Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane 25 GRUDNIA 2019 ze strony mobilnej
Wyświetleń: 64

Ehhh .... Kiedy życie się unormuje ? Kiedy będę mogła pójść dalej ? Rozwijać się , skupiać się na sobie ? Dlaczego zawsze ktoś lub coś odciąga moją uwagę i sprawia że nie potrafię się skupić ? Ostatnio dzieje się tyle przykrych i stresowych rzeczy że nie chce mi się po prostu nic , momentami tracę energie i chęci na zmiany.... Ale teraz nie mogę pozwolić sobie na bycie mięczakiem bo nie mieszkam od jakiegoś czasu sama..... To jest niewiarygodnie jak niektóre informacje wpływają na to jak funkcjonuje , jak trzęsą mi się rece , jest mi nie dobrze , kiedy nie chce mi się nawet jeść , najlepiej nie robić nic , położyć się i leżeć ... 

 

Dużo dziś myslałam o wszystkim , czyli właściwie jak cały czas ... nieustanna gonitwa myśli , zagłębiam się w nich głęboko , żeby znaleźć odpowiedzi , lub chociaż coś zrozumieć , uspokoić się lub wytłumaczyć sobie po części to co ostatnio się dzieje i dla czego znowu na nic nie mam ochoty i motywacji , tak było , dopuki nie płakałam i nie nakierowałam myśli na siebie , na tym co chcę zrobić w przyszłym roku.
Nie wiem jak właściwie tłumaczyć sobie to , co się stało ? bo właściwie to nie ja powinnam cokolwiek tłumaczyć , ehhh może los mi go zabrał bo tak jest dla mnie lepiej , bo tak będę mogła , a raczej musiała skupić się na swoich celach a przy kimś bym nie mogła ? Zawsze tak miałam , czułam że to się zmieniło , ale może w praktyce się pomliłam , nie mam pojęcia . Liczę na to że kiedyś będę miała kogoś bliskiego , kogoś kto obdarzy mnie miłością ... bo dla czego przez całe życie do tej pory zaledwie kilka osób <chyba> dażyło mnie miłością ? w moim mniemaniu nie trwałą i nie byli to nawet rodzice czy rodzeństwo , bo .. to chore , ale jak tam na wszystkich patrzę to tak jakby każdy był jakby odrębną jednoską , obcymi ludźmi dla siebie , z ojcem nie wiekszość swojego życia nie miałam dobrych relacji i to juz się niestety nie zmieni , za to z mama zawsze miałam jako takie i teraz chyba jest coraz lepiej  , chociaż nie potrafię się przed nią otworzyć i nie do końca potrafie mówić jej że ją kocham , a ona nigdy sama z siebie mi tego nie powiedziała , nigdy pierwsza zawszed tylko powtarza '' no ja tez'' ale co ? siebie kochasz ? A rodzeństwo ....
Brat który próbował wmówić mi choroby psychiczne , wyzywał mnie od szmat i kurew i groził że zniszczy mi życie bo niby nie szanuje ludzi , mówił że gdyby nie on to dawałabym dupy za jedzenie ... NO JA PIERDOLE , SAME TAKIE mISTRZOWSKIE TEKSTY, potrafił nawet przy mojej mamie powiedzieć że ma wyjebane w każdego z nas , ogólnie uważa się za najmądrzejszego i najlepszego , nie widzi co robi ze swoim życiem , grając i pijąc alko a zawsze jest największym doradcą , zawsze próbował wywrzeć na mnie swoje wpływy i zawsze chciał żebym żyła według jego zasad jak mieszkaliśmy razem , nie miałam prawa do swojego zdania, kolejny brat , można powiedziec że też jest mi obcy .... kiedyś jak mieszkaliśmy razem z rodzicami a ja pracowałam w maku nawet spędzał ze mną czas , przyjeżdżał po mnie do pracy i jechaliśmy nad zalew zjeść ... więc wyglądało na to że lubił mnie ze względu na moją pracowniczą zniżkę na żarcie ... i zawsze jak odmówiłam