Photoblog.pl

Załóż konto

Nie róbcie tego w domu D: 
zapisz

Podejście 2 Dzień 5/6

Podejście 2 Dzień 5/6

Wczoraj cały próbowałam dodać wpis z piątku, ale nie chciało działać :<

W każdym razie już działa

 

Dzień 5

Jedzonko:

Dwa jajka sadzone, pieczywo chrupkie, pomidor, ogórek, sałata, siemię lniana

onigiri z łososiem

Sałatka z kurczakiem, mango i kaszą pęczek

Lody śmietankowe

 

Wypitej wody: 2l

Herbatka owocowa

Gorąca czekolada

 

Aktywność:

Godzinny spacer

 

No więc przyjechałam do domu i trzeba robić rzeczy... Dlatego piszę dopiero teraz. A teraz wracam do robienia rzeczy.

 

Do następnego wpisu ^^

 

 

Dzień 6

Jedzonko:

bułka z twarożkiem, szczypiorkiem, rzodkiewką i pomidorem

spaghetti

Kanapeczki, Capreze, Owoce, tort urodzinowy, ciasteczka (to co leżało na stole)

 

Wypitej wody: 2l

Dwie kawy

Sok pomarańczowy

Bezalkoholowe mohito

Bezalkoholowy szampan

 

Aktywność:

-

 

No to ten... Pojadłam sobie jedzenia. I jeszcze dostałam dużo pieniążków na urodziny. Tak jakby mnie przekupili żebym z nimi posiedziała. Przynajmniej ja tak na to patrzę, bo łatwiej mi wtedy z nimi wytrzymać.

 

Ciężko się siedzi przy stole pełnym jedzenia. Zdecydowanie to ta część polskiej kultury, której nie lubię. Nie dość, że wciskają alkohol to jeszcze jedzenie. No bo jak już leży... Ja jem nawet z nudów - co przy siedzeniu z moją rodzinką przy stole często się zdarza...

 

Oby wieczorem wszystko działało jak należy ^^'

Podejście 2 Dzień 4

Podejście 2 Dzień 4

Sto lat?

 

Jedzonko:

pieczywo chrupkie z łososiem

Brytyjskie śniadanie

Mała pizza, lava cake

Popcorn

 

Wypitej wody: 3l

sok pomarańczowy

Koktail o smaku mango

Trzy lemoniady

 

Aktywność:

15min marszu, godzina truchtu, 15min marszu

łącznie z 4 godziny chodzenia

Aquafitness (20 min)

pływanie (40 min)

zajęcia z Dancehallu

 

Ogólnie to moje urodziny uznaję, że rzecz dla mnie i powód do wydeawania pieniędzy na głupoty. Jeżeli tylko mój Pan i ludzie z internetu mają o nich pamiętać to po co się męczyć. (Mama również zapomniała, więc no...). Kurcze, nawet bratu zawsze składam życzenia a on o mnie zapomniał. Więc no, nie składajcie mi życzeń bo urodziny zostały odwołane :P

 

Ale i tak zdążyłam porobić urodzinowe rzeczy :)

Zaczęłam od biegania, które w sumie jest spoko. Nawet ściągnęłam sobie Endomondo... iiii okazuje się, że jak na razie szybciej chodzę niż biegam... I według ich przelicznika spalam więcej kalorii chodząc. Jak ktoś wie jak to działa to będę wdzięczna za wyjaśnienia.

 

Brytyjskie śniadanie dostaje odemnie 10/10 jeżeli chodzi o epickość. W szczególności w towarzystwie espresso i świeżo wyciskanego soku pomarańczowego <3. W sumie  nawet nie lubię pieczarek, a i tak mi smakowało. Polecam. Wiem, że tłuste i tak dalej, ale jak ktoś chce sobie coś poświętować to polecam :)

 

Kolejną atrakcją na dziś był aquapark, bo czemu nie. Chciałam sobie popływać na wewnętrzych torach, ale nje - postawili tor przeszkód, który zajmuje prawie wszystkie tory, a czwarty jest zajęty przez milion dzieciaczków bo to ten przepłycony. Dobra, popływam na zawnątrz. Nje. Na każdym torze stoi po 20 emerytek (tor ma z 25m). Huh.

