No i po Finale.
Na zdjęciu moja mama w legendarnej Warszawie 223, przy której to Warszawie spędziłam wczoraj pół dnia.
Wiem, że złe i niedobre, lecz wczoraj w ogóle nie było czasu na fotografowanie, mam dosłownie jakieś 10 zdjęć. Z czego 3 nie mojego autorstwa.
Dobrze było. ^^
Nawet na Satanistyczny zespół KAT znaleźli się w mieście miłosierdzia /sic.!/ jacyś fani. Całkiem w huk.
Chociaż emocji się we mnie uwolniło mniej niż myślałam. A szkoda. Może to przez zmęczenie i zajęcie.
Nie wiem. Właściwie to jeszcze śpię.
Wielki szacun dla Kaczuchy, Emsiego, Drejfusa, Wojciecha, Arctosa i wszystkich całej reszty.
Naprawdę, podziwiam.
A swojego życia bardziej osobisto-intymno-uczuciowo-ten nie ogarniam.
13:32,
Ja się znów pakuję w kłopoty. ^.-
10/02/2012 21:09:50
06/02/2012 23:40:09
04/02/2012 13:29:38
02/02/2012 20:16:39
25/01/2012 22:07:52
17/01/2012 19:06:53
16/01/2012 19:08:44
14/01/2012 1:22:07
Wszystkie wpisystampede
parter
miaukie
olekmatolek
kupafromdupa
photoblog
truuu
verts
Wszyscy znajomi