Dzień 3
Dzień, który zaczął się marnie. Ale skończył się nie aż tak marnie.
Bo takie przypadkowe spotkania, tudzież udawanie Baracka Obamy niesie ze sobą trochę uśmiechu.
Nie mam na nic czasu, ale nie jest źle. Nie jest, naprawdę. Coś się dzieje. Chciałabym tylko umiec się bardziej zorganizować i mieć wieczory wolne, żeby odpocząć. Bo to wszystko za dużo energii pochłania i na dłuższa metę to nie jest dobre.
I chciałabym w końcu móc skończyć gtego czternastego lutego. Tak strasznie się stęskniłam.
Mam ochotę wybrać się z kimś na kawę. Ale, a to nowość, nie mam z kim.
No dobra, to kończę.
13/02/2012 23:08:56
31/01/2012 20:47:50
07/01/2012 23:57:48
05/01/2012 23:38:58
03/01/2012 23:20:31
12/12/2011 22:06:05
08/12/2011 23:12:11
19/11/2011 22:57:09
Wszystkie wpisynaszczycie
galimatias
pantaloniara
paulinquua
ikuu
mcsteaamy
marta782
gaba97
Wszyscy znajomi