Okazało się, że zaraz miał się zacząć aquafitness. Stwierdziłam, że jak i tak nie mogę sobie popływać to w suumieee... XD Jakoś nadążałam za instruktorką, która sobie mogła wywijać kończynami bo nie walczyła z oporem wody, ale emerytki... No cóż... Ale bawiły się chyba dobrze. Jak się rozeszły to nawet udało mi się poływać, więc było spoko.

 

Potem jeszcze byłam w saunarium. Też spoczko.

 

Jeżeli chodzi o zajęcia z Dancehallu to znowu przyszłam na grupę open/początkujący i zupełnie nie wiedziałam co się dzieje. Nawet "instruktorka" pytała coś o kroki z poprzednich zajęć i powiedziałam, że ja nic nie wiem bo jestem tu pierwszy raz w życiu i nie mam pojęcia o co chodzi to nie dostałam ani słowa wyjaśnienia. Ani nic innego. Na dodatek przez pół godziny powtarzaliśmy jej kroki na żywo. Tak jak w zumbie. Tyle, że zumba jest do tego przystosowana. Dancehall nie jest...

Ale planuję się zapisać na zajęcia, które dopiero się zaczynają, więc liczę, że będzie tam wszystko po kolei.

Swoją drogą byłam już w drugiej szkole tańca i troszkę mnie przeraża, że takie miejsca mają wspólne szatnie, w których ludzie zostawiają swoje rzeczy bez żadnych szafek ani nic. Jak dla mnie Polska jeszcze nie jest na tym poziomie... Na szczęście w regulaminie tego miejsca gdzie dopiero chcę się zapisać jest coś o zgubieniu kluczyka do szafki, więc powinni je mieć.

 

Z innych ciekawych rzeczy spaliłam połowę tego popcornu. Nie mam pojęcia jak to się stało.

Z jeszcze innych rzeczy lava cake'a dostałam w ramach karty w PizzaHut na urodziny, więc jak ktoś jest zainteresowany dostaniem czegoś takiego za darmo to może sobie takową kartę wyrobić.

 

W sumie, mimo że cały dzień byłam sama i wszycy o mnie zapomnieli, to chyba były moje najlepsze urodziny :D #JustIntrovertThings

Podejście 2 Dzień 3

Podejście 2 Dzień 3

Terapeutka mi powiedziała, że lepiej dziś wyglądam :D

 

Jedzonko:

Dwa jajka sadzone, pieczywo chrupkie, sałatka

Dwie tortile pełnoziarniste z łososiem, serkiem ziołowym i warzywami

Truskawki, żółte śliwki

Jajko sadzone, dwie kromki pieczywa chrupkiego, pomidor, łosoś

 

Wypitej wody: 3l

Herbata ziołowa

Zielona herbata

 

Aktywność:

15min marszu, 45min truchtu, 15min marszu

półtora godziny zumby

 

Troszkę mi się poczucie czasu rozjeżdża i nie mogłam uwierzyć, że wczoraj jadłam ciastko. W sensie pamiętam, że je jadłam i nie będę tego wypierać, ale wydaje mi się, że było to co najmniej trzy dni temu. W sumie jak idę pobiegać to pod koniec ledwo pamiętam początek. Dziwne to trochę...

