i w takich momentach naprawdę lubię poznań.
kiedy w słuchawkach rozbrzmiewa mi hip hop,
a pod kaponierą słodki pan gra na skrzypcach
i robię sobie z tego swoisty remix.
a dzisiaj jest wtorek, a nie walentynki.
spędziłam go w szkole na egzaminach i wyceniając ciuchy i robiąc foty z juliś w lumpie JARAM SIĘ!
oczywiście musiałam minąć rzeszę zakochanych ludzi.
absolutnie nie przeszkadza mi to, jesli ktos to lubi,
proszę bardzo.
aczkolwiek irytuje mnie dlaczego tego jednego dnia w roku, co 5 laska 3ma w rękach różę,
a restauracje są zajęte do ostatniego miejsca.
tak, jakby nie można było starać się dla siebie na co dzień.
co też komercja robi z ludźmi...