Uwaga ! Edit !
Fbl przestał mnie słuchać, a że w dalszym ciągu chciałabym do Was pisać, to stworzyłam coś zastępczego na pinger.pl. Dalej będę próbować tutaj ładować notki, ale jak narazie zapraszam na malinowe-radosci.pinger.pl ! Zapraszam do dalszego czytania i komentowania :)
Zatęskniłam za jadowitą krytyką. :)
Na sentymenty mnie wzięło. I na smutek... Chrupiąc świeżą marchewkę i siorbiąc kawę (wiem, nie powinnam o tej porze...), pochlipuję. Towarzyszą mi głosy Amy Winehouse ( ta śmierć też mnie cholernie przybiła... ) i Adele - i tak na okrągło. Dobija mnie pogoda za oknem. Dostałam się na UJ. Kierunek, o którym zawsze marzyłam, czeka na mnie na Gołębiej, tej z piosenki Myslovitz, w pięknym mieście Krakowie. A ja tak cholernie się boję. Nie tak miałyśmy zaczynać... Wszystko się zmieniło, wszystko jest inaczej niż miało być. A ja boję się początków, nie lubię ich. Lubię zmiany, ale mało inwazyjnem, a teraz zmienia się wszystko. Łapię się na głupich myślach, że mogłam się nie dostać, nie musiałabym tego przeżywać... Nie wiem, czy się cieszę. Pójdę tam samiuteńka i będę się modlić, żeby jak najszybciej się skończyło. Jestem głupia, wiem. Pociesza mnie fakt, że idę na coś, co mnie interesuje, co uwielbiam. I pociesza myśl, że po tych 5 latach będę mogła robić to, o czym zawsze marzyłam. Przeraża myśl, że mnóstwo ludzi mi bliskim porozjeżdża się tu i tam... Boję się tego wszystkiego. Jeszcze gdybym miała czym zająć teraz myśli i ręce, i czas... Ale poszukiwania pracy narazie nic a nic nie przynoszą. Tyle CV już rozniosłam, a telefon nie dzwoni.
Może ten nastrój to przez okres ?
brakuje mi Ciebie. tak bardzo mi Ciebie brakuje...
powinnaś tu ze mną być !
tak jak mi obiecałaś...