no dzięki za wczorajsze ciekawe popołudnie, nie licząc tej jakże pięknej 'wpadki', choć na chwilę poprawił mi się humor. jeśli ktoś słyszał wczoraj wszelkie możliwe pieśni kościelne (gdy boży duch wypełnia mnie, jak dawid śmiać się chcę, haha), to byłyśmy my. poza tym nie mogę się doczekać kiedy w końcu wyjdę z tego przeklętego domu.
i na zakończenie powiem coś, co prawdopodobnie zrozumie tylko Kranka- rzeźnia z dupy.