 

Ale w ten magiczny sposób wydłużę sobie jutrzejszy dzień do granic możliwości :). Moje szalone plany obejmują szpanerskie śniadanie, aquapark, pizzę, lekcje tańca, wieczorny film z maseczką na twarzy i oczywiście zumbę + bieganie ^^. Do tego może kilka rysuneczków po drodze żeby jakoś uwiecznić ten dzień. Jak ktoś kiedyś miał w rękach "Nie książkę" to tam było takie zadanie żeby nagrać dzień na dwóch stronach i właśnie coś takiego chcę zrobić :D

 

Może w sumie dorzucę jeszcze coś słodkiego... ale w sumie w weekend będzie tego aż za dużo, więc może niee... Cóż. Zobaczymy ;)

 

Podejście 2 Dzień 2

Podejście 2 Dzień 2

Jeszcze się nie poddałam :<

 

 

Jedzonko:

Omlet z dwóch jajek z siemieniem lnianym i cynamonem

Ciastko z owocami

Dwie tortile pełnoziarniste z łososiem, serkiem ziołowym i warzywami

Jajko sadzone, dwie kromki pieczywa chrupkiego, pomidor

 

Wypitej wody: 3l

Dwie herbatki ziołowe

Kawa

 

Aktywność:

15min marszu, 45min truchtu, 15min marszu

godzina zumby

 

Chciałam dziś iść na kolejne zajęcia taneczne, ale je odwołali bo za mało ludzi się zapisało... Może to i lepiej bo tamta szkoła tańca była taka trochę straszna. Delikatnie prosząca o remont i znajdująca się w piwnicy. Mam już wypatrzoną inną i w czwartek planuję się tam wybrać ^^

 

No i tak - biegam. Nie wiem dlaczego, ale jak już zaczęłam i rozrysowałam sobie wyzwanie w moim dzienniku to pewnie będę to robić. Chwilami jest nawet fajnie. W sumie bardziej truchtam niż biegam, ale może po jakimś czasie się to zmieni.

 

I tak - zjadłam ciastko i kawę, ale dostałam je na urodziny. Tak jakby. Bo w Tchibo jest taka promocja, że na trzy dni przed urodzinami i do trzech dni po, mając ich kartę można dostać ciastko i kawę za darmo. I tak jakoś co roku korzystam, no bo wiadomo...

 

Urodziny mam dopiero w czwartek, ale stwierdziłam, że pewnie pójdę na pizzę (do której podobno coś dostanę, ale jeszcze nie wiem, więc dam znać po fakcie), więc lepiej jakoś to porozkładać w czasie. No a w weekend jadę do domu i będzie tort i pewnie inne dobre rzeczy. Więc tak mi idzie, jak widać ^^

 

No i ten... jak już wczoraj pisałam siedzę sama, więc chyba pierwszy raz w historii spędzę swoje urodziny zupełnie sama. Co jest... dziwne... I jakoś nawet nie jestem smutna. Nawet trochę się cieszę, bo mam cały dzień dla siebie i mogę robić dokładnie to co chcę, kiedy chcę :). Niby normalnie też mam dużo swobody, ale to zupełnie inna sprawa jak nie ma przy mnie absolutnie nikogo ^^

 

No to do jutra ^^

 

Podejście 2 Dzień 1

Podejście 2 Dzień 1

No więc ten... tak...

 

Jedzonko:

Omlet z dwóch jajek z siemieniem lnianym i cynamonem

Dwie tortile pełnoziarniste z łososiem, serkiem ziołowym i warzywami

Jajko sadzone, dwie kromki pieczywa chrupkiego, pomidor, sałata

 

Wypitej wody: 2.5l

Dwie herbatki ziołowe

Kawa

 

Aktywność:

15min marszu, 30min truchtu, 15min marszu

godzina zajęć tanecznych

 

Po pierwsze to przytyłam... tak dość dużo, ale nie wiem do końca ile bo nie mam wagi.

Po drugie to przepraszam, że zniknęłam, ale zrobiło się tak źle, że już nie byłam w stanie pisać dalej.

A po trzecie to zaczęłam terapię i walczę... więc no... Do boju!

