Photoblog.pl

Załóż konto

 

2020/02/09   

Myśli numerologicznej siódemki#7

« następne   poprzednie »
Myśli numerologicznej siódemki#7

Staram się zebrać myśli, nie jestem pewna czy to mi się uda, próbuję od kilku dni ... ale nie chce za dużo o tym myśleć i ściągać na siebie negatywną energię....cały czas czuje w sobie jakąś pustkę , ciagle jakby czegoś mi brakowało tak do pełni szczęścia , może tym czymś jest miłość ? Może boli mnie to że nigdy tak na prawdę jej nie zaznałam ? Może to przez to ze w domu nikt nie okazywał miłości , troski , zainteresowania... może to w pewnym stopniu mnie skrzywiło? Na pewno skrzywdziło..... Niby wszystko jest w moich rękach i wiem ze mogę kochać , ale obawiam się że to uczucie pozostanie we mnie i nawet jeśli kogoś poznam , kiedyś , ze to nie będzie wystarczające ... bardzo Ciężko jest mi kogoś znaleźć , kogoś odpowiedniego , na pewno tez to jaka jestem i co przeżyłam sprawia ze jest mi ciężej dobrać sobie partnera na stałe. Kogoś kto będzie rozumiał to z czym czasem się zmagam i przy kim będę mogła mówić swoje myśli , kogoś kto będzie akceptował mnie po części niezależną i twarda a zarazem bardzo kruchą , delikatną i wrażliwą.... mało komu udało się poznać tą drugą wersje bo nie przy wszystkich mogę się na tyle otworzyć , wtedy najłatwiej mnie zranić.. nie chcę już żeby tak było , nie chce komplikować sobie życia . Chce pracować nad sobą ... wiem że bardzo długa droga przede mną , ale radzę sobie dobrze ,momentami trochę gorzej ale widzę ze, zdecydowanie łatwiej jest mi zmienić nastawienie i tłumaczyć sobie rzeczy które dzieją się u mnie w życiu, najtrudniejsze zadanie jest w głowie .... czasem zastanawiam się czy myśląc pozytywnie i nastawiając się na dobro faktycznie moc myśli zsyła na mnie dobro i dostaje pozytywną energię czy zwariowałam na tyle ze wymyślam sobie swój świat i swoje wierzenia. Kiedy widzę i słyszę jak ludzie z każdej błachostki robią największy życiowy problem , zawsze myślą o najgorszym , skupiają się na negatywach zamiast spojrzeć na coś realnie ? Może każdy ma swoje realne spojrzenie na świat , ale bardzo denerwuje mnie jak ktoś przy każdej trudności użala się nad sobą zamiast stawić temu czoła i walczyć .... próbować dostrzec gdzieś nadzieje , czy przynajmniej spojrzeć na to nieco inaczej. Zamiast brnąc w czarne scenariusze i robić z siebie ofiarę losu. Albo ludzie którzy wpierdzielają się w czyjeś życie ze swoimi problemami , rozumiem przyjaźnie , wsparcie i pomoc innym ale kurde jakieś licytacje kto ma gorzej ? Bo jeśli wygrają czuja się wtedy lepiej? ... ten świat jest skomplikowany , nie tylko mój świat .

 

Czy nie jest to za bardzo samolubne ze chce skupić się na sobie i mieć kontakt tylko z pozytywnymi ludźmi ? (Może powinnam tutaj użyć słowa DOBRYMI / SZCZERYMI z pozytywnym nastawieniem) ... to było oczywiście pytanie retoryczne , bo wiem i widzę jak to na mnie oddziaływuje, ale nie oznacza to , ze nie rozmawiam z nimi o problemach i trudnych życiowych momentach czy przykrych zdarzeniach . Bo to nie jest tak ze nie widzę problemów , ze ich nie mam , każdy je ma . Nie posiadam różowych okularów przez które patrzę na świat , ale w większości staram się wyłapywać szczęście i piękno dookoła siebie bo to mnie uspokaja i uszczęśliwia. W rzeczywistości otaczanie się pozytywnymi ludźmi jest prawie niewykonalne , bo wystarczy pójść do pracy , do sklepu...spędzić pare godzin czy nawet minut w narzuconym towarzystwie , posłuchać o czym rozmawiają i wystarczy ... chociaż i tak udaje mi się odcinać od tego i wtedy uciekam gdzieś myślami a praca nieraz nawet sprawia mi przyjemność , nastawiam się do tego pozytywnie bo wiem ze dzięki zarobionym pieniądza będę mogła chociażby kupić sobie jedzenie i opłacić mieszkanie , może nawet odłożyć trochę pieniędzy na plany na przyszłość , a ludzie tylko narzekają jak im źle .... w takich podstawowych sytuacjach widać kontrast między mną a ludźmi ....najtrudniej jest znaleźć w sobie na tyle siły żeby tacy negatywni ludzie nie mieli za dużego wpływu na nasze samopoczucie , myśli, decyzje czy w najgorszym przypadku życie .