mu pojscia do sklepu czy zrobienia jedzenia w domu obrażał się jak to on , a teraz jak z nim piszę to wydaje mi się że myśli że wyśle mu jakieś pieniądzę bo mu się należą ? wolne żarty , mi nikt niczego za darmo nie daje i jest strasznie dziwny , dwa razy miał możliwość użłożenia sobie tutaj życia i nie skorzystał z tego , nie szzanuje mamy i chyba nikogo .. jest bardzo zamknięty w sobie , ale ma smykałkę do elektryki, jakby umiał to dobrze wykorzystać przy prowadzeniu własnej firmy to byłoby ekstra dla niego , niestety nie potrafi rozmawiać z ludźmi, moj najstarszy brat jest najbardziej normalny , ma swoją rodzinę , zawsze w naszym domu próbował wszystkimi rządzić i lubi mieć wpływ na to co się tam dzieje do tej pory , bardzo duzo nam pomagał , po swojej przeprowadzce na mieszkanie po babci , zawsze jak coś najgorszego sie odwali on zawsze był , nawet pomagał przy moim ojcu , gdzie on całe jego dzieciństwo go katował za to że nie był jego synem .... mnie też przygarnął do siebie jak miałam 16 lat i nie mogłam już wytrzymać w tamtym mieszkaniu , ale zaczeło się ze mną dziać coś nieciekawego , w sensie w głowie , reakcje na stres i takie tam i po 2-3 miesiacach się wyprowadziłam , nie wiem czy ma mi to za złe bo raczej nie przejmuje się takimi rzeczami , ale mi jest strasznie głupio po tym wszystkim , mam nadzieje że jak już naprawie się , swoją głowę do końca będę mogła nawiązać z nim i jego rodzinką normalną zdrową relacje , chociaż wiem że to w 100% nie możliwe , to chociaż na tyle żebym mogła może raz w roku ich odwiedzić na chwilkę jak bedę w polsce .. może .... no i najlepszy okaz na koniec moja siostra z którą nigdy nie miałam kontaktu , zawsze , odkąd pamiętam kłuciłyśmy się o ciuchy , a potem w mojej pamięci jest to że nie wracała po kilka dni i noocy do domu , wracała potem na jeden dwa dni i znów to samo , pamiętam że miała charakterystyczne pismo , bardzo ładne , zawsze dbale pisała w zeszytach , zawsze dbała o książki , potem pojawiła się z brzuchem , potem zaczeła chorować na schizofrenię paranoidalna , pamiętam dwa jej ataki , okropny widok ... przerażający , zachowywała się tak jak bohaterowie filmów o opentaniu , z tą różnicą że u nich w głowie to dzieje się na prawdę , na prawdę mają problem .... streszczając trochę historie , mimo wszystko wyszła za mąż , wydawał się normalny , dopiero po ich rozstaniu wyszło na jaw że on też leczył się psychiatrycznie , będąc z nim urodziła kolejną dwójkę dzieci , z czego najprawdopodobniej jedno jest jego ... a drugie ... nie wiadomo , to był też ciężki okres dla niej , bo przestała brać leki na ponad pół roku i zaczeło jej odwalać , podobno spotykała sie z kims i wyznawała temu komuś miłość na fejsie z tego co wiem , w każdym razie rozeszła się z mężem , teraz ma innego faceta , który chleje , podobno ją nawet bije , on ijego ojciec wyłudzają podobno od niej kase i podobno czesto nawet nie ma co dać dziecku jeść , ona ma najmłodszego , a kolejne dwa ma jej teściowa ... teraz moja siostra jest w ciąży kolejny raz , taka świąteczna nowina .... moja mama jak to usłyszała powiedziała tylko ''ja pierdolę'' i to wszystko .... więc po prosu cudownie , mi od razu zachciało się płakać , kolejne niewinne dziecko które bedzie miało przesrane w