Niepewni stoimy naprzeciw
wstydzimy się uczuć i słów zbyt śmiałych
tak w życiu zagubieni - jak dzieci
wśród spraw zbyt wielkich i - nazbyt małych...
nazbyt małych
każdy się kiedyś oparzył już boleśnie
gdy w sercu o zdobyciu szczęścia marzył
fantazje najtajniejsze uwalniamy tylko we śnie
by na jawie nie myśleć - co się zdarzy...
co się zdarzy
Uciekamy od prawdy, że uczuć nam potrzeba
po stokroć dotkliwiej niż powszedniego chleba...
Strach przed klęską albo podłym słowem
wciąż siły nam odbiera i niszczy wiarę
złych przeczuć obrazami wciąż wypełnia głowę
dni mamy jednakowe, złe i - smutno-szare...
smutno-szare...
lecz w sercu się nam ciągle tli nadzieja przecież,
że swą Arkadię odnajdziemy wreszcie kiedyś
że minie czas samotnej wędrówki po świecie
i zakończy się pora naszej - uczuć biedy ... uczuć biedy
Uciekamy od prawdy, że uczuć nam potrzeba
po stokroć dotkliwiej niż powszedniego chleba...
w ciemnym kręgu dawnych gorzkich niepowodzeń
skrępowani kajdanami złego losu
nie widzimy, że ktoś idzie po tej samej drodze
nie słyszymy jego śmiechu, jego głosu...
jego głosu...
ten ktoś się modli wciąż o naszą miłość
i blaskiem oczu to wyraża skrycie
a to by właśnie nasz krajobraz rozjaśniło
i tęczą pięknych zdarzeń ubarwiło - nasze życie...
nasze życie...
Uciekamy od prawdy, że uczuć nam potrzeba
po stokroć dotkliwiej niż powszedniego chleba...
dla Magdaleny Ewy Mazur napisał Marcin Urban 12.03.2010
Wpatrzeni , wpatrzeni w odbicia swych twarzy
stoimy milcząco , milcząco
chcę wiedzieć ,o czym marzysz.?