No to tak..
Przed samym wyjazdem wszystko się spierdoliło i musieliśmy jechać sami :D
Więc bez chwili zastanowienia wyjechaliśmy dzień wcześniej w sumie.
Za Opolem stwiedziliśmy z B. że jednak w tym samochodzie coś się spierdoliło bo coś jednak musi trzeć i nam tu hałasować xD
Prawie godzina stania na Orlenie i martwienia się czy dojedziemy na Woodstock.
Później "A chuj! Jak się spierdli po drodze to trudno" i pojechaliśmy xD
7,5h jazdy, sikanie w krzakach, ale o 6 rano w czwartek już tam byliśmy ^^
Z dobrą godzinę szukaliśmy miejsca, znaleźliśmy obok bardzo sympatycznych ludzi.
Czwartek zleciał nam na piciu i śmianiu się że "Ha ha ha! A tylko my teraz mamy wrząteeeeek!", gdzie później okazało się że faktycznie w promieniu kilkuset metrów tylko my mieliśmy wrzątek bo... Wrzątku Woodstockowego brakło xD
I gotowaliśmy wodę za browara :D I żebyście wiedzieli interes się kręcił, był w sumie tylko jeden klient, ale przyniósł dwa browary prościutko z wioski piwnej ^^
Cóż... W sobotę tak się owy klient najebał że znowu kupił piwo bo "A bo to są moi sąsiedzi i są zajebiści! Ja im piwo postawię za to!"
Samo rozpoczęcie Woodstocka miałam wręcz zajebiste.. xD
Poszliśmy wieczorem na "Bieszczady i chuj", najebaliśmy się gazami (zaznaczam że od czwartku piliśmy piwa ciągle) i jak Panowie poszli po piwa dodatkowo do wioski piwnej to oczywiście ja i Anoniman wkręciliśmy pewnego Mazura (Oooo Mazuuurzuuuuu xD) że idziemy sprawdzić czy są w samochodzie, a poszliśmy pod Krysznowców..
Ta, spadłam z krawężnika i oto co sobie zrobiłam: mam w chuj siniaków, zdarte kolano, obolałe biodro i... UWAGA! Skręconą kostkę xDDD
Tak, pierwszej oficjalnej nocy Woodstockowej skręciłam kostkę i nie mogłam chodzić xD
B. i Cinek nieśli mnie przez cały Woodstock (między straganami) aż do naszego samochodu.
Pomińmy fakt że gdyby poszli obok Przystanka Jezus to zajęłoby to im 5min., a nie pół godziny z przerwami kiedy Cinek mnie stawiał na jednej nodze i krzyczał "Ona nie jest najebana! Ma skręconą kostkę i zapalenie stawów i tak ją to boli że musimy ją nieść! Więc kurwa WYPIERDALAJ!" xD
Pięknie o mnie Panowie dbają, nie ma co. ^^
Później Cinek nie mógł znieść mojego płakania, więc zostawił ze mną B. i poszedł po.. Pokojowy Patrol, gdzie jak chcieli żebym z nimi szła na szpital to powiedziałam "Ni chuja!" i zaparłam się w samochodzie xD
Dostałam bandaż uciskowy i piwo. I jedliśmy mięsko w trójkę ^^
I w ogóle było fajnie, chociaż że następnego dnia na prawdę poszłam na szpital :D
A teraz moja kostka jest trzy razy większa niż normalna, a w domu nie mam Altacetu..
..a do apteki ni chuja nie chce mi się iść :D
No, to była jedna z wielu historii, nie ma co więcej opowiadać :P
Tam trzeba pojechać i samemu się przekonać, a nie siedzieć i czytać takie opowieści ^^
Uhuhuhu... Za bardzo się rozpisałam..
Nie poznaję siebie ;o xD
No to na tyle.. Budda i trzy piwa!! :D
mooszaczek
- 05/08/2009 17:46:01
mooszaczek
- 03/08/2009 10:48:21