Staram się oswoić w sobie ta myśl ze jestem sama, ze nie czuje miłości , a nawet może gdzieś tam po malutku oswajam się z tym ze było tak przez całe moje życie .... lub może się mylę , wiem ze dwa moje związki były oparte na szczerym uczuciu z tym ze to już za mną i na dobrą sprawę powinnam być wdzięczna tym osobom za to uczucie. Ale chciałam tu nawiązać do czegoś innego , czytam teraz bardzo ciekawą książkę Ty myśl i analizując swoje życie , biorąc pod uwagę przemijający czas i treści tej książki , staram się spojrzeć na to wszystko inaczej co myśle w pewnym stopniu lub całkiem pozwoli mi się pogodzić z tym co było ...

W sensie , to co kiedyś było dla mnie piekłem , domem pełnym nienawiści , osoba która była dla mnie potworem , kimś kogo nienawidziłam i przez która jeszcze jakieś 9 lat temu przechodziły mi przez myśl okropne rzeczy, teraz może być traumatycznym przeżyciem a z czasem może tylko złym wspomnieniem z dzieciństwa i z okresu dorastania , nie będę może rozpamiętywać tego co było , poszczególnych sytuacji tylko będę dostrzegać w przeszłości trudną lekcję od życia , która pomogła mi się stać osoba ,która jestem teraz, którą będę kiedyś. Bo chodzi o to, że zdarzenia sprzed paru lat , mogą utrudniać nam tak jakby odnalezienie się w teraźniejszości jeśli odbieramy je w ten sam sposób jak odbieraliśmy kiedyś , tym samym tkwimy poniekad w przeszłości nie dając sobie szansy na życie tu i teraz. Na wykorzystanie tego czasu i możliwości które mamy teraz, tak samo wiele ludzi i nieraz tez na pewno ja , skupia się na przyszłości , na tym co chcieliby mieć , żyją w jakiejś tam swojej wizji uciekając od chwili obecnej , pozwalają na to ze czas ucieka im przez palce i nie zauważają że często stoją w miejscu , zaniedbują teraźniejszość . Ja rozumiem planowanie, rozmyślanie ale nie totalne zawieszanie się na tym co będzie kiedyś , tym bardziej ze większość ludzi przy tym skupia się na tym czego nie ma , nie doceniają tego co mają i sami tak naprawdę się unieszczęśliwiają, demotywują. Zamiast skupić się na realizacji.

Tak samo jeśli chodzi o relacje z ludźmi, o oczekiwania , coś co często im narzucamy, sami robiąc na siebie pułapkę , sami narażamy się na rozczarowanie i zawód . Szczególnie w związkach. I chociaż nasuwa mi się kilka przykładów z mojego życia to nie chce mi się już za bardzo o tym pisać .

 

 

U góry totalny chaos , bo pisałam na bierząco swoje myśli , od natłoku których aż rozbolała mnie głowa. Ale nastawienie zmieniło się na jak najbardziej pozytywne.

Zaskakujące jak książka potrafi pobudzić myśli i poniekąd zmienić myślenie.

Brak komentarzy
Info

Użytkownik anabellll
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.

Najnowsze wpisy

#true

14/02/2020 9:46:19

Myśli numerologicznej siódemki#7

09/02/2020 14:24:39

Raining day

03/02/2020 0:40:16

Where the sky is blue...

02/02/2020 23:23:24

„Listy do M”

14/01/2020 14:51:10

Wpis anabellll

27/12/2019 1:02:55

Wpis anabellll

25/12/2019 3:27:47

Wpis anabellll

14/12/2019 0:55:04

Wszystkie wpisy