Wiem, wiem... należy mi się solidne manto za tak długą nieobecność, ale myślę, że mam dopuszczalnie sensowne usprawiedliwienie- brak dostępu do sieci od końca grudnia do połowy stycznia :/. Trzy magiczne litery, a mianowicie NTL to od niedawna najbardziej znienawidzona przeze mnie część alfabetu ;) Życie, zaiste, bywa brutalne... Nie bójcie się jednak- założyliśmy nowe łącze, a że jest to Internet szybszy niż Jaguar XJ (mrau), nie powinnam mieć problemów z przeglądaniem photobloga ;) (no, chyba, że jak zawsze zaskoczy mnie wieczne utrapienie w postaci Internal Server Error...). Generalnie od czasu, gdy zniknęłam za mrocznym parawanem życia realnego, nic się nie zmieniło. No, może prócz tego, że Reksio urósł już dość sporo, nabierając wyglądu bardziej młodego przystojniaka, niż typowego szczeniaczka o niewinnym pyszczku. Broi, choć w dopuszczalnej normie ;) i jest cholernie, cholernie słodki. Na tyle słodki, by nawet mój kociarz B. rozpływał się nad nim jak nad 3-miesięcznym noworodkiem w pajacyku z napisem "I love daddy". Reksio pokochał spanie na kapciach (jakichkolwiek konsekwencji by to nie niosło ;) ), drzemanie na moich kolanach i pracę nad nauką nowych komend. Młody, pomimo tego, że ma dopiero 3 i pół miesiąca, potrafi już siadać, kłaść się, dawać głos i prosić na zawołanie. I cieszy się jak Żyd do sera, jak tylko daję mu chrupki w nagrodę ;). Teraz śmiało mogę już powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia bez naszego nowego kompana. Absolutnie. Przeszedł już wszystkie 3 szczepienia i teraz nadszedł czas na spacery po parku. Brzmi ciekawie, choć znając skłonności do produkcji ponadprzeciętnej ilości energii, Reksio będzie niezmordowany ;>.
Na koniec jeszcze cichutko się pochwalę, że za parę tygodni, bądź miesięcy (w zależności od czasu i okoliczności) podpisuję kontrakt z amerykańsko-angielską firmą Bloomsbury produkującą okładki książek (okładki do Harry'ego Pottera coś Wam mówią? :) http://images.chron.com/blogs/tmi/BRITAIN_HARRY_POTTER_LON820.JPGcommand%20GetPreview&library%20Wire+Photos&RecID%202436697&Filename%20BRITAIN_HARRY_POTTER_LON820%20%282%29.jpg). Jedno z moich zdjęć (a jakie, to już niespodzianka, którą zdradzę w swoim czasie) zostało wykorzystane do okładki książki francuskiej pisarki Delphine de Vigan pt. No et Moi, czyli No and Me w wersji anglojęzycznej. Projekt wstępny, jaki mi podesłano, zafascynował mnie i do dziś, szczerze pisząc, nie mogę uwierzyć, że przez całe US, Anglię oraz Francję (Irlandię niestety nie...) będzie przewijać się jedna z moich prac :). Jeśli ktoś z Was mieszka w US, to będę zapraszać do sklepów Barnes oraz Noble, bo tam właśnie No and Me będzie wystawiane na sprzedaż :). Pewnie nawet ja sama na żywo nie zobaczę tej książki jako pierwsza ;).
Pozdrawiam serdecznie!
xbasistkax
- 22/01/2010 21:29:19
xbasistkax
- 22/01/2010 18:58:11