Photoblog.pl

Załóż konto

jamamdynamit. 

2019/07/06   

Po co wróciłam?

« następne   poprzednie »
Po co wróciłam?

Leżę na łóżku, gapię się na irytujące nierówności na suficie, słucham wrzasku mew i napawających nadzieją prób nauki gry na gitarze elektrycznej sąsiada z dołu. Głowę mam ciężką od natłoku myśli, które wypełniają każdy kąt i pęcznieją, by zająć jeszcze więcej drogocennego miejsca. "To przez to, że przestałaś pisać" - podpowiada mi wszechwiedzący głos, który słyszę ostatnio coraz rzadziej.

Muszę przyznać mu rację - od dawna nie przelewam myśli na papier, przez co one tłoczą się we mnie i rozpychają, zabierając pozostałą, tak uzdrawiającą przestrzeń.

Chcę przeprosić siebie samą za to zaniedbanie i doprowadzenie do stanu, w którym, choć zdecydowanie bardziej świadoma, jestem także intensywniej pogrążona w myślach, które wysysają gromadzone przez lata zapasy wiary w siebie i sens tego, co robię.

Chcę sobie obiecać, że nigdy więcej, że to była ostatnia zbrodnia przeciwko samej sobie, lecz pamiętam, jak wiele już pustych obietnic sobie złożyłam.

Kocham siebie i swoją wrażliwość, ale, choć wiem, że mam sobie dużo do zaoferowania, zepchnęłam swój potencjał (czymkolwiek on jest) na drugi plan, doprowadzając do sytuacji, że obce stało mi się bliższe niż ja sama.

Wygląda na to, że czas nieustannie płynie, a poszukiwania i odkrycia samego siebie nie mają końca. Dlatego też sensem powinna być droga ku zrozumieniu, a nie samo zrozumienie.

Jakże deprymujący wydaje się fakt, że człowiek wciąż kroczy, mimo iż nigdy nie widzi mety.

Z drugiej strony, jeśli nie ma punktu docelowego, to znaczy, że nigdy nie błądzimy, tylko doświadczamy nowych dróg. Poza tym nie możemy oddalić się od celu, którego nie ma. Kroczenie dla samej drogi wydaje się więc jednakowo frustrujące i kojące.

Czy nie to właśnie jest celem?

Równowaga złożona z niepokoju i opanowania?

 

Właśnie wylewa się ze mnie cały rok niepisania, więc przymykam oko na brak spójności w tekście.

Jakoś lżej, jakoś bardziej znośnie się zrobiło...

Zaryzykuję i obiecam więc sobie - nigdy więcej nie ucieknę od potrzeby zamiany emocji w wyrazy.

 

Miłego wieczoru,

P.

Brak komentarzy

Najnowsze wpisy

Po co wróciłam?

 

Huśtawka.

 

Krok w tył, dwa kroki w przód...

 

Zaopiekuj się mną...

 

Co ze mną nie tak?

 

Lemons. Lemons everywhere.

 

jak sobie pościelesz...

 

W zdrowym ciele zdrowy duch.

 

Wszystkie wpisy