pierwsza taka rozłąka jest najtrudniejsza, później jest coraz lepiej..
Ja pamiętam jak Przemek wyjechał na Węgry, nie dość, że pierwsza taka długa rozłąka, to w czasie moich matur :( to mógł pisać tylko sms-a na dzień ; < ale przetrwało się ;d
tylko uważajcie na odzwyczajenie się ;) myśmy musieli na nowo się przyzwyczajać, że już wrócił ;*