 

To był... ciężki rok. Praktycznie pod każdym względem... A jako, że zawsze radziłam sobie ze stresem/smutkiem/złem całego świata jedzeniem to tym razem zrobiłam dokładnie to samo.

 

Ogólnie to mój Pan pojechał sobie nad morze i zostawił mnie samą z kotem, więc mam teraz czas żeby sobie spokojnie wszystko przemyśleć i ogólnie poukładać.

 

Przemyślenie numer jeden - jestem gruba ;_;.

Przemyślenie numer dwa - jestem ogólnie niezadbana

Przemyślenie numer trzy - jestem samotna

Przemyślenie numer cztery - jestem smutna

 

i tak lecą... same złe myśli...

 

A poukładać to poukładałam rysunki w odpowiednich teczkach...

 

Ale tak jakoś tutaj zawsze było weselej :) Nawet jak ta cała radość i entuzjazm nie jest szczera i bywa nawet wymuszona, to zawsze to jakiś krok do przodu, nie nie? Podobno jak się nieszczerze uśmiecha to poprawia się humor. Więc no... wracam :)

Oby na dłużej.

 

Więc no... W weekend będę w domu to się zważę.

Nie chcę mówić, że znowu jestem na diecie. Bo to jest trochę bezsensu. Staram się żyć lepiej i tego będę się trzymać.

 

Co mnie ominęło? ^^'

 

 

Dzień 51

Dzień 51

Jak tak patrzę na tę wagę to w sumie stwierdzam, że jest dobrze ^^

 

Waga: 64.9kg

 

Jedzonko:

Śniadanie: dwa jajka sadzone, grzanka z chleba pełnoziarnistego, pomidor z cebulą i octem balsamicznym

I przekąska: krówka, borówki, jeżyny

Obiad: zapiekanka makaronowa z serem i szynką

Kolacja: bułka z awokado, łososiem i pomidorem

II przekąska: mango

 

Wypitej wody: 0.5l

4 herbaty rumiankowe

 

Aktywność:

2 godziny spaceru

 

Stwierdziłam, że jeszcze nie czas na porównania ^^ Nie ma czego ^^''

Poczytałam sobie o depresji dziś i tak w sumie... eh, kogo ja oszukuję... potrzebuję pomocy :(

Z radośniejszych rzeczy to prawie skończyłam kontury to kolejnego obrazka ^^'' Jeszcze jeden i skończę serię <3

Nie dobra zapiekanka :/ Ale nie miałam nic innego do jedzenia :( Kolacja dużo lepsza ^^ Zwłaszcza, że przeczytalam, że awokado i łosoś są polecane przy depresji :) Może pomogą :3

Tyle fajnych rzeczy zaplanowanych na wrzesień a ja już chcę październik... Chyba lepiej być na tyle zmęczoną żeby nie mieć siły na negatywne myśli niż tkwić w takim stanie jak teraz D:

Jutro będzie ciekawie...

 

 

Dzień 50

Dzień 50

No to jutro ważenie na wadze, której używałam na początku...

 

Jedzonko:

I przekąska: migdały

Śniadanie: kanapki z awokado, łososiem i pomidorem

II przekąska: migdały, 3/4 jabłka

Obiad: pizza

Kolacja: zupka fasolowa

 

Wypitej wody: 0.5l

2 kawy

 

Aktywność:

1 godzina spaceru

 

Wektory i wektory i wektory ^^ Oszukuję trochę, ale przynajmniej szybciej idzie :3

Tak fajnie pusto było z samego rana <3 Nawet sobie spacerek zrobiłam :)

Zdecydowanie bardziej komfortowo i pewnie czuję się ważąc się codziennie, a nie takie przerwy :| Denerwuję się trochę D:

Niby wszyscy tu się zdrowo odżywiają a tu nie dość, że pizza to jeszcze zapiekanka makaronowo serowa czeka na jutro D: To jest jakiś spisek żebym znowu przytyła i siedziała w domu w ramach diety :O

Pieseł robi piesełowe rzeczy i mnie to jakoś cieszy :3 Taki fajny :)

 

Ale tak ogólnie to jest źle... mój Pan diagnozuje u mnie depresję :/ Ale nie chcę iść do psychologa... kiedyś chodziłam i nic dobrego z tego nie wynikło... Ale coś w tym jest, że jest tylko gorzej i gorzej D: Ale przynajmniej coś robię...

