|
2011/10/16
|
||||||||||
|
||||||||||
|
||||||||||
czy to takie trudne, spojrzeć czasami poza siebie?
zauważyć ze inni też żyją problemami i bolem serca?
i wystarczy im jedna mała chwila by ulżyć temu ciężarowi.
minuta rozmowy nie zmieni świata na zewnątrz nas.
ale moze podnieść walące się gruzy czyjegoś świata.
czemu ludzie tak bardzo lubią mówić, wyrzucać słowa?
nie otwierając przy tym ani uszu ani tym bardziej dusz.
zamykamy się sami w swoich czterech ścianach.
udajemy nawet nieświadomie, ze jestesmy wszyscy razem.
że żyjemy jedną miłością na jedynm równym świecie.
mamy sobie tak wiele do powiedzenia, nie mówiąc nic.
dlatego toczymy słowa jak pianę z wściekłych ust.
żeby zagłuszyć tę krzyczącą ciszę między nami.
czy ja naprawdę za wiele od ludzi wymagam?
w tej chwili dudni mi w głowie ryk Satoshi'ego.
jak płaczliwie dusi z siebie kolejne słowa.
nabierają sensu dopiero po wczytaniu się w tekst.
razem z jego ekspresją dają ostatni cios świadmości.
że naprawdę coś się wokół rozpada w mak.
a my stoimy brudni, nie robiąc nic.
/kocham jego zdjęcia, gdy śpiewa/
satsumi
- 17/10/2011 19:21:23