życiu .... kiedyś jak moją siostrę chcieli zamknąć w psychiatryku i miała wtedy też sprawę o ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich chciałam wziąć najmłodszego Hubercika do siebie , być jego rodziną zastepczą bo jest mi szkoda tych dzieciaczków i bo wiem że nie są niczemu winne , a na moją siostrę nikt ani nic nie ma wpływu ... ciekawa jestem jak ona się widzi jako matkę , czy nie widzi ile krzywdy wyrządza sobie i swoim dzieciom i czy urodzenie dziecka dla niej coś znaczy ? czy wie jaki to obowiązek ? Może biedna dązy po prostu do tego żeby mieć kochającą rodzinę , ale czy nie widzi że zaszło to za daleko , że nie ma to sensu wiązać się z kolejnym nie właściwym facetem i robić sobie z nim dziecko w nadziei że zatrzyma go przy sobie .... Ehhh dobrze że ja tak nie mam , chociaż też dużo czasu zmarnowałam na związki bo wydawało mi się że to .. nie wiem , czyni mnie lepszą ? Uciekałam w znajomości z kimś przed tym co było w domu ... później przed samą sobą ale chyba zrozumiałam że to nie ma sensu , że muszę najpierw sama uporać się ze sobą , poznać i zrozumieć siebie ... ja hmmm... zawsze byłam dosłownie nadwrażliwa , na dużo rzeczy reagowałam płaczem , nie znosiłam krytyki , zawsze oddawałam się cała będąc z kimś w związku zapominając o sobie i zawsze wychodziłam na tym źle , zawsze ktoś mnie krzywdził , nie rozumiał .. bo sama nie rozumiałam siebie , nie potrafił być dla m nie , bo sama nie wiedziałam czego chce , przestawałam kochać bo nie jestem pewna czy wiedziałam co to znaczy , brakowało mi wspracia bo nie oczekiwałam go wcześniej , nie rozmawiałam o błędach bo ich nie dostrzegałam , żeby ktoś ze mną był ... dałam się zranić mocno .... i chyba dużo się nauczyłam w tym roku bo nie chciałam już więcej cierpieć a znów wyszło wszystko na odwrót , nie z mojej winy ... chyba , mam taką nadzieję ... tego lata stoczyłam walkę z samą sobą , myślę , że zaczełam rozumieć i wcielać w życie dużo informacji które pomogły mi odnaleźć właściwą ścieżkę swoje zdanie i  ułatwiły mi poznawanie siebie , wcześniej miałam z tym duży problem . Zmiany nastroju , czasem byłam radosna czasem depresyjna , już w pewnym momencie myslałąm że bez pomocy psychologa się nie obejdzie , ale na razie daje sobie jakoś radę sama , mój jedyny mankament po wychowywaniu się w tym domu to to , że jeśli ktoś odrzuci mnie , to wydaje mi się że to koniec świata , że nigdy już nie będę szczęśliwa , że nikt mnie nie pokocha , że już zawsze tak będzie. Czuje się dziwnie , momentami w myślch chce mieć wyjebane na wszystkich , chce być tą złą i bezpośrednią a z drugiej strony , tym moim drugim wielkiem , którego chcę karmić jest spokój , dobroć , dobroduszność , radość z małych rzeczy , pomaganie innym i niesienie dobra , kontakt z naturą ...to jest to kim chcę być i wiem o tym , ale do tego muszę się skupić. Chcę realizować swoje plany i marzenia , nie chcę szukać nikogo , chcę wierzyć ze taki ktoś pojawi się wtedy , kiedy będę na to gotowa , kiedy będę wiedziała kim jestem i wydaje mi się że wiem , tylko nie mogę pozwolić żeby ten zły wilk przejął kontrolę nad moim losem , nademną .... Teraz , kiedy jestem świadoma wielu faktów o sobie muszę dobrze uki

Info

Użytkownik anabellll
wyłączył komentowanie na swoim fotoblogu.