|
2011/11/21
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
dawno nic mnie tak nie ucieszyło jak sobota.
dziwne, nie wierzyłam że tak można żyć.
że jedna mała rzecz postawia na nogi świat.
że muzyka jest naprawde pokarmem dla duszy.
Warszawa dała nadzieję na światełko w tunelu.
móc spędzić dzień z ludźmi, którzy kochają to samo.
którzy spiewają i myślą tak samo, tańczymy jednym krokiem.
niewiarygodna możliwość podzielenia sie miłością.
wspaniałe uczucie jedności i spełnienia marzenia małego.
Onew na TV Wallu i pisk fangirlów ze łzami w oczach.
słodkie babeczki z k-popowym przesłaniem.
quiz wiedzowy i fantastyczne szczęście dla mnie.
od soboty sypiam z dziesięciona koreańczykami.
moje własne, prywatne Super Junior.
nic to, że nie lubiłam SNSD, nie znałam 2PM.
polubiłam i poznałam i jeszcze więcej kocham.
put your hands up!
opłacało sie wysilić pamięć i wypisać parę prostych słów.
opłacało się nie spać pół nocy i tłuc się nad ranem pociągiem.
opłacało się pogubić na dworcu w Warszawie i ślinić do szyb.
opłacało się płakać na widok Onew i ubabrać się babeczkami.
za jeszcze jeden taki dzień oddałabym wiele.
czekam tęsknie na kolejne spotkanie, nawet mniejsze.
nowi ludzie nie okazali się zombie, nie skrzywdzili mnie.
wręcz przeciwnie, to przy nich zostałam znów człowiekiem.
kamsahamnida! <3