Photoblog.pl

Załóż konto

From the another side. 

2009/12/13   

 

« następne   poprzednie »

                                             Ostatni sprawiedliwy


        Gdy na świecie dokonują się przełomowe chwile, wszystko zamiera w bezruchu, czas zatrzymuje się, a bohaterowie zapisują się na zawsze w pamięci żyjących i trwają na zawsze -  jak potężny Achilles, bądź przez wiele wieków - jak Landlake czy sprawiedliwy O'Chmaren. Wielu ojców, dzieci, wnuków czekało na taki dzień. Czekali aby ujrzeć choć trochę blasku chwały wielkich bohaterów, aby mogli powiedzieć <Przyszło nam żyć za czasów tego czy tamtego>. Zaiste, tylko nieliczni mogli nasycić się ochłapami tegoż światła. Dni chwały były tak odległe w czasie, że za każdym razem stawały się legendą, zniekształconymi przez czas i zawodną ludzką pamięć opowieściami, które ojcowie opowiadają synom; które odrywają się przez pokolenia od rzeczywistości, balansują pomiędzy prawdą, a fikcją. Jednak zawsze powracają. Powracają takie same i niezmienione.
        To był jeden z takich dni. Świat stanął w miejscu. Teraz oni byli w jego centrum.


        Znów patrzył mu w oczy. Znał je najlepiej, jak człowiek tylko może poznać siebie samego. Wiedział kiedy były radosne, kiedy zamyślone, kiedy zatroskane. Znał je cierpiące i dumne, chciwe i bezlitosne. Wiedział kiedy ich posiadacz chce leczyć, a kiedy zdradzić.  Nauczył się już tego. Wiele razy musiał przez niego uciekać, walczyć, zabijać. Pamiętał o ranach, jakich doznał i jakich przez niego musiał zadać. Nie mógł zapomnieć spalonych wiosek, zburzonych osad, zdradzonych matek, skrzywdzonych kochanek. I wzroku błagających o życie. Nie miał dla nich litości. Nie mógł już tego znieść. Ten nikczemnik zabrał mu wszystko. Nienawidził go.
        Teraz jednak nie czuł strachu. Nie myślał co będzie za minutę, godzinę, miesiąc i czemu będzie musiał stawić czoła. To nie on patrzył z przerażeniem. Tym razem to on tryumfował. Długo czekał na ten moment. Zawsze odchodził przegrany, skazany, zelżony. Był pośmiewiskiem ilekroć przechadzał się tym odludnym miastem, pustkowiem bez granic. Patrząc w lustro musiał oglądać podłego kłamcę, oszusta, zabójcę, złodzieja. Własne odbicie wzbudzało w nim wstręt i odrazę. Wiedział jednak, że dzień ten nadejdzie. Oczekiwanie na tę Chwilę stało się sensem jego życia.
        W tejże właśnie Chwili poczuł, szczęście. Prawda była po jego stronie, zachował to, co mówił mu mistrz. Nigdy nie stracił honoru.
        I nic już nie było ważne. Raz ostatni popatrzył na zlęknionego kata. Kata, który przegrał po raz pierwszy i ostatni, bez prawa do rewanżu. Pokonanego definitywnie; raz, a dobrze.   
        Zamknął oczy. Już za chwilę wzbije się w powietrze i uda się do zielonej krainy dostatku, pokoju i miłości, zobaczy najbliższych. Znów będzie wolny.

 

        Następnego ranka czas znów płynął. Słońce wzeszło czerwone - poprzedniej nocy przelano krew.

 

 

 

tak wiem, zdjęcie beznadziejne, ale opowiadanie już drugi miesiąc leżało na pulpicie.

9 komentarzy
gotkot  - 10/06/2010 23:22:25
cześć Achre ;]
maaartka  - 18/03/2010 19:44:43
:)
annulek  - 11/03/2010 23:14:31
tak, z mojej ręki;)
myslczasem  - 23/02/2010 18:01:24
oj tam! i tak wiedziałam, że on wygra ;D
mallibuuuu - 13/12/2009 22:28:32
o 18 w piątek ^^
mallibuuuu  - 13/12/2009 21:33:29
...
no comment ;d


bedziesz na wigili ?
igath  - 13/12/2009 21:04:23
o ja!
odżył...
annulek  - 13/12/2009 13:29:52
nie wiedziałam, że masz 64 lata... A miałeś być moim młodszym braciszkiem;>
mallibuuuu - 13/12/2009 12:06:43
Achre !
no wiesz co ?
na zdjęciu ładnie wyszłam ale normalnie to jestem brzydka, tak ?
;d


Najnowsze wpisy

Wpis achre

13/12/2009 0:41:15