Cuz this life is too short.!
cd. :
Razem z wszystkimi, których spotkaliśmy na ulicy zaczęło się najlepsze, czyli:
-sędzia ch.uj! sędzia ch.uj!
-je.bać sędziego! i całą rodzinę jego!
-sędzia łobuzie! wsadzimy ci ch.uja w buzię!
-POLSKA-sędzia 1:1!
No i druga strona odpowiada! Ja w odpowiedzi dostałam od jakiegoś zioma dwa buziaki w policzki no i całą gromadą poszliśmy dalej. Tak mniej więcej od krakowskiego, poprzez plac pod Galerią Centrum (gdzie spotkaliśmy jeszcze znajomych), środek ulicy na Krakowskim i potem środek trzypasmówki Alei Racławickich łapaliśmy się wszyscy w kółko śpiewając niekwestionowaną piosenkę wieczoru: TAńCZYMY LABADO LABADO LABADO! TAńCZYMY LABADO, MAłEGO WALCZYKA! TAńCZą GO KIBICE KIBICE KIBICE! TAńCZą GO KIBICE POLAKóW Z LUBLINA! Cała droga minęła nam na skakaniu (w końcu: kto nie skacze, ten z policji xP ), wyśpiewywaniu bluzgów itp. itd.
Pod Astorią jedni poszli w jedną stronę, drudzy w drugą i my byliśmy tą drugą grupą, która prawdziwą imprezę rozkręciła dopiero w nocnym autobusie, ku przerażeniu reszty pasażerów xDDD
Tutaj warto wspomnieć przede wszystkim o:
-kto nie skacze ten z policji! co w wykonaniu ok.8 osób na końcu autobusu dało efekt low rajdera xD
-podziękowania(?) dla kierowcy: kierowca też, kierowca też przyjacielem Polaków jest!
-no i chyba najpiękniejszy moment całego wieczoru: KTO W KOSZULCE TEN ZA AUSTRIą HEJ HEJ HEJ!!! no i jednym słowem wszyscy chłopcy zaczęli się rozbierać i wymachiwać koszulkami xD najlepsza była mina Damianka, który w międzyczasie uświadomił sobie, że przecież jedzie z nimi dziewczyna xP i tekst: dawaj! dawaj! jak Ty ściągniesz to ja też xD Kibicowanie skończyło się już na Sławinie odśpiewanym na rozchodne hymnem i zagarnięciem Dyzia pod dach Kuby ;)
Co się działo u Kuby to już pisać nie będę, Dyzio nawet nie chciał na to patrzeć xP No i cóż dodać:
PONIEDZIAłEK - POLSKA-CHORWACJA ;)