2009/09/11 stop narcism |
||||||||||
|
||||||||||
|
udostępnij | |||||||||
I znowu.
Nowopoznana osoba raczy mnie sobą, i opowieściami zachęca, bym się pławiła w jej życiu, a każdą wypowiedź do mnie rozpoczyna zwrotem "Maleńka".
Czuję się nieswojo, a to działa na niekorzyść rozmówcy- moje milczenie odebrane jest jako podziw, a do tego stanu mi daleko.
Przeglądając "Vogue'a" (ona) i "V" (ja) zaczyna się litania stylowych uwag.
"Maleńka, bo to właśnie styl jest podstawą"
O kurczę. Znowu. Następna chce mnie pogrążyć.
W czym?
W sobie. Zachęca jawnie do podziwu dla jej świadomości wszystkiego (nie od dziś wiadomo, że "Vogue" to Biblia), a przy tym chce, bym sama zebrała się w swojej marnej cielesności, przemieniła i świeciła wraz z nią, stymże, oczywiście, bledszym blaskiem.
Nie udało się.
Może nie przez mój hardy umysł, a wstyd przed sobą samą bardziej.
Bo jak szczerze i nieagresywnie miałabym uczyć innych życia?
Moje samouwielbienie jeszcze nie jest na to gotowe.
Ale charyzmatyczna koleżanka z samymi sukcesami i perspektywami przed sobą na pewno mi pomoże.
A jak urosnę, to może przydepcze, żebym nie zechnęła jej z podium. Fuckfriends to nie układ dla nas, choć obie preferujemy mix. Ya'know'that?
pixystix
- 12/09/2009 10:56:33
17/09/2009 4:25:38
13/09/2009 0:35:23
11/09/2009 22:14:42
03/09/2009 9:14:23
10/08/2009 11:32:25
03/07/2009 10:37:47
15/06/2009 22:24:06
Wszystkie wpisy