w kolano. I to nie jedno..
Gdy dotarłam do etapu swojego życia, gdzie partner i praca zaczęli mnie unieszczęśliwiać postanowiłam coś z tym zrobić i zaczęłam umawiać się z innymi na randki. Oczywiście z żadnej randki nic nie wyszło, ale nie o to wtedy chodziło. Chciałam poczuć wolność i szczęście, której w domu nie dostawałam. Tak więc z końcówką listopada związek został pogrzebany i każde poszło w swoją stronę, ale to już wiadomo.
I nastał grudzień. Najdziwniejszy miesiąc w roku!
Chodziłam dalej do pracy, której nienawidziłam, w międzyczasie flirtując z kolegą z pracy. Tak, robiłam coś czego robić nie powinnam, chociażby ze względu, że jest dużo starszy i kogoś ma. Ale nie! Nie potrafiłam powiedzieć sobie dość! Po prostu zauroczenie wzięło górę i tak oto kawa jedna, druga, trzecia..
Na całe szczęście w międzyczasie postanowiłam odejść z pracy i szczęśliwie się złożyło, że ktoś inny zainteresował się moją karierą.
Oznacza to, że znowu popełniam błędy z początku roku 2018.
Jednakże czasem trzeba ten sam błąd popełnić dwa razy, aby mieć całkowitą pewność!

Zatem z impetem wbiegłam w 2019. Chciałabym powiedzieć, że wiem co robię i przyniesie to dla mnie same korzyści, ale na to zdecydowanie za wcześnie.
Mam tylko nadzieję, że koniec roku 2019 nastąpi zgodnie z założeniami. Że liczba będzie się zgadzać, nadal będę w tej samej firmie, w tym samym mieście, otaczając się niezmiennie tymi samymi ludźmi.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

36.

08/01/2019 19:28:08

35.

20/05/2018 20:14:18

34.

10/02/2018 19:25:43

33.

16/08/2017 20:32:32

32.

21/02/2017 19:23:02

31.

14/01/2017 11:31:52

30.

16/10/2016 15:21:51

29.

27/12/2015 16:03:06

Wszystkie wpisy