No to mamy sierpień, w sumie to jego końcówkę. Dosyć dziwny ten miesiąc, tzn. chodzi mi o pogodę i w ogóle. Nabawiłam się wrednego choróbska, które ma powiązanie z (uwaga! Trudna nazwa, nie dla ludzi o słabych nerwach - nie wiem jak ja to napiszę) Escherichia coli (nie wiem jak ja to napisałam ; o). Nie ręczę za błedy, ale ta wredna bakteria gdzieś mi w środku siedzi i mnie niemiłosiernie wkurwia od samego Woodstocka!
W każdym razie z nudów zrobiłam sobie ok. 47 warkoczyków i związałam je całą masą kolorowych gumeczek :D
Ogólny nastrój jest nawet dobry, w sumie to jest fajny :D Ma się te pomysły i w ogóle, cała ta latanina po mieście mnie tylko frustruje lekko bo coś za dużo spraw na raz.. Chociaż patrząc na to z boku nie jest to dużo.
Do tego jeszcze muszę się zarejestrować do chirurga z moim kolanem, bo chuj jeden wie co mi z nim jest, a boli bardziej niż dolegliwości z Escherichia coli, chociaż nie.. Ból jest dosyć porównywalny jakby się tak głębiej zastanowić.
No, ale mniejsza o to. Jutro kolejna wyprawa na miasto, z czego bardzo, ale to BARDZO (xDDD) nie chce mi się iść na AJD i dowiadywać się ile jeszcze kasy muszę wywalić żeby mnie edukować dalej chcieli bo nikt nie wie i trza samemu biegać wszędzie ^^'
W każdym razie, lecę dalej ^^