2009/07/13 La la la, la la la. |
|||||||||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||||||||
|
udostępnij | ||||||||||||||||||||||||||

ta wiem, że to się stało tydzień temuxDD

cóż mogę powiedzieć oprócz tego, że chcę za rok?
jedyny widzianym przeze mnie od początku do końca zespołem był kings of leon, wykochany i wyczekiwany od zimy. grał oczywiście na main stage, czyli scenie głównej (tej na lewo od wejśćxP) od godziny 22:30. jedni narzekają, inni zachwycają się - ja skłaniam się ku drugiej opinii. dobór repertuaru był jak najbardziej festiwalowy, były to piosenki w większości mi znane. był be somebody na wstęp, potem bodajże taper jean girl. i closer się znalzł, był też charmer oraz, wyczekiwany przeze mnie red morning light. słyszałam głosy zarzucające 'królom leona' brak kontaktu z publiką. wydają mi się one zupełnie nie trafione zważywszy na fakt, że kol trafili na kilkudziesięcio tysięczną, festiwalową publiczność, po której mogli spodziwać się wszystkiego - przyjechalina przecież zarówno fani jak i ci 'przypadkowi', napaleni na zupełnie inne klimaty (np. buraka som sistema). z tak różnorodną i rozległą publicznością kontakt utrzymać jest trudno, zwłaszcza jeśli z lewego ucha wypada słuchawka;). wbrew niektórym opiniom sądzę, że koncert nie był przez grupę 'odpykany', być może stanowił nawet w jakiś sposób rozlużnienie dla muzyków.
zupełnym zaskoczeniem - i to pozytywnym - była pani santigold (tudzież santogold), nie zasłyszana nigdy wcześniej, a porywająca do skoków i wspólnego śpiewania na scenie world stage.
placebo widziałam w kawałku, maleńkim kawałeczku. weszli na scenę główną (main) chyba 20 minut po północy (mimo planowanego wejścia 00:15). brian molko zadziwił mnie swoją... hm, trochę większą niż można było się spodziewać, męskością. i oczywiście śpiewem, tak, śpiewem nie różniącym się nic od tego słyszanego z płyt czy radia (podobnie było zresztą na kings'ach).
na prodigy nie było mnie ani jednym kawałeczkiem ciała czy duszy.
mimo teoretycznych założeń powrotu do domu koło godziny 2:30, zjawiłam się w domu przed siódmą. kocham pkp i wszystko-wiedzące panie w infrmacji. teraz już wiem, że (mimo tego że owa pani mówiła inaczej) do malborka nie jedzie się przez bydgoszcz.
23/12/2009 12:20:17
18/12/2009 18:44:43
22/11/2009 19:53:47
16/10/2009 20:14:24
10/09/2009 14:46:15
14/08/2009 21:20:09
20/07/2009 22:31:33
Wszystkie wpisy