Dzień 49

Dzień 49

Ktoś tu wczoraj mocno zabalował... od rana... do... no rana w sumie... Ups XD

 

Jedzonko:

I przekąska: migdały

Śniadanie: kanapki z awokado, łososiem i pomidorem

Obiad: rosół, makaron, pulpeciki, sos koperkowo-śmietanowy, fasolka

Kolacja: caprese

II przekąska: banan, 1/4 jabłka

 

Wypitej wody: 1.5l

 

Aktywność:

1 godzina spaceru

 

Takie artystyczne zdjęcia posiłków na czarnym tle i w ogóle XD Ale pewnie nie o tym chciałybyście poczytać :) No wczoraj mi troszkę nie poszło, ani z dietą, ani z photoblogiem, ani z sensownością zachowania... No ale dało to kilka fajnych efektów, które będą się rozwijać <3 Choć tak trochę dziwnie to wszystko wyszło, ale przynajmniej nie będzie nudno XD Spotykamy się w środę i zobaczymy co z tego wyniknie :D Wiem, że absolutnie nie wyjaśniłam o co chodzi, ale możecie trzymać za mnie kciuki XD Z tego wyjdzie ciekawa znajomość :3

A co wczoraj jadłam? Złe rzeczy w sumie ^^ Sam cukier w postaci ciastków D: Ale przynajmniej z sensownymi odstępami i w ogóle ^^'' Choć wieczorem jak już zaczęliśmy imprezować to przestałam jeść cokolwiek, więc efekty mogą być złe... Ale reszta pozytywnych wydarzeń mi to chyba wynagradza <3

Permanentnie ustawionej wagi tu nie mam, więc nie wiem jak to wygląda, ale we wtorek będę miała dostęp do "tej pierwszej" więc no... te emocje XD Przynajmniej ci wszyscy co mi piszą żebym się codziennie nie ważyła mogą dziś i w sumie jutro uznać za swój sukces :D Świętujcie, świętujcie - tylko nie tak jak ja wczoraj XD

No to co tam się wczoraj ciekawego działo na photoblogu? :3 Jakieś zatrzęsienie komentarzy widzem :O Stało się coś? XD

Dzień 47

Dzień 47

No i do domu... Czy tak mieszkania... Eee do Wrocławia XD

 

Tutejsza waga wskazuje 65.2kg

 

Jedzonko:

I przekąska: mielony len z bananem i borówkami

Śniadanie: kanapki z wędliną i pomidorem

II przekąska: gofr z bitą śmietaną i borówkami

Obiad: pierogi ruskie, surówka z marchewki, szarlotka

Kolacja: owsianka z jabłkiem i borówkami

 

Wypitej wody: 1l

Cztery kubki herbaty melisowej

Kubek zielonej herbaty

 

Aktywność:

1 godzina spaceru

 

No i stało się to co się w końcu stać musiało... Stukłam sobie ekran w komórce D: Żartuje sobie że teraz czuję się młodsza XD W sumie wcale tak źle to nie wygląda - ładnie sobie stukłam, w górnym lewym rogu :3

Chyba moje ręce mają dość rysowania po tyle czasu bez dłuższej przerwy w mało sensownej pozycji... Ale tak fajnie jest mieć takie rysunki i w ogóle ^^ Zwłaszcza kciuk cierpi z jakiegoś powodu :o

Zbliża się chaotyczny tydzień... A potem Chorwacja :) Tylko nie wiem czy tak będzie internet ^^ Najwyżej potęsknicie trochę za mną :P

