Pogoda nie nastraja pozytywnie.
Jest raczej przemyśleniowo i wspomieniowo.
Wspominam zeszły rok, słuchając październikowo-listopadowych piosenek.
Tori Amos- "Cornflake Girl", "Space Dog"
Edwin Collins "Never Met A Girl Like You"
The Dresden Dolls "Half Jack"
The Kills "Last Day of Magic" aka "Pomidorek"
Black Kids "I'm not gonna teach your boyfriend how to dance with you"
Sia "Breathe me"
Frou Frou "Shh"
Ricky Martin&Meja "Private emotion"
Wtedy też było tak jakoś zimno i mokro.
Ale Drużyna rozjaśniała Maiusa.
I mój dzień. Każdy jeden, nawet kiedy jechałam Górznem a wracałam o 18...albo później.
Albo wcale.
Niedługo moje urodziny.
Potem Andrzejki.
Mikołajki.
Rok temu tyle się działo. Ciekawe, jak będzie tym razem :)
Chciałabym tylko trochę słońca i trochę więcej snu.
I żeby już znowu było teatralnie.
I może poszłabym do kina? Jak wtedy, przed Otrzęsinami.
Właśnie, trzeba się zająć przygotowaniem tegorocznych Shakeabouts'ów!
Margo wkroczy do akcji z nastaniem poniedziałkowego popołudnia, a jak ^^
Sobota nie wygląda zachęcająco.
Wracam do opowiadań z SF...