Photoblog.pl

Załóż konto

 

2020/01/06   

120.

« następne   poprzednie »
120.

Oj aż dziwne, że to zdjęcie jeszcze tu nie trafiło, zazwyczaj po nowej sesji z wujkiem prędzej tu wrzucam niż gdziekolwiek indziej :D
Niestety "dorosłe życie" weryfikuje treści wrzucane na Facebook'a, za dużo współpracowników, przełożonych i rodziny, po co mają mnie TAKĄ oglądać :D

Dni do okresu: 1..
Dlatego oczywiście zbiera mi się na egzystencjalne rozterki w mojej głowie, jutro już mi przejdzie :D

Więc po pierwsze wstąpiłam w etap w życiu "braku problemów".. naprawdę, po obronie licencjatu i podpisaniu umowy kredytowej na własne mieszkanie to chyba na ten moment nie muszę się niczym przejmować. Mam stabilną pracę w zawodzie, śmigam sobie autkiem, wszystko tak jak zawsze chciałam. Ciekawe czy moje spokojne życie to rekompensata za burzliwe i pełne łez dzieciństwo czy jeszcze przyjdzie mi za ten spokój zapłacić - tak, mam taką swoją teorię, że nic nie trwa wiecznie, ale życie sprawiedliwie dzieli chwile dobre i złe u każdego.
Mam 23 lata i słyszę od każdego, kto słyszy o tym jak pokierowałam swoje życie, że "wow jesteś taka młoda, a już tyle osiągnęłaś i tak się usamodzielniłaś", co prawda nic samo nie przyszło i dużo łez wylałam również, żeby dojść do momentu w jakim teraz się znajduje, po technikum to łzy dotyczyły już tylko nadmiaru obowiązków, który mnie przytłaczał... Praca na pełen etat i studia w weekendy od 8 do 21, nikt tego nie zrozumie, kto tego nie przeżył i proszę nie porównujmy tego do macierzyństwa, jak będę matką to wtedy porównam, ale na ten moment?
Przez nic tak ciężko mi się nie przechodziło jak te studia, to nie chodzi o naukę, fajnie jest uczyć się nowych rzeczy, ale w takim trybie to musiałam się uczyć mimo zmęczenia psychicznego w pracy i oczywiście w pracy musiałam się uczyć dużo, dużo nowych rzeczy, które były mi potrzebne na ten moment, dlatego tak denerwowały mnie studia, czułam, że chodzę na zajęcia i zaliczam egzaminy tylko dla papieru, bo to co istotne uczę się w pracy.
Kierunek też nie należy do łatwych, więc nie mogłam tak przebimbać tych studiów jak sąsiedni kierunek z Zarządzania to robił, miałam wrażenie, że nam na tych Finansach i Rachunkowości wszystko pod górę robili... to dopiero wkurzało - wykładowcy nie szanujący naszego czasu, choć i tak chyba byli bardziej wyrozumiali niż dla tych z dziennych.
Jestem tak zmęczona po tych studiach, że magistra odkładam na później, może na lekko innym kierunku, Rachunkowości mam już zwyczajnie dość.

A wracając do zwrotu "wow jesteś taka młoda, a już tyle osiągnęłaś i tak się usamodzielniłaś" , ha.. nie wiedziałam, że pod względem miłości i związków, będzie to bardziej przekleństwo niż powód do dumy.
Zdałam sobie sprawę z tego, że mężczyzn przeraża tak usamodzielniona kobieta i jeżeli bardziej wie, czego chce od życia niż facet, a część facetów szuka zwyczajnie kobiety, która będzie siedzieć w domu, gotować obiady i wychowywać dzieci :p
W moim wieku, nie spotkałam jeszcze tak ustabilizowanego faceta jak ja, ale raczej i tak zwracam uwagę na starszych ode mnie, a to przeraża jeszcze bardziej gdy widzisz, że facet starszy ode mnie w sumie nie wie czego od życia chce, mi po prostu nie zajmuje tyle czasu podjęcie decyzji co im, w efekcie jestem bardzo konkretna w istotnych dla mnie sprawach...a to chyba denerwuje, pozbawia kobiecości? Ha.. no tak, przecież kobiety nie wiedzą czego chcą, ale niestety to nie ja, mi jest obojętne co będę jadła dziś na obiad, ale nie jak potoczy się dalej moje życie :)