 

Dużo rzeczy się ostatnio dzieje... Różnie to bywa i w sumie chciałam wam podziękować że tu jesteście :3 Nie zdajecie sobie sprawy jak dużą różnicę mi to robi

Dzień 46

Dzień 46

I wracamy do przedwczorajszej wagi ^^''

 

Tutejsza waga pokazuje: 65.0kg

 

Jedzonko:

I przekąska: mielony len z bananem i borówkami

śniadanie: jajko na miękko,dwie kromki chleba,w tym jedna z masłem, kalafior, papryka

II przekąska: owsianka z lnem mielonym, jabłkiem borówkami

obiad: naleśnik z nutella, naleśnik z serem, lody

podwieczorek: caprese

 

 

Wypitej wody: 1l

8 kubków herbaty melisowej

kubek zielonej herbaty

 

Aktywność:

1 godzina spaceru

 

Moja waga staje się dla mnie coraz większą zagadką :D Moja psychika również XD Ale przynajmniej nie mogę się oderwać od rysowania nawet jak nadgarstek zaczyna mi siadać XD Wektory są takie piękne <3 Jakbym jeszcze umiała dopasowywać sensownie kolory XD

Mój obiad był świetny <3 Nie żałuję ani kęsa :D Choć załuję trochę że nie spytałam czy można banana do tego dostać, bo dali mi potem do lodów, a do naleśników dali borówkę amerykańską ^^''' Może kiedy indziej :)

Jeszcze jeden dzień i do Wrocka tylko po to żeby za raz pojechać do domu, tylko po to by znów wrócić do Wrocka i zaraz jechać do Chorwacji XD Oj, ktoś tu się nasiedzi w pociągu :3 Ale przynajmniej wektory można rysować nawet w tak niestabilnych miejscach jak polskie pociągi XD

Jestem strasznie niestabilna XD Raz kupka szczęścia - raz kupka depresji ^^'' Śmiesznie XD

Dzień 45

Dzień 45

Jak to mówią "miej wy***ne, a będzie ci dane" D: Chyba faktycznie tak jest :O

 

Tutejsza waga pokazuje: 64.5kg

 

Jedzonko:

śniadanie: jajko na miękko,dwie kromki chleba,w tym jedna z pasztetem i pomidorem, kalafior, pomidor

I przekąska: mielony len z bananem i borówkami

obiad: pstrąg smażony

podwieczorek: chia z mlekiem kokosowym i kakao, gruszka, ciasto czekoladowe z jabłkiem

II przekąska: owsianka z lnem mielonym, jabłkiem borówkami

 

Wypitej wody: 1l

6 kubków herbaty melisowej

kubek zielonej kawy

kubek zielonej herbaty

 

Aktywność:

2 godziny spaceru

 

Na razie można wyciągnąć taki wniosek, że jak ruszam się mniej niż dwie godziny to chudnę, jak więcej - tyję D: Ciekawe... Zobaczymy czy dalej będzie się to sprawdzać ^^ Okazuje się, że ogarnięcie własnego organizmu jest baardzo ciężkie :/ Ale jak będę sobie tak wszystko zapisywać jak teraz to może po roku będzie się dało z tego jakieś wnioski wyciągnąć ^^

Ah, ten pstrąg <3 Jak można być taką dobrą rybką? :3 No ale wiadomo, że skórka i płetwy najlepsze ^^'' Mogłabym je jeść same, na co komu mięso? XD Musiałabym założyć sojusz z kimś kto chciałby jeść samo mięsko :)

Dostałam dziś kawałek tego ciasta co tak trudno go dostać bo w sklepie uparcie nie chcieli go upiec i zgodnie z moimi przewidywaniami było słabe ^^ No serio, jak można dodawać jabłka do ciasta czekoladowego? I do tego jeszcze rodzynki, których nie lubię D: No ale przynajmniej nie miałam ochoty na drugi kawałek XD

Są takie rysunki na które się co chwila zerka z dumą :) Obrazek, który wczoraj zaczęłam taki właśnie jest <3 Tylko kolorkami jeszcze będę się bawić bo może być lepiej :D Chciałam proste logo zrobić a wyjdzie z tego pełna detali mini-seria ^^'' Idealna na debiucik na nowej stronce :D

Będzie trzeba wkrótce wracać... ale tak właściwie, jaka różnica?

