Czas wypielić fotobloga, don't you think? ;) Zgadza się- ostatnio wszystko u mnie porasta chwastami, łącznie z szarymi komórkami. Generalnie od paru tygodni zaniedbuję życie wirtualne, ale... może to i lepiej? Odnalazłam coś przydatnego w powiedzeniu co za dużo, to nie zdrowo i zawzięcie zaczęłam się tego dostosowywać.
Większość czasu zajmuje mi wychowywanie psiaka i muszę z dumą przyznać, że młodzian rośnie zdrowy, silny i cholerrrrrnie mądry. Nauczył się już 7 komend, w tym między innymi "zdechł pies", co jest chyba najbardziej efektowną sztuczką w jego wykonaniu ;). Wyobraźcie sobie, jak taki śmieszny "ciapkowaty" szczeniak pada z wzorowo oddanym dramatyzmem na podłogę i wyciąga sztywno łapki przed siebie :D. Jedyną oznaką życia podczas wykonywania tej komendy jest żwawo merdający ogonek, sygnalizujący zniecierpliwienie pt. "czy możesz już przestać robić ze mnie wała i dać mi wreszcie tego chrupka w nagrodę?" ;>. Szczerze pisząc czuję niesamowitą satysfakcję z tego, że tak wiele nauczyłam tego malca i że dzięki wspólnym wysiłkom moim i B., nasz Reksio małymi kroczkami rezygnuje z chęci przejęcia pozycji Alfa w naszym domu ;). Nawiasem pisząc, ostatnio dostał od nas cały nowiuśki arsenalik zabawek, w tym lateksową świnkę wydającą rozpaczliwe "chrum chrum" przy każdym naciśnięciu reksiowych ząbków. Bożesz, czego nie robi się dla psa...
Prawda, że pyszczek mu spoważniał?... :)