Kiedy nastał kontflikt? Kiedy ten blask zanikł? Co przegapiłam? Czy sama na to pozwoliłam?
Brak stanowczości sprawił, że teraz nie mam wiary w nic. Nie mogę spać, przypominam sobie ostatnie kilka lat i zaczynam się rzucać ze złości w łóżku jak opętana. Chciałabym już uniknąć tego, przestać tonąć, ale... Nie potrafię. Potrzebuję zebrać w sobie energię, moc i resztkę godności i uciec. Chociaż nie ucieknę od razu. To będzie powolne uciekanie. Otrząsanie się... Kilka wieczności może to nawet zająć. Sama sobie zniszczyłam kawał życia. A ta świadomość boli najbardziej.
"Gdy zapraszamy Przyzwyczajenie, Miłość wychodzi." - Quoist Michel
18/12/2011 11:06:57
14/06/2011 14:23:07
01/06/2011 10:32:42
24/05/2011 12:23:08
16/05/2011 13:02:36
10/12/2010 11:04:50
12/11/2010 10:26:19
12/10/2010 19:03:45
Wszystkie wpisyvilacrimarin
stylowacisza
badzmymmisiem
panmajster
hernameisaludril
thugzcry
mrru
herewithoutyou
Wszyscy znajomi