Dzień 44

Dzień 44

O, to już jest tak późno? >:

 

Tutejsza waga pokazuje: 65.0kg

 

Jedzonko:

I przekąska: mielony len z bananem i borówkami

śniadanie: jajko na miękko,trzy kromki chleba,w tym dwie z masłem, kalafior, rzodkiewka,

II przekąska: owsianka z lnem mielonym, jabłkiem borówkami

obiad: makaron, łosoś, surówka z kapusty

podwieczorek: chia z mlekiem kokosowym i kakao, gruszka, sernik kokosowy

 

Wypitej wody: 1l

6 kubków herbaty melisowej

kubek zielonej kawy

 

Aktywność:

Brak D:

 

Cały dzień rysuję XD Od wieków nie robiłam rastowych konturów bo się bałam, ale całkiem zgrabnie to poszło :D Na pewno dużo szybciej niż wektory XD I od razu lecę z kolejnym, ale tym razem już wektorowym rysuneczkiem :D No i podbijam kolejną stronę moimi artami XD Sława czeka ^^ Ale tu ta sława nie dotrze bo wolę się nie przyznawać do tak roznegliżowanych zdjątek ^^'' Myślę, że rozumiecie sprawę :3

No i nie ruszałam się między innymi dlatego, że takie skurcze mnie w nocy w nodze łąpały, że stwierdziłam że może lepiej dać jej spokój. No i padało... ale w sumie i tak najważniejszy powód to to, że nie mogłam się oderwać od rysowania D: Ale robię to właśnie teraz żeby dodać wpis :O Takie poświęcenie XD

Łosoś był niedobry ;_; Makaron też beznadziejny... Nie jemy tam więcej :P

I jak widać po zjedzeniu ociekającego masełkiem pstrąga schudłam XD To może jeszcze z raz go sobie zjem :D

Dzień 43

Dzień 43

Już mi trochę lepiej...

 

Tutejsza waga pokazuje: 65.2kg

 

Jedzonko:

I przekąska: mielony len z bananem i borówkami

śniadanie: jajko na miękko, grzanka, kalafior, rzodkiewka

II przekąska: owsianka z lnem mielonym, jabłkiem borówkami

obiad: pstrąg smażony na maśle

podwieczorek: chia z mlekiem kokosowym i kakao, gruszka, sernik kokosowy

 

Wypitej wody: 2l

3 kubki herbaty melisowej

kubek zielonej kawy

dwa kubki zielonej herbaty

 

Aktywność:

2h szybkiego marszu

 

Nie mogłam się powstrzymać z tym pstrągiem D: Rok temu nie zamówiłam i cały rok żałowałam ^^'' Dlatego w tym roku dzielnie naprawiłam swój błąd :) Choć jak jutro zerknę na wagę to pewnie uznam to co zrobiłam za błąd a nie jego naprawę, ale w sumie... warto było XD Pyszny był <3 Zwłaszcza skórka i płetwy :3 Tyle ludzi to zostawia, a ja je uwielbiam :D

Mój mały paluszek wygląda jakby złapał jakąś kosmiczną zarazę... czyli bardzo źle :/ Ale to tylko bąbel na dziurze po bąblu zafarbowanej na czarno butami... Jak ktoś potrzebuje czegoś na odebranie mu apetytu to mogę podesłać zdjęcie XD Ale tylko dla ludzi o mocnych nerwach i żołądku - ostrzegam XD XD XD