Owszem, mam wszystko to co chciałam, wykształcenie, wspaniałą pracę - na razie zadowalającą mnie finansowo, zgodną i zdrową najbliższą rodzinę, wspaniałych znajomych, nawet wspaniałe współlokatorki, nic mi nie wchodzi w drogę, jedyny brak odczuwam z brakiem faceta z którym dalej przez życie przejdę, ale... nie jestem z tych osób, które desperacko pchają się w chore związki, o nie, mój mężczyzna będzie dopełniał moje idealne na ten moment życie i już ja się o to postaram ;)
Zauważyłam, że jest to trudne, ale najważniejsze co muszę zrobić to zostawić za sobą duchy przeszłości, nie tylko te złe, ale dobre które się skończyły również, bo niestety oczekiwania związane z przeszłością trochę mi przeszkadzają ;)

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie martwi, przez okres studiowania, czyli 3 lata, nauczyłam się żyć jak jakiś robot.. ja nie miałam często czasu na nic więcej jak potrzeby fizjologiczne... w efekcie?
Stałam się totalnie obojętna na wszystko, a szczególnie smutne emocje, tak przytłaczały mnie własne problemy, że to wszystko co słyszałam, te wszystkie katastrofy ludzi z całego świata, było mi wszystko jedno i właśnie teraz zauważam, ze jak tylko słyszę jakieś złe wieści to uciszam mojego rozmówcę, nie chce słyszeć o sprawach na które nie mogę mieć wpływu i nie chodzi tu o bycie znieczuloną osobą, ale słuchanie obcych problemów mnie rozbija, nie wiem jak mogę pomóc i źle mi z tym, więc wolę "wyłączyć słuch" kiedyś tym wszystkim się zamartwiałam i żyłam, teraz nie wiem czy to lepiej jak jest teraz? Ja czuję się lepiej, więc może tylko to powinno być dla mnie ważne?
Z kolei porzuciłam też wszelkie hobby, nawet oglądanie filmów czy czytanie książek innych niż na studia nie istniało przez 3 lata - to straszne, kiedyś byłam bardzo wrażliwa, na filmy, na książki, wieloma rzeczami się interesowałam, nie wspomnę o takich hobby jak jazda konna, ale to niestety też skończyło się kiedy porzuciłam stajnie w której uczyłam się jeździć, nigdzie nie potrafiłam się odnaleźć, nigdzie indziej nie ufałam koniom, bo nie miałam tyle czasu, żeby z nimi porozmawiać, wyczyścić je czy nakarmić, czułam z nimi więź i jazda na innych koniach to już nie była taka sama przyjemność, niestety coś za coś, porzuciłam pewne toksyczne znajomości, dzięki temu również mam mniej problemów, teraz mam znajomych, z którymi miło spędzam czas, a nie takich którzy kręcą mi co chwilę jakieś "dramy" i nie wspierają mnie lub co gorsza kierują się zazdrością.

Mam dużo postanowień noworocznych, cieszę się z początku roku - to będzie rok zbierania kaski na remont mieszkania, bo odbiory są mniej więcej za rok oraz kształtowania siebie i wracania do normy po tym nadmiarze obowiązków :)
Och... jaka ja jestem szczęśliwa, życie jest piękne, jakie to ważne cieszyć się i doceniać to co się ma :) Szkoda, że tak mało osób to potrafi, ale ja staram się już tylko pozytywnymi ludźmi otaczać i się sprawdza :D

Ten photoblog coraz mniej popularny i chyba nikt już tego nie czyta, nieważne, potrzebuje pozbyć się myśli i tyle, dzięki Photoblogu :)

Miłego wieczoru ;*

9 komentarzy
atlam  - 17/01/2020 19:45:34
Pięknie
avenhia - 19/01/2020 22:52:04
dzięki
atlam - 04/02/2020 15:29:49

padholder  - 11/01/2020 7:01:53
czyta, czyta ...czasem nawet od deski do deski ....pozdrawiam wyzwoloną :)
avenhia - 11/01/2020 22:21:17
Hehe wyzwoloną? :D uznam za komplement i również pozdrawiam :)
padholder - 12/01/2020 1:27:56 z telefonu komórkowego
No ładniejszego komplementu nie mogłaś dostać ;)
avenhia - 13/01/2020 16:46:18
No to bardzo dziękuję :D

miluch1  - 06/01/2020 22:20:37
Doświadczenia z młodości pozwalają szybciej ogarnąć co w życiu jest ważne ,a co ważniejsze. Gratuluję konsekencji i determinacji. Uważaj na pułapki i żyj!
avenhia - 09/01/2020 19:41:52 z telefonu komórkowego
Dziękuję bardzo, a pułapek się już nie boje, bo jestem chyba zbyt przezorna i dzięki temu jakoś w nie nie wpadam :)

Najnowsze wpisy

120.

 

119.

 

118.

 

117.

 

116.

 

115.

 

114.

 

113.

 

Wszystkie wpisy