Tak, tak cześć. Tu Maria-Awaria. Przepraszam panią Peszek, za ukradnięcie tytułu płyty, bo mnie strasznie śmieszy.
Piszę gdyż... robię wszystko by nie robić nic, bo gdy robię nic nic mi nie wychodzi, a robiąc wszystko inne zapominam o niczym, czyli o tym co powinnam zrobić. Piszę, bo mam awarię, bo kiedy wylewałam to wszystko z siebie przychodziła ulga, ale czy przyjdzie tym razem.... zobaczymy za kilkaset znaków, zamknijcie okno jak nie macie czasu, ochoty, albo chociażby odrobinkę zniszczonej psychiki by przeczytać kawałek tego jakże niestylistycznego i niegramatycznego wywodu. Wywodu o wszystkim i o tym niczym, o sensie i bezsensie, o tym czy liczbę zero można zaliczyć do liczb naturalnych, zarazem o liczbach urojonych gdzie istnieje pierwiastek kwadratowy z liczby minus jeden. Może teraz powinnam napisać ten akapit gdzie tłumaczę bardziej sensownie czemu jednak piszę, ale zauważam, że już to napisałam kilka linijek wyżej, a będąc nie miała nie będę robić akapitów, by się wam to gorzej czytało, o ile tutaj w ogóle doszedłeś. Gratuluję. Znając moje szczęście wypocę jeszcze kilka linijek bez ładu, a gdy nacisnę 'dodaj zdjęcie' serwer mnie oleje i wyskoczy błąd, ale jedziemy dalej. Skoro już napisałam czemu to piszę, to może zacznę mój wydód. Skłamałam. Nie będę pisać o liczbach naturalnych ani o niczym, ale chyba o tym co siedzi mi w głowie, czego nie mogę zidentyfikować, chociaż mam wrażenie, że to już się działo i mimo iż mam pewne podejrzenia to nie chcę tego na głos wymawiać bo wiąże się to głównie z cierpieniem i chwilowym ulotnym szczęściem. Domyślamy się... co? Banalne, nie? Kolejne pytanie się nasuwa, czy popełnimy te same błędy, czy w stwierdzeniu że ludzie uczą się na błędach jest jakakolwiek logika, przecież historia się kołem toczy, czy jak? Już za w czasu czuje ten ścisk w sercu i żołądku. Oto moment gdzie leci mięso, syte z tłuszczem, mnóstwo łaciny. Nie napiszę, bo za dużo już było tego wcześniej.
Zrobiłam sobie przerwę, dwie godziny temu to pisałam, zapisałam, bo po co się męczyć i przerabiać to wszystko od nowa.
Wracając do tematu to ... *moment gdzie szukam jakiegoś bardzo wyrafinowanego słowa, może nawet sięgam po słownik, żeby się popisać moją wysoką kulturą, ale to kławstwo* ... nie wiem, zagubiłam się nie co, gdyż wiem czego chcę, wiem, że to osiągnę, ale co dalej? Zostało 50 %, serwis fotoblog zatroszczył się o to, żeby pierdoł nie było za dużo. Zatem, kto zrozumiał, o czym ja pierdolę, za przeproszeniem, do tej pory? Może skomentuję zdjęcie które dodałam, bardzo je lubię z resztą. Buja je zrobił, w jednym z tych momentów gdzie się śmiałam z największej głupoty, ze mnie. W sumie zdjęcie mało ekspresyjne, ale się bardzo cieszyłam. Oczywiście drzewo też bardzo ładne. Dużo ładnych drzew w parku Szczytnickim jest, ale co z tego... skoro ja nadal nie wiem o co mi chodziło dwie godziny temu. O ironio... jeszcze nie dawno cieszyłam się, szczyciłam się tym wręcz że poukładałam sobie wszystko w głowie i nie jestem jedną z tych osób co nic o sobie nie wie, jest zagubiona etc. Były cele, były ambicje, przyjaciele...
Teraz co? Cel został ale nie taki konkretny - robić w życiu to co się kocha i czerpać z tego jak najwięcej radości. A co ja kocham?
Gotować, sprzątać, rysować, liczyć, ględzić, śpiewać, niszczyć, robić nic? Jestem kolejną jednostką bez celu? Hm... Usiądę na kasie. Oczywiście bez obrazy dla kasjerów. Tak... dążę, poszukuję, pytam, ale odpowiedzi są zawsze takie nie jasne i to mi się strasznie nie podoba.Pogodzić się z tym? Trudno dość. Popracować nad sobą? Jeszcze trudniej. Zapomnieć? Nie warto, bo i tak się przypomni. Już kiedy pozostało tylko 25 % nie wiem co dodać, bo czuję pustkę. Muszę to przetrawić w sobie, może dodam coś innym razem. Powodzenia.
16/02/2010 21:00:56
24/11/2009 21:50:37
01/11/2009 16:38:41
25/09/2009 20:48:36
20/09/2009 20:42:04
26/08/2009 2:15:52
21/08/2009 22:33:45
31/07/2009 17:47:01
Wszystkie wpisymaaarysia
melancholijka
gozdzik
klaks0n
00laa
anka13021992
aboveheaven
niunia557
Wszyscy znajomi