Photoblog.pl

Załóż konto
Dodane ze strony mobilnej
Wyświetleń: 92
Sobota. Ósmy luty, dwa tysiące dwudziesty rok. Godzina trzynaście po północy.














Nawet nie wiem kiedy to zleciało.
A kompletnie nic z tym nie robiłam.

Jest stabilnie.
Ugrzęzłam w przymarznięte ziemi.
Trzymam się stabilnie opuszkami palców.

Pod paznokcie wcieram kurz.