Znowu rysuję :D Same komiksy aktualnie, ale też jest spoczko :3 Fajnie tylko, że nie umiem ludzi rysować XD A poza ludźmi to w moich komiksach prawie nic nie ma :)

Atak głupoty chyba został odparty :D

 

I w sumie się wypogodziło, ale nie pływałam bo

a) mam okres

b) nie chcę zdejmować butów przy ludziach

c) jak pływam to waga leci w górę

d) wczoraj jakaś dziewczynka się utopiła w morzu i teraz się boję ;_;

e) nie chce mi się

 

A jak tam u was? ^^'

 

Dzień 42

Dzień 42

Ludzka głupota mnie dziś dobija... Eh... Ale z takimi ludźmi też trzeba sobie umieć radzić ;_;

 

Tutejsza waga pokazuje: 64.9kg

 

Jedzonko:

I przekąska: mielony len z bananem i borówkami

śniadanie: jajko na miękko, grzanka, kalafior, rzodkiewka, pomidoe

II przekąska: owsianka z lnem mielonym, jabłkiem borówkami

obiad: 8 pierogów ruskich, surówka z marchewki, pół szarlotki z lodami

podwieczorek: pół serka wiejskiego, pół pomidora

 

Wypitej wody: 1l

6 kubków herbaty melisowej

kubek zielonej kawy

 

Aktywność:

3h szybkiego marszu

 

Użeram się od trzech godzin z takim... EEHhhh... Może lepiej nie... Nie będe się zniżać do jego poziomu... Spokojnie... :/

Myślę, że jakbym była głupsza to byłabym szczęśliwsza - nie smuciła by mnie ta cała głupota która szerzy się po świecie...

 

Może napiszę tylko dialog z dzisiaj i pójdę się uspokoić

On: Es, chodź! Znalazłem słodkiego wężyka!

ja: Może lepiej nie...

On: Chodź!

<idę>

<patrzę>

ja: Ale wiesz, że to padalec?

On: Co to jest padalec?

ja: Jaszczurka taka...

On: No ale on nie ma nóg!

ja: ...

 

Także tego :/

Dzień 41

Dzień 41

No to waga leci w dół... choć po tej pizzy to nie wiem co będzie XD

 

Tutejsza waga pokazuje: 65.2kg

 

Jedzonko:

I przekąska:owsianka z jabłkiem i jagodami

śniadanie: jajko na miękko, grzanka, kalafior, ogórek

II przekąska: mielony len zalany wodą z malinami

obiad: pizza margharitta

podwieczorek: mielony len z połową serka wiejskiego, pół pomidora

 

Wypitej wody: 1l

6 kubków herbaty melisowej

kubek zielonej kawy

 

Aktywność:

1h szybkiego marszu

 

Ciągla pada... a moja produktywność spada D: Choć zaczęłam dziś całkiem spoczko komiksik rysować <3 Może jutro skończę, może nie ^^

Znowu zaczynam myśleć o rzeczach, które chciałabym osiągnąć... duża większość z tych rzeczy niestety nie ma żadnego sensu no ale chyba i tak lepsze to od mojego ostatniego, apatycznego stanu ^^''' I tak jak zwykle nic z tego nie będzie...

Mielony len z malinami jak na razie wygrywa w kategorii "z czym można zjeść mielony len" :D Jutro testuję z bananem XD

Tak też myślałam, że nie na długo mi się udało z tą pizzą... dziś były miejsca :P Ogólnie pierwszy raz w życiu widziałam żeby za dodatkowy talerz (jak dwie osoby jedzą jedną pizzę przykładowo) trzeba było dopłacić. I to 5 złotych! Masakra :O Cenny samych pizz też ogromne... W Niezłym Dymie margharitta kosztuje o złotówkę drożej, a ma certyfikowane składniki (DOPy) D: No ale ta też była całkiem dobra ^^