Zabrze z Jezusem. ja odpoczywam, a on mi marudzi. czyli jak zwykle. dla nieuświadomionych: my nie jesteśmy parą. jesteśmy po prostu dobrymi
z n a j o m y m i . dalsza część notki dotyczy kogoś, albo nikogo.
jestem pewna, że przyszedłeś do mnie. nie dałeś się zauważyć, skradałeś się cicho jak kot, łapiąc wspólne powietrze w swoje płuca. nie zauważyłam cię, bo być może nie chciałam widzieć, karmiona głupimi złudzeniami.
budzisz mnie codziennie uśmiechem i dotykiem, a ja cię zasypiam smutkiem i pustką. nie wiem, czy aż takie przeciwieństwa mogą się przyciągać, załamanie praw fizyki.
ale podejdź tu raz jeszcze, daj się ostatecznie poczuć, proszę. oddychaj, nawet moją częścią powietrza możesz, ale głęboko, żeby było powietrza mniej i ciebie więcej, bym mogła nacieszać zmysły.
i trwaj tak tu, przy fotelu, przez całe życie.
może kiedyś będę mogła się z fotela przeprowadzić w twoje objęcia.
28/09/2009 14:09:51
10/09/2009 8:59:57
02/09/2009 19:03:00
31/08/2009 9:57:08
29/08/2009 22:52:09
19/08/2009 18:05:01
17/08/2009 9:05:07
05/08/2009 10:22:48
Wszystkie wpisyhopelionheart
chickhabit
unchainedmelody
ajatakarozczochrana
devochkaterminator
dreamsatan
chesterkaa
sylfcia
Wszyscy znajomi