>
Dwa miesiące pod rząd wyrobiłam 300h na 30 dni
Na dwie prace i trzy różne zmiany czasowe
Praktycznie co chwila zmiany nakładały mi się niemal na siebie
Wróciłam o 3 w nocy z jednej roboty, a drugą zaczynałam o 6
Pod koniec listopada, dokładnie ostatniego dnia czułam już mrowienie w głowie i ręce mi drżały przez całą zmianę
Jedyne dwa dni wolne jakie miałam- poprosili żebym przyszła, przyszłam
Wiedzieli jak wygląda mój miesiąc- pod koniec obcięli mi godziny
Dokładnie całe dwie zmiany do wyjebania
W drugiej robocie taka patologia zespołowo się działa, że rzuciłam
Teraz czuję panikę, że mam tylko jedną pracę od tygodnia
Jutro idę na dzień próbny do nowej, bo na jednej robocie nie dam rady
Nie wiem czy ten pracoholizm mi bardziej pomaga czy pogrąża
Nie mam dosłownie w sobie żadnych chęci do życia
Czyli bez zmian
Ale ostatnio w pracy jest tak beznadziejnie, stres z obu stron...
Z trzech
Z jednej roboty
Z drugiej
I mój pokrzywiony łeb
Kiedyś pisałam tu jakieś wiersze
Teraz powiem wprost
Nic nie męczy mnie bardziej niż to, że budzę się każdego dnia
Nigdy nikogo nie kochałam, ani siebie samej
Starałam się kochać wspomnienie o stracie
Żeby chociaż trochę zaznac tego uczucia
Ale gdy chciałeś wrócić, to Cię nie chciałam
Bo kocham tylko wspomnienie
Nie Ciebie
I nigdy Ciebie nie pokocham
Ani nikogo innego
Bo nie potrafię
Nie potrafiłam nawet przytulic brata na dzień przed śmiercią
Prześladuje mnie to
Matka z ojcem też nigdy nie potrafili nas przytulić
Nawet spojrzeniem
Mój syn to jedyna istota na świecie, którą darzę szczerym uczuciem
I tylko dlatego, że jest- muszę tu być i funkcjonować
Czekam kiedy dorośniesz, ulozusz sobie życie, zobaczę, że jesteś szczęśliwy i bezpieczny
Zostawię to co odłożyłam do tej pory i będę odkładać dalej
I będę mogła w końcu zrobić to czego tak bardzo potrzebuje
Current Joys - A Different Age
locomotiv
W końcu widzę normalny wpis, tylko z tą pracą trochę nie rozumiem. Szybko się przebodźcowuje, z kolei wy ciemno ocy zawsze będziecie dla mnie tajemnicą i strefą zakazaną. :)